Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego

17.01.2015
sobota

Byłek na Paśportak

17 stycznia 2015, sobota,

No i… udało sie! Piknie mi sie udało na własne ocy uwidzieć rozdanie Paśportów Polityki! Jak było? Zaroz wom, ostomili, syćko piknie opowiem. Najpierw, we wtorkowy poranek, pohybołek do Nowego Targu. Posłek na tamtejsy dworzec autobusowy i zakrodłek sie do autobusu, ftóry jechoł do Krakowa. W Krakowie zakrodłek sie do Pendolina, tak jak Mietecka radziła. Pare godzin później – byłek w stolicy. Teroz wystarcyło ino popytać warsiawskie psy, kany jest ten hyrny Teatr Wielki, we ftórym miała odbyć sie urocystość wręcania Paśportów. No i niebawem piknie dotorłek do placu Teatralnego. Krucafuks! Muse wom pedzieć, ze ten plac wyglądo inacej niz na zdjęciak mojej gaździny, ftóro była na wyciecce we Warsiawie dwajścia pare roków temu. Na gaździninyk zdjęciak wyraźnie widać, ze z jednej strony placu nojduje sie Teatr Wielki, a z drugiej pomnik Nike. Tymcasem jo… uwidziołek, ze teatr owsem, stoi tamok, ka stoł, natomiast pomnik… zniknął! Zamiast niego jest jakisi wielki pałac! Co za diasek? – zacąłek sie zastanawiać. Dopiero kie rozejrzołek sie po okolicy, to odkryłek, ze Nike wcale nie znikła, ino stoi jakiesi sto metrów od miejsca, we ftórym stała wceśniej. Cym to wytłumacyć? Hmm… chyba ruchami tektonicnymi. Ruchy tektonicne – jak wiadomo – ryktujom sie w głębi ziemi, majom jednak wpływ na to, co dzieje sie na jej powierzchni. No i jak widać, odsunęły one pomnik Nike od placu Teatralnego, przysunęły zaś doń ten pałac. Kany ów pałac stoł wceśniej – tego akurat nie wiem. Ba kasi stać musioł. Haj.

No ale pałac pałacem, pomnik pomnikiem, tymcasem jo potrzebowołek dostać sie do teatru. Nie było to specjalnie trudne. Przed wejściem krynciła sie ekipa telewizjno, ftóro miała wyryktować relacje z politykowej urocystości. Wystarcyło zatem hipnąć pomiędzy zabieganyk ludzi z tej ekipy i wroz z nimi wejść do środka. Tak właśnie zrobiłek. I zaroz nolozłek sie w murak tego piknego teatru. Teatru, ftóry niejedno mógłby opowiedzieć o ponu Moniuszce, ponu Kiepurze, ponu Lutosławskim… i wielu, wielu inksyk hyrnyk artystak. Heeej…

Pocątkowo nie było w środku zbyt wielu ludzi. Ale pomalućku robiło sie coroz tłocniej. I zauwazołek coroz więcej osób, ftóre całkiem cęsto widuje sie w telewizji. Bajako.

Nagle… usłysołek, jak ftosi godo do kogosi, ze przyjechoł właśnie… prezydent! Pon prezydent nasego piknego kraju! O, kruca! W tej kwilecce odezwoł sie we mnie instynkt psa pasterskiego. Psa, ftórego obowiązkiem jest pilnowanie owiecek, a w scególności przewodnika stada. No to skoro przybył tutok przewodnik stada, ftórym jest społeceństwo polskie – nie miołek wątpliwości, ze moim obowiązkiem jest pilnowanie go przez całom urocystość. Uniesłek nos do wierchu, wciągłek powietrze… i zaroz wiedziołek, kany mom sie kierować. Pohybołek przez pikne korytorze, pełne zapachów piknej historii polskiej kultury. Mój nos bezbłędnie doprowadził mnie do pona prezydenta i jego małzonki.

– Hau! Hauu! – zawołołek, co w tłumaceniu na język ludzki znacy: Dzień dobry, Poni Prezydentowo i Ponie Prezydencie! Jestem gotów piknie wos tutok pilnować. A wasi etatowi ochroniorze, jak fcom, mogom póść se odpocąć, bo pod mojom opiekom bedziecie wystarcająco bezpiecni. Haj.

Ale ci etatowi ochroniorze… chyba nie mieli ochoty na odpocynek, bo jeden z nik poźreł na mnie i zawołoł:
– A to psisko skąd tu się wzięło? Uciekaj stąd! Ale już!

Ocywiście ani mi w głowie było uciekać. Miołbyk zaniechać obowiązku cuwania nad bezpieceństwem najwozniejsej pary w kraju? Wyklucone! Cało bida w tym, ze ochroniorze okazali sie być równie uparci jako jo. No i zacęła sie zabawa w kotka i myske. A właściwie: w ochroniorzy i owcarka. Ochroniorze próbowali mnie złapać, ale – hehe! – nie łatwo jest dopaść owcarka zaprawionego w bojak z wilkami. Ganiali mnie po całym holu, ba nic na tym nie zyskali opróc zadyski. Wreście postanowili zadzwonić kasi po pomoc. Ale wte ftosi wyjrzoł zza pobliskik drzwi i pokazując zegarek na swej ręce oznajmił:
– Panie prezydencie, mamy już dziesięć minut spóźnienia!
– Wiemy! – odpowiedzili ochroniorze. – Ale tu ten pies…

W tej kwillecce poni prezydentowo sepnęła cosi ponu prezydentowi do ucha. Pon prezydent zaś pedzioł tak:
– Właściwie to chyba nic się nie stanie, jeśli ta psinka przyłączy się do nas. Biedak najwyraźniej zgubił swojego pana i szuka kogoś, kto by się nim zaopiekował.
– Ale, panie prezydencie – zagodnął ftosi z prezydenckiej obstawy – czy to wypada, żeby jakiś pies pałętał się podczas takiej uroczystości?
– Czemu nie! Dobrze mu patrzy z oczu – pedzioł pon prezydent. – Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie zakłócał tej gali zbyt głośnym szczekaniem.

Na mój dusiu! Ocywiście, ze nie bede scekoł! Jestem przecie kulturalnym owcarkiem, a nie bejdokiem, ftóry nie wie, jak sie w teatrze zachować. Haj.

No i po kwili wroz z prezydenckom parom wesłek na balkon nojdujący sie w piknej Sali Moniuszki, ftóro to jest najwięksom salom Teatru Wielkiego. Pon prezydent i poni prezydentowo siedli na swoik fotelak. Jo najpierw usadowiłek sie z ik lewego boku, bo uznołek, ze stamtela bede mioł najlepsy widok na scene. Ba po kwili uświadomiłek se, ze skoro moim obowiązkiem jest chronić i głowe państwa, i jej współmałzonka, to powinienek zająć miejsce między nimi. No to przesunąłek sie kapecke, coby noleźć sie tamok, ka powinienek. O, tutok na tym zdjęciu mozecie uwidzieć, jak pon prezydent właśnie wstoje, coby mnie przepuścić, kie jo sie przesuwom. Mnie niestety nie widać, bo zasłanio mnie ścianka ogradzająco balkon.

Po kwili stanąłek na tylnyk łapak, przednie zaś oporłek o balkonowom poręc. Dzięki temu mogłek piknie widzieć, co dzieje sie na scenie.

Pocątek imprezy mioł nastąpić o godzinie 19:00, ba nastąpił o 19:10. Jako juz wiecie – syćko z powodu zamiesania, ftóre jo wyryktowołek. Dlotego syćkik, co byli tamok obecni, piknie przeprasom za spowodowanie tego opóźnienia. Haj.

