Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego

1.06.2019
sobota

BaRania Góra

1 czerwca 2019, sobota,

Heeej! Roz jest lepiej, roz jest gorzej, ale w dzień dziecka – moze być ino lepiej! No to piknie radujmy sie tym lepsym dniem! A jo – zgodnie z tutejsom budowom tradycjom – mom tutok z okazji dzisiejsego święta cosi dlo dzieci właśnie…

Czy ktoś wie, skąd Wisła płynie?
Ja to wiem! Spod góry, która
W przecudownej jest krainie
I się zwie Barania Góra.

Pewnie – jak to zwykle bywa –
Zaraz zaczną się pytania:
Skąd ta nazwa osobliwa?
Czemu ona jest Barania?

Już wam mówię. Pod tym szczytem,
Co go widać już z daleka,
Jest miasteczko znamienite –
Zwie się Wisła (tak jak rzeka).

Całkiem fajne to miasteczko,
Dookoła piękne góry,
Czasem świeci tam słoneczko,
Czasem wiszą nad nim chmury,

Czasem obłok lub obłoczek.
A w tej Wiśle – prawdę gadam –
Żył narciarski świetny skoczek,
Sławny góral Małysz Adam.

Może wam opowie babcia,
Może mama, może tata,
Jaki był z Małysza narciarz:
Cichy, skromny – a mistrz świata!

W wielu miejscach on wygrywał:
W Austrii, w Niemczech, w Zakopanem…
Nie za wiele jadł mięsiwa,
Częściej raczył się bananem.

I tak rzekli raz wiślanie:
„Kto o naszym mistrzu słyszał,
„Dobrze wie, że to w bananie
„Sekret triumfów tkwi Małysza.

„Nigdy zatem dość zachwytów
„Nad bananem z żółtą skórą.
„Niechaj jeden z naszych szczytów
„Zwie się… Bananową Górą!

„Chociaż… to dość długie słowo.
„Więc by było mniej gadania,
„Zamiast zwać ją Bananową,
„Niech się krócej zwie: Banania.”

Burmistrz Wisły krzyknął: „Hura!
„Nasza Wisła będzie znana
„Z tego, że jest u nas góra,
„Co ma nazwę od banana!

„Niech dziennikarz tu przybędzie,
„Niech opisze nas w gazecie,
„Niech nasz szczyt rozsławi wszędzie –
„I w Europie, i na świecie!”

Wnet tam został zaproszony
Pan dziennikarz w garniturze
I napisał na trzy strony
Tekst o tej Bananiej Górze.

Co napisał, wysłał rano
Do redakcji swej gazety.
Tekst ten wnet wydrukowano,
Ale… był tam błąd, niestety…

Wszystko przez to, że w redakcji
Mieszkał chochlik, czyli skrzacik
Znany z wielu psotnych akcji,
Choć mu za to nikt nie płacił.

Jeśli jakiś błąd znajdziecie
Czy to w treści podręcznika,
Na ulotce czy w gazecie –
Błąd ten sprawką jest chochlika.

I w tym tekście o Bananiej –
Ach! będziecie oburzeni –
W nazwie góry ten skubaniec…
Pierwsze „n” na „r” zamienił!

Oj, chochliku! Ty psotniku!
Powinieneś dostać burę!
To przez ciebie powstał tytuł:
„Wisła ma Baranią Górę”.

To nie bujdy, to nie bzdury –
Wskutek chochliczego dzieła
Przekręcona nazwa góry
W całej Polsce się przyjęła!

I do dzisiaj każdy Polak –
Czy jest panem, czy jest panią,
Czy staruszek, czy przedszkolak –
Ową górę zwie Baranią.

Wam wszak, drodzy ludzie młodzi,
Prawda jest już teraz znana:
To jest nazwa, co pochodzi
Od banana, nie barana.

I tak było to z tą górą.
Ja to wiem – i wy też wiecie.
Znacie zatem prawdę, którą
Mało kto zna na tym świecie.

Hau!

P.S.1. W następnom niedziele – 9 cerwca – BlejkKocikowe urodziny bedom. Zdrowie BlejkKocicka! 🙂

P.S.2. Dzień później… Hohohooo! Kielo imienin! Emileckowe, Gosickowe, Małgosieckowe i Margeckowe. Zdrowie Emilecki, Gosicki, Małgosiecki i Margecki! 🙂

P.S.3. 18 cerwca – bedom pikne imieniny Misieckowe. Zdrowie Misiecka ! 🙂

P.S.4. 21 cerwca – świętujemy Aleckowe i Alseckowe imieniny. Zdrowie Alecki i Alsecki! 🙂

14.05.2019
wtorek

Co dalej z poniom Doris Day?