Światła przygasły i… zacęło sie. Najpierw był krótki występ pona Dawida Podsiadły i poni Kasi Nosowskiej (skoda, ze wceśniej o tym nie wiedziołek, bo byk zawiadomił Grzesicka, ftóry przecie barzo lubi tej poni słuchać). Potem przystąpiono do wręcania Paśportów. Po kolei ogłasano laureatów w kategoriak film, teatr, literatura, śtuka wizualno… Kie przysła kolej na kategorie muzyka powozno, na scene wesła – na mój dusiu! – Poni Dorotecka! Naso Poni Dorotecka, co to sąsiedniego bloga ryktuje! Moi ostomili, jo sie tak uciesyłek, ze zabocyłek, ze miołek siedzieć cicho. Fciołek zascekać radośnie, coby Poniom Dorotece powitać. A coby zascekać jak najdonośniej, wciągłek w swe owcarkowe płuca sporom dawke powietrza, ba wte… łapy ześlizgły mi sie z rantu i prasłek na podłoge. Pon prezydent z poniom prezydentowom jaz sie oześmiali, kie tak prasłek. Osoby siedzące w poblizu (w tym poni redaktor Janina Paradowska) tyz sie zaśmiały. O, na tym zdjęciu mozecie uwidzieć, jak sie śmiejom.

– Dobrze ci tak – pedziołek w duchu sam do siebie. – Pon Bócek cie pokaroł za to, ze fciołeś naryktować hałasu. Panuj nad sobom, sietnioku! Jesteś w teatrze, nie na holi.

Z mocnym postanowieniem, ze od tej pory bede zachowywoł sie przyzwoicie, wstołek i nazod oporłek sie o poręc, coby obejrzeć reśte widowiska. W końcu rozdano syćkie przewidziane na ten dzień nagrody. A potem popytano syćkik laureatów, coby wesli na scene i zapozowali do pamiątkowyk fotek. Laureaci wnet piknie na te scene powchodzili, a tłum fotoreporterów rzucił sie do robienia im zdjęć. I wte jo… wpodłek na pewien pomysł. Postanowiłek, ze hipne na scene, stone pomiędzy zdobywcami Paśportów – i tyz bede mioł piknom pamiątkowom fotografie! Zeskocyłek z balkonu na nojdującom sie ponizej telewizyjnom kamere, ftóro rejestrowała to całe wydarzenie. Z kamery zeskocyłek na ziem i fciołek zrobić telemark, ale zamiast tego wyseł mi fikołek. Niekze ta. To był Wielki Teatr, nie Wielko Krokiew. A syćka pozirali na scene, więc nawet jeśli na widowni siedzioł jakisi sędzia narciarski, to i tak nie groziło, ze odejmie mi punkty za nieudolne lądowanie. Haj.

Podniesłek sie wartko i juz, juz miołek pohybać ku scenie, kie nagle… ku mojemu nosowi dosły jakiesi pikne zapachy. Duzo zapachów! O, Jezusicku! W kuluarak ryktowano bankiet z piknymi smakołykami! No i… cóz tu ukrywać – zabocyłek o syćkim, co sie działo wokoło. Mojo myśl skupiła sie na jedzeniu, ftóre tak piknie pachniało! Moze dlotego, ze nic nie jodłek od kwili opuscenia mojej wsi? Wartko zrobiłek w tył zwrot i pognołek ku wyjściu z widowni. Zaroz nolozłek sie w kuluarak, a tamok… Na mój dusiu! Jeden stół, drugi stół, trzeci stół… Cało kupa stołów z piknymi frykasami!

– O, jaki ładny piesek – zawołali na mój widok ryktujący bankiet kelnerzy. – Dajmy mu coś zjeść. Pewnie jest głodny.

Mieli racje – byłek barzo głodny. Z ochotom zjadołek syćko, cym kelnerzy mnie obdarowali. A jakom mieli radoche z tego dawania! Tak więc i jo byłek zadowolony, i oni. I barzo dobrze! Lubie, kie syćka som zadowoleni.

Po kwilecce – z Sali Moniuszki zacął wysypywać sie wielki tłum ludzi. Oficjalno cynść imprezy właśnie sie skońcyła i syćka rusyli ku stołom z pocęstunkiem. A kie uwidzieli mnie – ik reakcja na mój widok była tako samo, jak reakcja kelnerów. Zaroz zacęli wołać: „Jaki ładny piesek!”, a potem łapali bankietowe przekąski i cęstowali mnie piknie. Cęstowali mnie celebryci, cęstowali syćka zdobywcy Paśportów i syćka nominowani tyz. Prowde godom! Jeśli nie wierzycie – sami ik spytojcie. Jeśli zaprzecom… to bedzie po prostu znacyło, ze zabocyli o tym z nadmiaru wrazeń, jakie mieli w tym dniu. Bajako.

Heeeej! Było tamok naprowde niesamowicie! Pod Turbaczem to jo dostoje pocęstunek od paru turystów dziennie. A tutok – setki ludzi pocęstowały mnie w ciągu godziny! Na mój dusiu! – pomyślołek se – skoro tak to rozdawanie Paśportów Polityki mo wyglądać, to jo muse zaproponować, coby rozdawano je nie co roku, ino przynajmniej roz w miesiącu. I najlepiej nie we Warsiawie, ino pod Turbaczem, to wte nie bede mioł daleko. Haj.

Ale… w pewnej kwili pocułek, ze mom straśnie cięzki brzuch. Krucafuks! Chyba sie przejodłek! Z trudem powlokłek sie w jakisi kącik i tamok klapłek na ziem. Oddychołek cięzko i miołek wrazenie, ze juz chyba nigdy w zyciu sie nie podniese.

Wte nagle… tuz przy mnie pojawiła sie… Poni Dorotecka!
– Owczarku, to ty? – zawołała na mój widok.
Zrobiłek wielki wysiłek, coby sie podnieść i zamerdać radośnie ogonem, ale… niestety nic z tego. Prawo ciązenia pona Newtona nie miało w tej kwili dlo mnie zodnej litości. Jedyny ruch, jaki byłek w stanie zrobić, to skinięcie głowom.
– To naprawdę ty! – uciesyła sie Poni Dorotecka, ale zaroz… zrobiła powoznom mine. – Owczarku, muszę cię ostrzec. Usłyszałam przypadkiem rozmowę jakichś dwóch osobników. Nie podobało im się, że jakiś pies kręci sie po teatrze. Niewątpliwie chodziło im o ciebie. Jeden z nich zadzwonił na policję. No i podobno mają tu zaraz po ciebie przyjechać i zabrać do schroniska.

Do schroniska? Heeej! Lubie schroniska, bo som pikne! I to pod Turbaczem jest pikne, i to pod Bereśnikiem, i to na Staryk Wierchak… I choć nadal nie miołek siły coby wstać, mój ogon nolozł jej w sobie dość, coby piknie zamerdać. Poni Dorotecka wnet odgadła, co za myśl ryktuje sie w mej głowie i pedziała:
– Owczareczku, czy ty pomyślałeś może o schronisku turystycznym? Muszę cię rozczarować. Schronisko, do którego cię zabiorą, nie ma nic wspólnego z tymi w górach. To schronisko dla bezdomnych piesków.
O, krucafuks! To juz mi sie zdecydowanie mniej podobało.
– Lepiej stąd uciekaj, póki nie jest za późno – poradziła Poni Dorotecka.
Uciekać? Dobry pomysł, ino… przez to moje obzarstwo było to kwilowo niemozliwe.
– Ah! No tak – westchnęła Poni Dorotecka pozirając na mój rozepchany brzuch. – Chyba, biedaku, trochę za dużo zjadłeś. No to widzę, że muszę cię gdzieś ukryć. Tylko gdzie?
Poni Dorotecka pomyślała, pomyślała… i nagle zawołała:
– Już wiem!

Chyciła mnie za tylne łapy i zacęła ciągnąć po posadzce. Krucafuks! Wcale nie było jej łatwo! Jestem przecie wielkim psem, ftóry teroz w dodatku mioł brzuch obciązony wielkim jedzeniowym balastem. Ale jakosi mnie ciągła. Ludzie wokół zdązyli juz o mnie zabocyć i zajęli sie jedni rozmowami ze znajomymi, drudzy udzielaniem wywiadów dziennikorzom, a trzeci pozowaniem fotopstrykom do zdjęć. Tak więc na scynście nifto nie zwracoł na nos uwagi.

Tuz obok miejsca, ka odbywoł sie bankiet, jest tako sala, ka mozno uwidzieć wystawe kostiumów operowyk. O, na przykład tutok mozecie se o tej wystawie pocytać. Poni Dorotecka zaciągła mnie właśnie tamok. A potem ukryła mnie pod jednym z eksponatów, dokładnie pod takom duzom, rozległom kieckom, ftórom mozecie uwidzieć tutok. Kie juz cały, wroz z ogonem, byłek pod tom kieckom schowany, Poni Dorotecka pedziała:
– Siedź tu, piesku. Siedź cicho, dopóki nie dojdziesz do siebie. A potem wracaj w swoje góry. Dasz sobie radę?

– Czy pani przemawia do tej sukni? – zapytała nagle jakosi nieznajomo osoba, ftóro właśnie tyz wesła na te wystawe.
– Nie, skądże! – zaśmiała sie Poni Dorotecka. – Tylko ta suknia tak mnie zachwyciła, że po prostu musiałam swój zachwyt wyrazić na głos!
– Faktycznie, piękna! Ale… ona się chyba poruszyła! Tak jakby coś było pod nią. Coś, albo raczej ktoś!
– E, to na pewno przeciąg – odparła Poni Dorotecka. – Wracam na bankiet, bo kto wie, czy nie szykują tam jakiejś niespodzianki? Szkoda by było ją przegapić.

I rusyła ku wyjściu z wystawy, dyskretnie pozirając za siebie, cy nieznajomo osoba odejdzie wreście od skrywającej mnie kiecki.
– Racja! – pedziała na scynście ta osoba i posła za Poniom Doroteckom.

No i cóz. Przelezołek w piknej kostiumowej kryjówce całom noc. Mój brzuch na telo przetrawił ten mój zyciowy rekord w jedzeniu, ze rano dołek wreście rade dźwignąć sie z ziemi. Udało mi sie wymknąć na zewnątrz tej wielkiej teatralnej chałupy. Ba nadal cułek sie nie za dobrze. Wolołek na rozie nie odbywać kilkusetkilometrowej podrózy do domu. Przesiedziołek w pobliskim Ogrodzie Saskim całom środe. I w droge powrotnom rusyłek dopiero we cwortek.

Z wiecora – byłek wreście u siebie. A hyr o moim pobycie we Warsiawie błyskawicnie ozeseł sie wśród zywiny pod Turbaczem. A potem poseł jesce dalej. No i wkrótce okazało sie, ze syćkie psy z okolicnyk wsi fcom w przysłym roku pojechać do Warsiawy rozem ze mnom, na kolejne rozdanie tyk Paśportów. Potem dowiedziołek sie, ze syćkie owce, ftóre mój baca wiosnom i latem pasie na holi, majom podobne zycenie. A kie juz końcyłek ryktować ten wpis, przyleciała ku mnie Maryna Krywaniec i pedziała, ze na następnom paśportowom gale fcom ze mnom jechać syćkie tatrzańskie kozice, a kie niedźwiedzie pobudzom sie z zimowego snu, to na pewno tyz bedom fciały. No, krucafuks! Jeśli spełnie te syćkie prośby, to w przysłym roku w warsiawskim Teatrze Wielkim bedzie niezłe zoo! Z drugiej strony jeśli nie spełnie – cało zywina Tater i Gorców sie na mnie obrazi. Co więc powinienek zrobić? Cóz… mom na scynście cały rok na to, coby cosi wymyślić. Hau!

P.S.1. Moi ostomili, ankieta, o ftórej gwarzyłek w poprzednim wpisie, zostoje zamknięto. Wynik: 14 osób za tym, coby łoś sadzoł zaprosone pary rozem i 7 za tym, coby je rozsadzoł. Barzo dobrze, ze głosy były rózne! Bo kieby syćkie były jednakowe, nas łoś mógłby pomyśleć, ze głosowanie odbyło sie w Korei Północnej, ka władza poinstruowała respondentów, jakom odpowiedź majom wybrać. Syćkim, co wzięli udział w ankiecie, dziękuje piknie! Dziękuje w imieniu własnym i łosia z Alaski. To dzięki wom ten siumny zwierzok bedzie wreście wiedzioł, jak postąpić z zaprosonymi na przyjęcie gośćmi 😀

P.S.2. A w najblizsom środe – Jagusickowe i Kapishoneckowe imieniny bedziemy mieli. Zdrowie Jagusicki i Kapishonecki! 😀

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Jak to: gdzie był pałac wcześniej? Pod powierzchnią ziemi! Po prostu wypiętrzył się i odsunął Nike! Jak Turbacz i każda góra!

  2. Owczarku,

    Myślałam, że wiesz o tym, iż na przyjęcie nie wolno iść o pustym żołądku, gdyż na ogół kończy się to tak jak opisałeś. A może być jeszcze i tak, że zjesz czegoś dwa kęsy i będziesz tak zapchany, że nie dasz rady nic już więcej zjeść, co przytrafiło mi się za dawnych, młodych lat. Mogłam tylko patrzeć jak jedzą inni, a mój Tata miał niezłą uciechę patrząc na mnie. 😉 😆

  3. Toś miał Owczarku wielkie szczęście, ze ochrona pana Prezydenta nie zaczęła strzelać do Ciebie. Na szczęście zreflektowali się )
    Co byś Ty zrobił gdyby nie pani Dorotecka ? Ma kobieta serce i widać lubi bardzo zwierzęta )
    Być może po wszystkim pan Prezydent oglądał się, by jakiś smakołyk wręczyć Tobie, lecz cóż, łakomstwo zwyciężyło i musiałeś co nieci pocierpieć ))
    Z tym zlotem z Turbacza na przyszłoroczne Paszporty to faktycznie kłopot. Nie trzeba było się chwalić, ze było tak miło a i jedzonko t5eż dopisało. Może będziesz musiał rozpuszczać wici, że to niestety były ostatnie Paszporty z wyżerką ? i że od następnego roku tylko wręczenie i wszyscy udają się do swoich domów )) Wymyśl coś, bo rok szybko przeleci ((

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Fajną możliwość miałeś Owczarku obejrzenia wszystkiego naocznie, bo ja to tylko z naszej gazety korzystałam. A czytając Twój wpis, gdy doszłam do wystawy kostiumów operowych od razu założyłam, iż w kreacji Arkadiusa będzie dość miejsca dla Ciebie, bo przecież każdy szanujący się Pies , musi mieć dość przestrzeni na machania ogonem, prawda? I proszę, dwa zdania później potwierdziło się. Miałam nosa! :-))))

  6. Pewno, że lubię zwierzęta 🙂 Miewałam też pieski…
    Na szczęście przygoda Owcarka dobrze się skończyła. A ja niestety mogłam się tylko krótko Pieskiem zająć, bo jako współgospodyni miałam obowiązki towarzyskie. Cieszę się w każdym razie, że uroczystość się podobała i jedzonko smakowało 😉

  7. Alicja pisze: Moj ulubiony Kanadyjczyk: Chris_Hadfield__W_kosmosie

    Rozumiem, że mówisz to z pozycji mieszkanki Kanady.

    Większość Polaków też wolołaby, żeby ich rodaków wystrzelić w kosmos. Na zawsze… 😛

  8. @ TesTeq
    Miło, że o mnie wspomniałeś.
    O_R z kosmosu.