14 maja 2019, wtorek,

Na mój dusicku! Wse jest skoda, kie umiero jakisi fajny cłek. Ba kie umiero ftosi taki jak poni Doris Day – skoda jest podwójno. Bo to była nie ino siumno aktorka i piosenkorka, ale tyz osoba, ftóro barzo piknie opiekowała sie zywinom. Heeej! Za to, co robiła, powinna dostać pikne gratulacje od samiućkiego Świętego Franciska. I pewnie juz dostała. Pewnie jak Święty Pieter przepuscoł jom przez bramy raju, to wroz z nim cekoł tyz na niom ten wielki święty przyjaciel zwierząt, coby powitać jom piknie. Bajako.

Jak teroz bedzie sie jej tamok zyło? Que sera, sera – mozno by odpowiedzieć słowami z jej najhyrniejsej piosnki. Ale mozno tyz posukać odpowiedzi w… filmografii poni Doris. A konkretnie – w musicalowym westernie Calamity Jane. Tytułowo bohaterka tego filmu – nieftórzy z wos chyba wiedzom – to postać autentycno. Taki kowboj w spódnicy – godajom nieftórzy, ale o telo nie majom racji, ze poni Calamity cynściej chodziła w portkak niz w kiecce. Poza tym klęła jak chłop, biła sie jak chłop, piknie strzelała z pistolca, piknie powoziła dylizansami, a gorzołki w ciągu swego zywobycia wypiła prowdopodobnie więcej niz jest wody w całym Zalewie Czorsztyńskim. Nie mozno pedzieć, ze nie miała dobrego serca. Miała. A przynajmniej – miewała, na przikład wte, kie podcas epidemii ospy piknie, z narazeniem własnego zycia, niesła pomoc chorym bidokom.* Bardziej jednak zasłynęła jako herod-baba niz jako ftosi, komu zdarzało sie robić pikne rzecy.

W 1903 rocku poni Calamity Jane pomarła. Dokładnie pół wieku później… na ekrany kin weseł ten pikny muzycny western. Jak w nim ukazano te dzikozachodniom awanturnice? Ano jako osóbke barzo dzielnom, ale zarozem barzo zacnom, barzo sympatycnom i barzo śwarnom. W dodatku piknie śpiewającom, no bo skoro to poni Doris Day jom zagrała, to jakze mogłoby być inacej. Nimom wątpliwości, ze po tym filmie wizerunek tej westernowej heroiny zostoł piknie ocieplony. A za to ocieplenie hyrno legenda Dzikiego Zachodu z pewnościom jest hyrnej legendzie Hollywoodu piknie wdzięcno. Tak więc teroz – kie obie w końcu sie spotkały – to ta starso na pewno bedzie pikne dbała o te młodsom.

Ftosi mógłby spytać: ale cy na pewno sie spotkały? A co, jeśli poni Doris Day posła do nieba (co jest przecie ocywiste), a poni Calamity Jane do piekła? Hahaha! Ona do piekła? Przecie z takom weredom jako ona to zoden diasek by nie wytrzymoł! Co inksego janiołki – one majom janielskom cierpliwość. I dlotego właśnie dlo takik beskurcyjej jako poni Calamity Jane – niebo to jedyne mozliwe miejsce.

Powtórzmy zatem postawione przed kwilom pytanie: jak poni Doris Day bedzie sie powodziło na Niebieskik Holak? Teroz juz wiecie, ze odpowiedź moze być ino jedno: barzo dobrze. Poni Calamity Jane piknie juz sie o to postaro. Hau!