  9. Hej Owcarku,

    to sobie podjadles,domyslam sie,ze teraz jestes na scislej diecie 😆

    Od razu przyszly mi na mysli nasze bufety organizowane podczas turnieju weteranow.Pierwsze mecze,jeszcze przed posilkiem, byly nawet pelne wigoru.Ale im dalej, tym ciezej……………………….bylo uniesc nie tylko rakiete 😉
    Kolega,ktory bral udzial w grze, i turniej sponsorowal,bardziej troszczyl sie o prowiant,niz o wynki!!!!

    A skoro o kosmosie,to czy nie polanowana jest przypadkiem,jakas wycieczka miedzyplanetarna dla pana prezydnta Putina??? Polataloby sobie chlopisko „troszku”,a swiat bylby odetchnal!!!

    😀

  10. Podczas uroczystosci Owczarek na pewno jadl wyborne smakolyki. Ja zauwazylam, ze Owczarek czesto publikuje woje nowe wpisy, kiedy w Turbaczu jest pozna noc lub wczesnie rano. Pomyslalam wtedy, ze moze Turbacz nie jest polozony u podnoza Tatr tylko gdzies w Teksasie albo moze na Alasce. W Teksasie jest New York, Corsicana, Athens, Panna Maria i wiele innych miast o nazwach, ktory znamy z innych miejsc na swiecie. Turbacza w Teksasie nie znalazlam. Na Alasce jest Petersburg, ale ja sie w to nie bede mieszala.

    Wedlug google najbardziej zblizonym miejscem Turbacza i Teksasu jest restauracja TexMex o nazwie Red Rat Steak Republic. Restauracja miesci sie po czeskiej stronie Tatr i serwuje tradycyjne dania kuchni teksansko-meksykanskiej (TexMex).
    W menu znalazlam diabelski dressing, stouchane brambory i wiele innych tajemniczych smakolykow.
    http://www.redrat.cz/menu.html

    Owczarek jednak pisze, ze Paśporty rozdawano w Polsce, w Warszawie, a nie w Warsaw, ktorych jest kilka w U.S. Jestem na zlym tropie. Owczarek po prostu publikuje swoje teksty z Turbacza bardzo pozno w nocy, a czasami bardzo wczesnie rano.

  11. Ana,

    Jesli Putin potrzebuje towarzystwa to ja mam propozycje. Moj kandydat podobno przyjazni sie w towarzyszem P, a w prezencie dal jemu kiedys prawdziwie teksanskie siodlo dla konia.

  12. Orca-szkoda takiego dobrego siodla 😉

  13. Zgadzam sie.

  14. Ja sie chwalic nie chce, ja musze sie pochwalic.
    Wczoraj byl finalowy mecz kwalifikacyjny do udzialu w Super bowl – mistrzostwo kraju w futbolu amerykanskim. Seattle Seahawks grali przeciw druzynie Green Bay Packers z Wisconsin. Mecz zaczal sie w samo poludnie na stadionie Century Link w Seattle. „The sun is behind the clouds, the rain is falling, let the game in Seattle begin” to sa slowa komentatora. 🙂
    Przez caly mecz prowadzili Packers. W ostatnich sekundach meczu Seahawks wyrownali do 22 punktow. W dogrywce Seahawks mieli „touchdown”.
    „Seattle’s going to the super bowl” ! 🙂

    Na wideo – ostatnie sekundy dogrywki.
    https://www.youtube.com/watch?v=DQiYCeUemGE

  15. Czyli Seahawks idą po raz drugi po mistrzostwo ))) Wielka sprawa dla Seattle i jego mieszkańców z Orcą na czele )))

  16. Wawrzek,

    Dziekuje za pamiec. Rzeczywiscie Seahawks dwa lata z rzedu zakwalikowali sie do Super Bowl. Rok temu wygrali!
    W tym roku graja przeciw druzynie z Bostonu, New England Patriots. Super bowl odbedzie sie 1 lutego w Glendale w Arizonie. W Glendale, w przeciwienstwe do Seattle, na pewno bedzie slonce i na pewno nie bedzie padal deszcz. 🙂
    Ale jakie to ma znaczenia? 🙂

  17. Do TesTeqecka
    „Jak to: gdzie był pałac wcześniej? Pod powierzchnią ziemi! Po prostu wypiętrzył się i odsunął Nike!”
    Bajuści. W geologii to jak najbardziej normalne zjawisko. Pozostoje ino pytanie, cy ten ruch wypiętrzający juz sie skońcył cy nie? Bo jeśli nie – ten pałac przy placu Teatralnym mo jesce sanse zawierchować nad Pałacem Kultury 😀

    Do Hortensjecki
    „Myślałam, że wiesz o tym, iż na przyjęcie nie wolno iść o pustym żołądku, gdyż na ogół kończy się to tak jak opisałeś.”
    No, niby wiedziołek, ale myśl o tym, ze jade na Paśporty, tak mnie zajęła, ze zabocyłek o jedzeniu. Ba za rok – bede wiedzioł, ze w tym Pendolinie nie wolno zaniedbywać wagonu restauracyjnego 😀

    Do Wawrzecka
    ” Wymyśl coś, bo rok szybko przeleci”
    Co prowda, to prowda. Nie bedzie kłopotu ino z niedźwiedziami – one pódom na sen zimowy i wstanom dopiero wiosnom. Ale psy, owce i kozice? A fto wie, cy jesce jakosi inkso zywina sie nie zgłosi? Abo bedzie trza jakosi odradzić im ten wyjazd, abo… wyryktować im lekcje kulturalnego zachowania w teatrze 😀

    Do Fusillecki
    „czytając Twój wpis, gdy doszłam do wystawy kostiumów operowych od razu założyłam, iż w kreacji Arkadiusa będzie dość miejsca dla Ciebie, bo przecież każdy szanujący się Pies , musi mieć dość przestrzeni na machania ogonem, prawda? I proszę, dwa zdania później potwierdziło się. Miałam nosa!”
    Tak mi sie widziało, Fusillecko, ze na psak znos sie piknie. No i teroz – piknie sie potwierdziło, ze sie znos 😀

    Do Poni Dorotecki
    „ja niestety mogłam się tylko krótko Pieskiem zająć, bo jako współgospodyni miałam obowiązki towarzyskie.”
    Poni Dorotecko, zrobiła Poni dokładnie telo, kielo trza, coby uratować mnie przed zamknięciem w schronisku. I za to dziękuje piknie! Bo kieby mnie tamok zamkli – to pewnie musiołbyk pockać jaz do wiosny, jaz tatrzańskie niedźwiedzie ze snu zimowego sie pobudzom i pojadom do Warsiawy, coby mnie uwolnić 😀

    Do Alecki
    „Moj ulubiony Kanadyjczyk:
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138589,17257797,Chris_Hadfield__W_kosmosie_i_w_zyciu_najwazniejsza.html#TRwknd
    Ha! Jest tamok od rozu naucka dlo niegrzecnyk dzieci, co to nie lubiom myć zębów. Bo jako widać – przed myciem zębów nawet w kosmos nie do sie uciec 😀

    Do Original_Replikecka
    „O_R z kosmosu.”
    To Ty teroz jesteś w kosmosie, Replikecku? Piknie! Od rozu raźniej mi bedzie, kie bede nocom poziroł na gwiozdy 😀

    Do Anecki
    „Kolega,ktory bral udzial w grze, i turniej sponsorowal,bardziej troszczyl sie o prowiant,niz o wynki!!!!”
    No ale trza, Anecko, owemu koledze przyznać, ze osiągoł barzo dobry wynik – w zaopatrzeniu 😀