P.S.1. W nasej budzie w najblizsym casie świąt co niemiara. 16 maja bedom Jędrzejeckowe imieniny. Zdrowie Jędrzejecka! 🙂

P.S.2. 18 maja bedom urodziny PonioBlejkKocickowe, Heleneckowe i Misieckowe. Zdrowie Poni BlejkKocickowej, Helenecki i Misiecka! 🙂

P.S.3. A 19 maja – niek poni Doris Day nie zabocy, ze w tym dniu nas Pon Pieter bedzie mioł i urodziny, i imieniny. No to moze złozyć mu zycenia w nasym imieniu. A my tutok wypijmy… zdrowie Pona Pietra! 🙂

P.S.4. Z kolei 25 maja Margeckowe urodziny bedom. Zdrowie Margecki! 🙂

P.S.5. 26 maja – Plumbumeckowe imieniny. Zdrowie Plumbumecki! 🙂

P.S.6. No i wreście w ostatni majowy dzień – Mieteckowe imieniny bedom. Zdrowie Mietecki! 🙂

* E. Bennett, Old Deadwood Days, J.H. Sears & company, New York 1928, s. 222-223; Encyclopedia of the American West, red. R.M. Utley, Random House, New York 1997, s. 68.

19.04.2019
piątek

Poniezus i zając

19 kwietnia 2019, piątek,

Jak syćkim piknie wiadomo, Poniezus, niedługo po zmartwykwstaniu, hipnął do Wiecernika i tamok spotkoł sie z Apostołami. Co zrobił potem? Ano… postanowił wyjść na zewnątrz, bo fcioł zacerpnąć kapecke świezego powietrza. Nimo co sie dziwić. Po trzek dniak spędzonyk w dusnym grobie – kozdy by fcioł.

Jak Zbawiciel postanowił, tak zrobił – wyseł do pola. Zabroł ze sobom kielich z winem. Cemu? A bo zamierzoł siednąć kasi i spokojnie to wino popijać, relaksując sie piknie i pozirając ku zielonym pagórkom Wyzyny Judzkiej.

Przed wiecernikiem lezoł jakisi głaz. Kie Poniezus go uwidzioł, to siednął na nim. Ba zanim zdązył wygodnie sie na tym siedzisku umościć, przykicoł ku niemu… zając, ftóry w pyscku trzymoł pare niewielkik zielonyk listków. Zwierzok złozył te listki u stóp Mesjasza i zawołoł:
– Witoj, Naucycielu!
– Bajuści, w Ewangelii wiele rozy bywom nazywony Naucycielem – przyznoł Poniezus. – Ale… cy w związku z tym nie bois sie, zającku, ze mnom godać? W tym kraju przecie naucyciele nie som zbyt lubiani przez władze.
– No… kapecke sie boje, w końcu mom zajęce serce – odpowiedziała zywina. – Ale tak se pomyślołek, ostomiły Jezusicku, ze mogłyby przydać ci sie te listecki, ftóre tutok przyniesłek. Bo to som liście babki lancetowatej, ftóro mo pikne właściwości antyseptycne i piknie przyśpiesajom gojenie ran. A ze ty, Jezusicku, mos jesce na rękak i stopak świeze rany po gwoździak, to worce, cobyś skorzystoł z tego piknego roślinnego opatrunku.
– Na mój dusiu! – wykrzyknął Poniezus. – Miołek ostatnio na głowie telo spraw, ze w ogóle o tym nie pomyślołek! A przecie co racja, to racja! Chodząc poranionymi stopami po ziemi – nawet jeśli jest to Ziemia Święto – mógłbyk nabawić sie zakazenia i pomreć. I wte co? Jesce roz miołbyk zmartwykwstać? To by pociągnęło za sobom koniecność dopisania nowyk rozdziałów do syćkik śtyrek Ewangelii. Tymcasem i bez tyk dodatkowyk rozdziałów bidny pon Gutenberg bedzie mioł wystarcająco duzo roboty, kie bedzie caluśkom Biblie drukowoł.
– No to ciese sie, ze pomogłek – pedzioł zając. – Wreście na cosi przydała sie ta mojo wiedza medycno, ftórom odziedzicyłek po moim starodownym przodku. Ten przodek zaś nabył te wiedze, kie roz najodł sie zielska z ogródka takiego jednego Greka, co to nazywoł sie Hipokrates.
– A, Hipokrates! – oześmioł sie Poniezus. – Przybocuje se, ze kie trafił do nieba, to faktycnie godoł o tym, ze roz jakosi futrzasto beskurcyja wyzarła mu syćkie rośliny, ftóre uprawioł w celak naukowyk.
– Oj! – zmartwił sie zając. – I nadal jest na mojego przodka zły?
– Spokojnie – pedzioł Poniezus. – Juz mojo bosko głowa w tym, coby sie piknie pogodzili. Teroz wspólnie hodujom nowe niebiańskie odmiany marchewki, sałaty i kapusty. To wprowdzie nie do końca zgodne z ziemskom specjalizacjom pona Hipokratesa, ba z drugiej strony, co chłop mo teroz robić, kie w niebie nifto nie choruje?