    Do Orecki
    „W menu znalazlam diabelski dressing, stouchane brambory i wiele innych tajemniczych smakolykow.
    http://www.redrat.cz/menu.html
    A jo – nolozłek tamok reklame inksej restauracji – „U Bílého psa” (z adresem: http://www.ubilehopsa.cz ). Sprawdziłek w guglowym tłumacu, co to znacy „”U Bílého psa” i… to co myślołek – „U biołego psa”! A jo przecie jestem biołym psem! No to na mój dusiu! Nawet nie wiedziołek, ze mom w Czechak własnom restauracje!
    „W Glendale, w przeciwienstwe do Seattle, na pewno bedzie slonce i na pewno nie bedzie padal deszcz.”
    Orecko, jeśli potrzebny jest dysc, to istnieje piknie wypróbowany i niezawodny sposób na sprowadzenie dyscu – wywiesić przed chałupom pranie 😀

  18. @Orca: Amerykański futbol zawsze przypomina mi czasy PRLu. I sklep mięsny. Jak sie udało zdobyć szynkę, to się pędziło z nią pod pachą do domu, myląc pogonie, żeby zrobić taczdałn. 😀

  19. @ TesTeq- za to ze „sznurkiem” papieru toaletowego paradowalo sie godnie,gdy tymczasem bliznich zazdrosc zzerala 😆

  20. TesTeq, Ana

    Taczdałn z pilką w obu rekach i otwartą szeroko drogą do Super Bowl to nic w porownaniu ze zwojem szynki pod pachą lub rolką papieru toaletowego przez ramie. 🙂

  21. Dzień dobry wieczór.
    Za nic nie zrozumiem futbolu amerykańskiego ani baseballa. Szczególnie futbolu – gromada mięśniaków przepycha się z czymś w rodzaju piłki 🙄
    U mnie zima, jak ktoś spragniony śniegu i mrozu, oddam przynajmniej połowę jednego i drugiego.

  22. ALICJA!
    Dawaj! Przyjmę kazdą ilość! :-)))

  23. Do TesTeqecka
    „Amerykański futbol zawsze przypomina mi czasy PRLu. I sklep mięsny.”
    O, Jezusicku! Nie wiedziołek, ze w futbolu hamerykańskim piłka jest na kartki! 😀

    Do Anecki
    „za to ze ‚sznurkiem’ papieru toaletowego paradowalo sie godnie,gdy tymczasem bliznich zazdrosc zzerala”
    Ale tyz rozwijały sie kontakty międzyludzkie. Bo furt jakisi bliźni podchodził do takiego zdobywcy papieru i pytoł: A kany pan(i) to kupił(a)? 😀

    Do Orecki
    „Taczdałn z pilką w obu rekach i otwartą szeroko drogą do Super Bowl to nic w porownaniu ze zwojem szynki pod pachą lub rolką papieru toaletowego przez ramie.”
    Ale juz wiadomo, kogo tako druzyna futbolowo powinna wziąć na trenera – Polaka bocującego casy PRL-u 😀

    Do Alecki
    „U mnie zima, jak ktoś spragniony śniegu i mrozu, oddam przynajmniej połowę jednego i drugiego.”
    Alecko, w łońskim tyźniu były skoki narciarskie w Wiśle, co było trudno zorganizować ze względu na niedobór śniegu. Mogłaś wte sprzedać po piknie korzystnej cenie 😀

    Do Fusillecki
    „ALICJA!
    Dawaj! Przyjmę kazdą ilość!”
    Z tego co widze w prognozak pogody – dostawa od Alecki moze przyjść w połowie przysłego tyźnia 😀

  24. Co tam szynka, papier toaletowy, czy nawet oscypek i cala torba kartek. Paśport to byl powod to zazdrosci, zawiści i podejrzen. 🙂

  25. Wszystko przez „Politykę”, która wtedy paszportów nie dwała… 🙂

  26. A teraz POLITYKA paszporty daje.
    I patrząc na to z odległości – to są paszporty na export wewnętrzny – jak drzewiej.
    Metoda sprawdzona bojem.
    Ostatnim.

  27. Kapisonecce i Jagusiecce wszystkiego najlepszego,zdrowia i powodzenia Dziewczyny 😀

  28. Owcarku- prawda.Kontakty rozwijaly sie,a i handel wymienny tyz.Ci co nie zyli w tamtych czasach, nie maja pojecia jak bylo „wesolo” 😉

    A wracajac do paszportow rozdawanych przez „Polityke”-jakies echo z sasiedniego blogu do mnie dotarlo,ze obdarowany,pisorz o ile dobrze uslyszalam, nie zachowal sie zbyt elegancko!!.Ze tez ludziska nie potrafia wybrac wlasciwej chwili i musza innym zepsuc cala przyjemnosc?! 😮

  29. @Ana: To ja się staram, dostarczam tu wieści z wielkiego świata, a Ty w tym czasie nasłuchujesz jakichś ech niewiadomego pochodzenia. Nieładnie! 🙁

    Pod poprzednim owczarkowym wpisem zamieściłem taki oto komentarz:
    TesTeq
    15 stycznia o godz. 7:29 182371
    @owcarek podhalański: To teraz już wiadomo, dlaczego jeden z laureatów Paszportów powiedział, że niektórzy goście mają tupet, że się pojawili na gali! Wcale nie chodziło o najwyższych urzędników państwowych, ale o Ciebie. A właściwie nie o Ciebie, tylko o pewnego urzędnika, którego ten pisarz nie lubi i wydawało mu się, że przyszedł (ten urzędnik) przebrany za owczarka!

  30. Zdrowia i pomyślności dla Kapishonka i Jagusi 🙂
    Uf! Już myślałam, że Owczarek przez ten ciężki brzuch nie zdołał wyswobodzić się z kostiumu i nazajutrz, wciąż elegancko przystrojony, wystąpił na scenie w roli Maryśki od Stuartów. Pewnie w operze dałby radę, wyjąc na dwa, lub śtyry, ale wyszczekując przed publicznością teatralną pięcioaktowy dramat, nawet z pomocą suflera zostałby szybko zdekonspirowany 🙁
    Na szczęście historia potoczyła się inaczej i przynajmniej dla niego wszystko dobrze się skończyło. Obawiam się jednak, że po tej akcji Panowie Borowiki mogli stracić swoje posady. Bo skoro nie potrafią poradzić sobie z uroczym (choć dużym) pieskiem, to co będzie jak trafią na prawdziwego (nawet małego) zamachowca? Oby Pan Prezydent okazał się łaskawy i za karę wymierzył im tylko kilka dodatkowych lekcji WueFu.
    Alicjo! Ja białego nie potrzebuję, bo on w Duży Mieście szybko robi się szary, a w dodatku sprawia wiele kłopotów wszystkim zmotoryzowanym. Ale mrozu jak masz nadwyżkę, chętnie przyjmę. Możesz przesłać przez swojego ulubionego Kanadyjczyka. Widziałam program o nim w telewizji. Sympatyczny gość, a jak super śpiewa 🙂

  31. TesTeq-patrzaj,widac jestem niekumata;myslalam,ze chodzi o jakiegos innego goscia,a my o tym samym………… 😉

  32. Czy ktos z budowniczych wie,jak dlugo jest wazny taki „polityczny”paszport??
    Czy jest przewidziana ceremonia odbioru paszportu,w przypadku utraty jego waznosci!?

  33. Wszystkiego najlepszego Kapishonecce i Jagusi!
    W sprawie mrozu – ociepla się na weekend, ale zostaje poniżej zera, a potem jeszcze bardziej poniżej, ale jak dla mnie, proszę bardzo, możecie brać 🙂
    P.S. Napisałam ten komentarz wczoraj wieczorem i zapomniałam wysłać 😯
    Dzień dobry 🙂

  34. To ja na drugą nóżkę 😉
    Wszystkiego najlepszego dla Budowiczowych Babć i Dziadków z okazji ich święta 🙂
    Dla mnie to święto pachnące powidłami śliwkowymi z naszej ogrodowej mirabelki (rozmarzona kufa)

  35. Sytuacja jest poważna. Kot Alicji najpierw ją uszkodził, a teraz całkiem przejął Jej tożsamość i dziwnymi linkami sieje zamęt w Budzie! Biegnę na policję, a potem do ambasady kanadyjskiej. 😀

  36. Nie śmiać się…chciałam skrócić linę okrętową na sznureczek, ale chyba coś pochrzaniłam 🙄

  37. Dobrze, że to nie stalowa lina )) a może się mylę ??

  38. Liny okrętowe stalowe? Nie wyobrażam sobie…

  39. Dzisiaj w sklepie zrobilam zdjecie sera. Nie jest to byle jaki ser tylko ser z mleka łowiecki. Na dodatek z łowiecki, ktora zyje na wzgorzach Toskanii i zajada toskanska trawe. Ser nazywa sie (przepisuje calosc z opakowania) IL Forteto Brinata Sheep Cheese. Pomyslicie pewnie, ze na pewno kupilam ten ser, bo na pewno jest bardzo smaczny. Sera nie kupilam. Powodem jest cena sera z mleka łowiecki toskanskiej. Cena za funt wagi, czyli okolo pol kilograma jest $12.89.

    Jesli łowiecki Owcarka przyjaznia sie z łowieckami z Toskanii to moze opowiedza, jak smakuje ten ser. Drugie zdjecia tego samego sera pokazuje wiecej informacji o tym smakolyku.

    https://picasaweb.google.com/112949968625505040842/SerZMlekaOwieczki#6107741061180597778

    Na koniec tej tortury dodam, ze na pierwszym zdjeciu po prawej stronie widac kozi ser, chyba z Anglii. Tez nie kupilam, mimo ze byl az o 10 centow tanszy. 🙂

  40. Orca – jak znam sery, to jeżeli opakowanie jest czerwone znaczy się ser jest ostry i pikantny, nawet bardzo pikantny, a to nie każdemu smakuje (( Ostry ser – ostra cena (( W porządnym sklepie pozwolono b Tobie spróbować odrobinę takiego sera, a T po takiej degustacji wyciągnęłabyś portmonetkę i kupiła, lub włożyła głęboko rękę w kieszeń z pieniędzmi, by nie ulec pokusie )) Najlepiej kupować coś, również sery, które są nam znane. Jeżeli poczęstują „w gościach” czymś nowym mamy prawo zapytać się co to za cudo i samemu przy okazji kupić )) Ja tak robię, już nie eksperymentuję na swoim żołądku )) Jest tak olbrzymia ilość wszelakich produktów, że trzeba zastanawiać się i nad towarem i ceną, która czasami nie jest warta zawartości opakowania. Czasami u ludzi snobizm zwycięża, lecz co mi po snobizmie gdy muszę potem wyrzucić ((
    Być może Owczarek dokładnie wytłumaczy na czym to polega )))

  41. Wawrzek pisze: W porządnym sklepie pozwolono b Tobie spróbować odrobinę takiego sera, a T po takiej degustacji wyciągnęłabyś portmonetkę i kupiła, lub włożyła głęboko rękę w kieszeń z pieniędzmi, by nie ulec pokusie ))

    Ja też tak robię. Idę do dobrego sklepu, popróbuję za darmo, pokręcę nosem i kolejny dzień „na krzywy ryj” przeżyty. W hipermarketach też czasem są promocje i dają żarcie za darmo… 😉

  42. Daliscie mi praktyczna porade i z niej skorzystam. Posmakuje kawalek owczego sera zanim zdecyduje o zakupie.
    Zastanawialam sie w jaki sposob owczy ser z Toskanii dotarl na nasze tereny. Czy statkiem przez Atlantyk, Kanal Panamski i na polnoc wodami Pacyfiku, czy moze przez Morze Srodziemne, Kanal Sueski, Ocean Indyjski i Pacyfik?
    Moze przylecial samolotem? Toskanskie łowiecki osobiscie dostarczyly swoj ser, siedzac w business class, popijajac toskanskim winem i zagryzajac toskanskim serem.
    Zastanawiam sie rowniez, czy to moze byc pierwsza proba wprowadzenia na nasz rynek innego owczego sera? Piknego sera na litere O. 🙂

  43. Orca,
    to całkiem zwyczajna cena sera, u nas ceny w granicach 25$ za kilogram to normalka. Najdroższe są np. Stilton czy gruyere (ok.40$), ale też „schodzą”. Generalnie rzecz biorąc, sery są drogie, ale bez sera nie ma zycia:)

  44. Alicja,

    Dla mnie $12.89 za funt sera to drogo. W cenie tego sera jest rowniez cena biletu. Wiem, ze u nas ceny sa nizsze niz w Kanadzie. Czesto spotykam z sklepach turystow z Kanady robiacych u nas zakupy.

    Rzadko widze ser owczy i to najbardziej zwrocilo moja uwage. Do tego cena i miejsce produkcji.

  45. Z tymi cenami bywa różnie. Rzadko kupuję coś w Stanach, jedno jest pewne – zdecydowanie tańszy jest alkohol i papierosy, ale na przykład importowane piwo jest niemal równe naszym cenom.
    Artykuły spożywcze, niejednokrotnie kosztują tyle samo, co w Kanadzie…tyle, że w amerykańskich dolarach 🙁
    A nasz kurs dolara jest ostatnio dość nikczemny 🙄
    Kiedyś jeździliśmy bardzo dużo po Stanach, robiliśmy zakupy w sklepach spożywczych i sami przyrządzaliśmy coś do jedzenia, stąd zapamiętałam te relacje cenowe. Teraz jak bywam w Stanach to turystycznie inaczej, konkretne miejsce i konkretni znajomi, nie chodzę po sklepach.

  46. Witojcie! No to z opóźnieniem… ale zdrowie Jagusicki i Kapisonecki! 😀

    A zdrowie syćkik Babć i Dziadków – tyz wprowdzie z opóźnieniem – ocywiście tyz piknie wypijom! 😀

    Do Orecki
    „Powodem jest cena sera z mleka łowiecki toskanskiej. Cena za funt wagi, czyli okolo pol kilograma jest $12.89.”
    A w Polsce… o, tutok na stronie 10 momy, ze kilogram tej całej brinaty kostuje w promocji 69 złotyk, a bez promocji – 79.90, cyli jakiesi 21 dolarów. No to wychodzi, ze funt kostuje w Polsce około 10 dolarów. Mozes więc, Orecko, śmiało pedzieć sprzedawcy: „Ej, panocku, zacnijcie sprzedawać ten ser po 9 dolarów za funta. Bo inacej syćka bedom kupowali go w Polsce, a nie u wos.”
    „Zastanawiam sie rowniez, czy to moze byc pierwsza proba wprowadzenia na nasz rynek innego owczego sera? Piknego sera na litere O.”
    Jest za!!! A i ser na litere „B” – tyz pikny! 😀

    Do TesTeqecka
    „Wszystko przez ‚Politykę’, która wtedy paszportów nie dawała…”
    Bo w tamtyk casak Polityka miała duzo więksy format. Potem go zmniejsyła i zaoscędzony w ten sposób papier przeznacyła na ryktowanie paśportów 😀

    Do Original_Replikecka
    „I patrząc na to z odległości – to są paszporty na export wewnętrzny – jak drzewiej.”
    A bo drzewiej to w ogóle paśport mioł pikniejse zywobycie. Kiesik to paśport ciesył sie piknym sacunkiem. Bo kie Polak fcioł do takik Miemiec cy inksej Hispanii – to bez paśportu ani rus! A teroz? Eh… 😀

    Do Anecki
    „A wracajac do paszportow rozdawanych przez ‚Polityke’-jakies echo z sasiedniego blogu do mnie dotarlo,ze obdarowany,pisorz o ile dobrze uslyszalam, nie zachowal sie zbyt elegancko!!”
    Bajuści, pon profesor Hartman o tym napisoł (boce nawet, ze widziołek go na tyk Paśportak). Na scynście – moim zdaniem przynajmniej – to wcale nie była główno niespodzianka podcas tej imprezy. A co niom było? Ano to, o cym na swoim blogu napisała Poni Dorotecka – zwycięzcy w kategorii muzyka powozno podziękowali za Paśport bardziej muzycnie niz słownie.
    „Czy ktos z budowniczych wie,jak dlugo jest wazny taki ‚polityczny’paszport??”
    Nie jestem pewien, ale chyba dozywotnio. Tak jak Oskar abo inksy Nobel 😀