Zając odetchnął. A Poniezus zmienił temat:
– Teroz powiedz mi, ostomiły zającku, jakom nagrode fciołbyś dostać za dostarcenie mi tyk lecnicyk listków? Jako Pon Bócek – nie moge twojego dobrego ucynku nie wynagrodzić.

Zając zacął sie zastanawiać.

– Jezusicku – odezwoł sie w końcu – cy ten kielich, ftóry mos w gorzci, to jest moze ten hyrny Święty Graal?
– W rzecy samej, oryginalny egzemplorz – potwierdził Poniezus.
– Na mój dusiu! – zakwycił sie zając. – A cy w takim rozie tom nagrodom mogłaby być mozliwość napicia sie z niego?
– Nimo problemu – pedzioł Poniezus. – Ino w tej kwili nic scególnego w nim nimom. Ot, takie zwycajne wino, z dyskontu spozywcego w Jerozolimie. Nieskromnie powiem, ze daleko mu do tego napoju, ftóry wyryktowołek z wody w Kanie Galilejskiej.
– Nic nie skodzi! – pedzioł zając. – Sam fakt napicia sie z najhyrniejsego nacynia świata to rzec tak pikno, ze bede mioł co zbocować do końca swego zywobycia.
– No to niekze ta – pedzioł Poniezus i postawił Graala na ziemi, tuz przed kufom futrzoka.

Zając zanurzył pyscek w winie i zacął łapcywie chłeptać.

– Ostroznie, zającku! – ostrzegł Poniezus. – Nie wypij za duzo, bo to alkohol i moze ci zaskodzić. Bardziej niz cłowiekowi, bo twoje ciałko jest od ludzkiego duzo wątlejse.

Ale zając nie słuchoł. Jak juz sie do tego wina dobroł, to w mig wypił syćko. Do ostatniej kropelecki. No i wnet lekcewazenie przestróg Zbawiciela dało o sobie znać. Bo zaroz chyciła zająca straśliwo ckawka. Kie mu przesła – to nasła go ochota na śpiewanie. Rusył więc przed siebie, wyśpiewując: „Na zielonej łące pasły się zające”. Chociaz… właściwie to nalezałoby pedzieć, ze nie śpiewoł, ino sakramencko fałsowoł.

Potem stwierdził, ze jest nie ino znakomitym wokalistom, ale tyz mistrzem świata w pływaniu. Postanowił więc póść do morza i popłynąć ku Atlantykowi, a stamtela do samiućkiej Hameryki. Pomylił jednak kierunki i zamiast do Morza Śródziemnego poseł w strone jeziora Genezaret. Kie do tego jeziora doseł, to wlozł do wody i wpław przedostoł sie na drugi brzeg (nie kozdy o tym wie, ale zające som całkiem dobrymi pływakami – i te trzeźwe, i te przynapite). A na tym drugim brzegu spotkoł jakisik rybaków. No i zaroz zacął ik zacepiać i dopytywać sie, cy ten ląd to Hameryka. Rybacy ocywiście nic nie zrozumieli, bo – w odróznieniu od Poniezusa – nie znali zającowego języka. Zreśtom kieby znali, to i tak by niewiele pomogło, bo przecie wy, ludzie, w tamtyk casak nie wiedzieliście, co to jest Hameryka (nawet jej mieskańcy nie wiedzieli, bo pokiela pon Vespucci sie nie narodził – to niby skąd mieli wiedzieć?). No ale właśnie od tego zdarzenia – o kimsi, fto ryktuje straśliwe brewerie, godo sie, ze rozrabio jak pijany zając. Bajako.

A tak w ogóle to cy Apostołowie zauwazyli spotkanie Poniezusa z tom sympatycnom długouchom rozrabiakom? Ano zauwazyli. Wyglądali przez okna Wiecernika i piknie syćko widzieli. Nie wiedzieli ino, o cym Zbawiciel z tom zywinom godo. Uznali jednak, ze skoro w samiućkom Wielkanoc Poniezus zadoje sie z zającem, to znacy ze ten gatunek musi mieć dlo Pona Bócka jakiesi scególne znacenie. Dlotego ukwalowali, ze zając bedzie symbolem Wielkanocy. Haj.