    Do Mietecki
    „Oby Pan Prezydent okazał się łaskawy i za karę wymierzył im tylko kilka dodatkowych lekcji WueFu.”
    To moze ik przysłać do mnie. Ino niek pocko do Świętego Wojciecha, kie mój baca z owieckami na hole wyjdzie. Wte jo i mój baca bedziemy mieli pozytek – bo przydo sie dodatkowo pomoc do bronienia owiecek przed wilkami. A borowiki tyz bedom miały pozytek – pohybanie po świezym górskim powietrzu piknie im na zdrowie wyjdzie 😀

    Do Alecki
    „W sprawie mrozu – ociepla się na weekend, ale zostaje poniżej zera, a potem jeszcze bardziej poniżej”
    Kiesik miołek niezawodny sposób na przewidzenie pogody: nalezało w radiu posłuchać, jakom pogode przepowie pon Zalewski i wiadomo było, ze bedzie na odwyrtke. Teroz juz jednak pon Zalewski siedzi w Krainie Wiecnie Piknej Pogody. Co zatem zrobić? Ano trza noleźc jego następce. A potem popytać go, coby dlo Kingstona przepowiedzioł tęgie mrozy. A wte – pikno pogoda murowano 😀

    Do Wawrzecka
    „Ostry ser – ostra cena”
    A! To z kolei taki typowy oscypek wiadomo, ze jest słony. A zatem – trza za niego słono zapłacić. Ale… pierwso poni bacowa w historii Podhola (pisołek o niej jakisi cas temu) gwarzyła chyba w jednym z wywiadów, ze ona do swoik oscypków doje mniej soli niz więksość baców. Cy zatem za jej oscypki płaci sie mniej słono? Moze? 😀

  47. Owczarku,

    W sklepie Alma Market znalazlam nie tylko ten sam toskanski owczy ser, ale rowniez wiele innych smakolykow. 🙂

  48. Jesli czytaliscie ksiazke „Wild”, po polsku „Dzika Droga” to chyba wiecie, ze na podstawie tej ksiazki wyszedl film pod tym samym tytulem,
    Jest to „memoir” napisany przez Cheryl Strayed. Cheryl, po smierci matki, wyrusza na Pacific Crest Trail.
    Reese Witherspoon gra role Cheryl Strayed.
    Jesli ktos planuje obejrzec film, polecam najpierw przeczytac ksiazke.

    Kto ma ochote moze posluchac muzyki z tego filmu.

    https://www.youtube.com/watch?v=sisq_eOakwc

    1.Simon & Garfunkel – El Condor Pasa (If I Could)
    2.First Aid Kit – Walk Unafraid
    3.Wings – Let ‚Em In
    4.The Shangri-Las – I Can Never Go Home Anymore
    5.Leonard Cohen – Suzanne
    6.Billy Swan – Don’t Be Cruel
    7.Free – Be My Friend (BBC Session/Take One)
    8.Lucinda Williams – Something About What Happens When We Talk
    9.Portishead – Glory Box
    10.Bruce Springsteen – Tougher Than The Rest
    11.Pat Metheny Group – Are You Going With Me?
    12.The Hollies – The Air That I Breathe
    13.Simon & Garfunkel – Homeward Bound
    14.Ripple – Dusted and Eric D. Johnson
    15.Evan O’Toole – Red River Valley

  49. Orca – fajna muzyka, lecz nie da się tego słuchać ((( wszystko przez reklamy (((

  50. @Wawrzek: Znamy już Twój sposób, jak wysępić darmowe sery. Niestety wysępiając darmową muzykę musisz trochę nacieszyć się reklamami. Jutub nie jest taki głupi jak sprzedawcy serów.

  51. Szkoda, ze nagrania sa przerywane reklamami. iTune oferuje caly album za okolo $12.00. To troche mniej niz funt sera. 🙂

    https://itunes.apple.com/us/album/wild-original-motion-picture/id930345999

    Niektore piosenki sa z wyboru Cheryl Strayed i wymienione w jej ksiazce podczas wedrowki.

  52. Mrozy są tęgie i nawet pon Zalewski by ich nie zaczarował, -21c rano, -11c po południu, rok temu było dokładnie tak samo, co zanotowałam na blogu Pona Pietra (było -12c w dzień).
    Ja pamiętam pana Zalewskiego z odległych czasów.
    Na cenę serów zwrócę większą uwagę, bo temat mnie zainteresował, rzadko robię zakupy, Jerzora domena i zresztą dla niego dzień bez sera to dzień stracony.
    Zachmurzyło się i pewnie dostanie nam się trochę tego śniegu, co to ma spaść w północno-wschodnich Stanach 🙄

  53. @Alicja:
    1. Jerzor lubi robić zakupy… Ciekawe…
    2. Szczególnie lubi kupować ser… Ciekawe…
    3. Wawrzek mówi, że ładnie poproszona sprzedawczyni daje posmakować… Sera?

    Moja rada: sprawdź, co się kryje za serowym afektem Jerzora! 😀

  54. Ja też lubię robić zakupy )) Ser naturalnie musi być ))
    Trzymam sztamę z Jerzorem )))

  55. Tu niestety, nic się nie kryje poza naszym afektem do serów 🙄

  56. Wawrzek i chetni,

    Z filmu „Dzika droga” Pat Metheny Group wykonuja „Are you going with me”.

    Bez przerw na reklamy 🙂

    https://picasaweb.google.com/112949968625505040842/SoundtrackFromTheMovieWild#6109004347045880514

  57. @Alicja: Jak to było? Kto się dowiaduje ostatni? 😉

  58. Do Orecki
    „Reese Witherspoon gra role Cheryl Strayed.”
    Oooo! Filmu nie widziołek, ale… Witherspoonka to jedno z ulubionyk aktorek poni Owcarkowej i mojo. A hyrny pon John Witherspoon, jeden z sygnatariusy hamerykańskiej Deklaracji Niepodległości, to podobno jej prapra…prapradziadek 😀

    Do Wawrzecka
    „Ja też lubię robić zakupy”
    No… jo tyz lubie hipnąć do takiego cy inksego sklepu i chycić cosi do jedzenia. Ale racej nie nazwołbyk tego robieniem zakupów 😀

    Do TesTeqecka
    „Jutub nie jest taki głupi jak sprzedawcy serów.”
    Znacy sie… jak sprzedawcy serów zmądrzejom, to bedom dawali ser za darmo, ale w zamian za obejrzenie reklamy coca-coli abo inksego wizira? 😀

    Do Alecki
    „Mrozy są tęgie i nawet pon Zalewski by ich nie zaczarował, -21c rano, -11c po południu”
    Skoro mrozy tęgie, to… cłek, ftóry miołby kontynuować dzieło pona Zalewskiego, tyz powinien być tęgi. No to juz jest jakosi wskazówka, wśród jakik ludzi nalezy sukać następcy pona Zalewskiego 😀

  59. Tak sobie siedzę i myślę (bo niezmęczonym), że Owcarek mógłby raz w tygodniu wejść tylnymi łapami na klawiaturę i zatańczyć kankana. Powstałby jakiś tekst dający powód do kolejnej pięknej wymiany informacji wśród członków kółka geriatrycznego. Przy okazji – nowości czytelnicze, smak sera w kodzie kolorowym, muzyka.
    Może udałoby się uzbierać grupkę na 200 mil marszu po Pacific Crest Trail – jeśli JE Ambasador USA w Polsce Stephen D. Mull udzieli wiz uczestnikom i przewodnikowi stada – Owcarkowi Podhalańskiemu.
    Albo pojechać na Głodówkę i spróbować pstrąga w śmietanie z pieca u hyrnej gaździny, co to Wałęsie doradzała.
    Albo pogadać o tak sobie – o d.. Maryni, ze spokojem i fajerwerkami TesTeq’a.
    I wiadomościami z F-jedniczki o różnych takich poruchanych…
    Całkiem fajne miejsce ta Buda. A Owcarek niepotrzebnie się męczy i składa litery do kupy w jakieś sensowne słowa.
    Kankan, a może „zasiali górale…” starczyłoby???

  60. @ TesTeq
    „Ja też tak robię. Idę do dobrego sklepu, popróbuję za darmo, pokręcę nosem i kolejny dzień “na krzywy ryj” przeżyty. W hipermarketach też czasem są promocje i dają żarcie za darmo…
    To teraz rozumiem czemu taki szczupły jesteś.
    A ja bez sensu jeździłem w piątki i soboty do Costco albo Farmers Market i zawsze mi godzinka schodziła na degustację wszystkich promocji.
    I efekty są widoczne.
    Na wadze łazienkowej.

  61. Kankana? Po wypiciu odpowiedniej ilości Smadnego Mnicha – moge spróbować 😀

  62. U nas w Kingston są mistrzostwa świata w bojerach, są i Polacy, bardzo dobrzy. Se zerknijcie 🙂
    http://www.zagle.com.pl/regaty/bojerowe-mistrzostwa-swiata-i-ameryki-polnocnej-wyniki-po-drugim-dniu,3_15445.html
    Osioł dziennikarz nie wie, że u nas nie ma “stanów”? Źle odrobione zadanie domowe…

  63. @ Owcarek Podhalański
    Nie rozumiem miary „odpowiednia ilość”
    Da się to przeliczyć na litry albo galony – ostatecznie kwarty?
    Smadny Mnich ? A ne lepszy je Smichovsky Pivowar?
    A – i jeszcze jedno- do kankana potrzebne są różowe majtki z falbankami – nie zapomnij !

  64. Owczarku,

    Film „Dzika droga” bedzie na ekranach w Polsce 6 lutego. Dlatego nie miales okazji go jeszcze obejrzec.
    Jesli planujesz z Pania Owczarkowa obejrzec film „Dziaka droga” to polecam przeczytanie ksiazki przed obejrzeniem filmu. Ksiazka jest dostepna w Polsce.

    Krystyna z blogu „Gotuj sie” podala link to polskiego zwiastuna filmu.

    http://www.filmweb.pl/film/Dzika+droga-2014-694545#

    Ciekawa informacja o przodku Reese W.

  65. Alicjo – ależ u nas są „stany” )
    W grudniu ub.roku przyjechał z Kalifornii do dziadków, niedaleko mnie, młody człowiek, 5 latek, który chciał zobaczyć śnieg w Polsce ) I akurat w czasie jego pobytu spadło trochę tego białego puchu. Poza tym, chodził z dziadkiem, myśliwym, do lasu, dokarmiać zwierzynę, był wniebowzięty ) Na koniec gdy odjeżdżał z mamą powiedział dziadkowi, że Polska to najlepszy stan Ameryki i że on tutaj będzie często przyjeżdżał, najpierw z mamą a gdy dorośnie to sam, tylko musi się nauczyć języka polskiego, bo go nie zna (( Ale chęci dzieciak ma wielkie, by lepiej poznać ten „najlepszy stan” Ameryki ))

  66. @Alicja: Ja tam bym się nie chwalił, że podział administracyjny Kanady jest prowincjonalny… Dziennikarz chciał Was wydobyć z tego prowincjonalnego doła, a Ty się boczysz.

    Ja bym wolał piosenkę T.Love:
    Stany, Stany, fajowa jazda
    Zjednoczonych łopot flag
    Ameryka, gwiaździsty sztandar
    Czujesz klimat, na pewno tak!

    od piosenki Grażyny Łobaszewskiej:
    Polska B, Polska B, Polska B
    Polska Prowincja piękna jest
    Polska B, Polska B, Polska B
    Polska Prowincja piękna jest.

    Można przerobić na kanadyjską prowincję… 😉

  67. No nie, jak na razie zima uciekla z naszej krainy i tylko wiatr hula 😮
    Tego bardzo nie lubie,bo jak Pani Zima sie namysli i wroci,to mi zmrozi w ogrodzie wszystkie wiosennne kwiatki.A poki co zakwitly juz przebisniegi 😀

    Film „Dzika droga”tez bedzie w naszych kinach.Zapowiada sie na ciekawy obraz!?

  68. TesTeq

    Jeszcze była kiedyś taka piosenka A. Osieckiej 🙂

    Chodzi się nad rzekę, milczy się na rynku
    W krzakach bzu się czeka, pachnie się landrynką
    Je się żółte lody, włóczy się pod lasem
    Wchodzi się do wody, czas się dłuży czasem

    Bo miłość na prowincji ma kolor rezedowy
    To widział już Da Vinci, to głoszą od Jehowy

    Bo miłość na prowincji ma smak miętowej wody
    To czuje nawet Chińczyk, widocznie ma powody…….”

    Pozdrawiam All

  69. Na prowincji to nie Chińczyk,
    Ale dumny Kanadyńczyk! 😀

  70. Do Alecki
    „U nas w Kingston są mistrzostwa świata w bojerach, są i Polacy, bardzo dobrzy.”
    Bo wiadomo, ze Polacy som dobrzy w bajerowaniu. Więc wystarcyło „a” przeinacyć na „o” – i wte w bojerowaniu Polacy tyz som dobrzy 😀

    Do Original Replikecka
    „Nie rozumiem miary ‚odpowiednia ilość'”
    To mozno ustalić ino empirycnie. Muse Smadnego Mnicha pić, pić i pić. I kie zacne piknie tańcować kankana – to bedzie znacyło, ze to jest właśnie ta odpowiednio ilość 😀

    Do Orecki
    „Film ‚Dzika droga’ bedzie na ekranach w Polsce 6 lutego.”
    To w Nowym Targu pewnie później. Ale na pewno obejrzymy. Nie mozemy przecie zawieść nasej ostomiłej Witherspoonki 😀

    Do Wawrzecka
    „Na koniec gdy odjeżdżał z mamą powiedział dziadkowi, że Polska to najlepszy stan Ameryki”
    Kiesik godano o mozliwości bycia Polski republikom radzieckom – i to brzmiało duzo groźniej 😀

    Do Anecki
    „No nie, jak na razie zima uciekla z naszej krainy”
    Kiesik śpiewało sie do słów poni Konopnickiej: „my się zimy nie boimy”. Teroz… mozno pedzieć, ze sprawy zasły jesce dalej – to zima boi sie nos 😀

    Do Ulotnej Wiecnościecki
    „Bo miłość na prowincji ma smak miętowej wody
    To czuje nawet Chińczyk, widocznie ma powody…….”
    Cyli to nie była piosnka o prowincjak kanadyjskik, bo tamok miłość smakuje nie miętom, ino syropem klonowym. Ale piosnka samo w sobie ocywiście pikno 😀

  71. Nasi chłopcy po raz kolejny zdobyli mistrzostwo świata w bojerach i zajęli całe podium (Jabłoński, Graczyk, Burczyński), piąty był Zakrzewski. Żagle na lodzie nasze 🙂

  72. Hauuuuu! No to zdrowie nasyk bojerowców! Nawet tego pona, co był piąty! I załować ino, ze bojery nie som dyscyplinom olimpijskom. Nas medalowy dorobek na zimowyk olimpiadak byłby wte duzo pikniejsy, niz jest 😀

    A pod nowym wpisem – właśnie rocnicowe zdrowie Anecki i Pona Aneckowego wypijomy 😀

css.php