Dzisiok, ostomili, na wielkanocnyk poctówkak i inksyk ryktowanyk na te święta ozdóbkak mozecie uwidzieć róznom zywine: biołego baranka, kurcoka, małom kacuske abo… zająca właśnie. Skąd baranek? To wiecie. Skąd kurcok abo kacuska? To racej tyz wiecie, ze idzie o to, ze oba te stworzonka, jako piskloki, kojarzom sie z nowym zyciem. Ba skąd zając – tego potela mogliście nie wiedzieć. No ale teroz juz – wiecie piknie.

Wesołyk Świąt, ostomili! Hau!

P.S.1. Heeej! Wielkanoc Wielkanocom, ale i tutok w Owcarkówce świąt teroz momy co niemiara. I tak w ostatniom środe były Gosickowe urodziny. Zdrowie Gosicki! 🙂

P.S.2. A miniony cwortek był nie ino Wielkim Cwortkiem, ale tyz piknym dniem Aleckowyk imienin. Ostomili, zdrowie Alecki! 🙂

P.S.3. Kie zaś juz wyskniemy po Lanym Poniedziołku – bocujmy, ze następnego dnia, 23 kwietnia, som Motyleckowe imieniny. Gdziekolwiek nas Motylecek teroz jest – jego zdrowie! 🙂

P.S.4. Następnego dnia, 24 kwietnia, Plumbumeckowe urodziny bedom. Zdrowie Plunbumecki! 🙂

P.S.5. Potem dzień przerwy i… 26 kwietnie momy urodziny Alseckowe. No to zdrowie Alsecki 🙂

8.04.2019
poniedziałek

Zasnął?

8 kwietnia 2019, poniedziałek,

Jest tako ksiązka pona Macieja Krupy Kroniki zakopiańskie. Ciekawo? Jo se myśle, ze tak, ale racej nie dlo pocątkującyk miłośników Tater. Tym pocątkującym poleciłbyk cosi inksego. Na przikład Zakopane odkopane poni Pauliny Młynarskiej i poni Sabały-Zielińskiej. Abo nieśmierztelny Pępek świata pona Rafała Malczewskiego, mniej hyrnego niz jego ojciec Jacek, ale tyz piknego.

Jeśli ftosi natomiast wie juz o Tatrak co nieco, a fciołby wiedzieć więcej, to po publikacje pona Krupy jak najbardziej moze sięgnąć. Niek sięgo i niek piknie zagłębio sie w starodownyk dziejak Skalnego Podhola. I w tyk mniej downyk tyz. O, na przikład moze wroz z ponem autorem cofnąć sie w casie o równo śtyrdzieści roków i hipnąć na zakopiański dworzec kolejowy. Wiecie, ostomili, co wte sie na tym dworcu wydarzyło? Ano… w pierwszy dzień wiosny roku 1979 z powodu zaśnięcia maszynisty pociąg przejedzie przez stację, lokomotywa zaś zatrzyma się na środku ronda na końcu ulicy Kościuszki* (cemu to zdanie zostało napisane w casie przysłym, nie przesłym – fto te ksiązke przecyto, ten bedzie wiedzioł).

Na mój dusicku! No to pewnie całe Zakopane miało o cym plotkować w tamten dzień! I przez pare następnyk dni tyz. Chociaz… z tym wyjechaniem na sam środek ronda to kapecke przesada. Ze zdjęcia, ftóre nolozłek tutok, wyniko, ze sam ino przód lokomotywy ledwo wydostoł sie poza teren dworca. Co jednak nie zmienio faktu, ze tak cy siak – ciuchcia zajechała dalej, niz miała zajechać. Jak to sie godało w tamtyk casak: przekrocyła plan.

Swojom drogom to podejrzewom, ze później niejeden gazda opowiadoł ceprom, ze pociąg zatrzymoł sie dopiero na wysokości Krupówek. Bajako.

Ba mnie tutok turbuje cosi inksego… No bo… na mój dusiu! Cy to mozliwe, coby powodem tego całego zdarzenia było zaśnięcie pona masynisty? W Zakopanem? U stóp piknego Giewontu? W krainie pachnącej smrekiem, oscypkiem i piknom zbójnickom ślebodom?** Krucafuks! W takik okolicnościak to pon masynista powinien sie racej piknie rozbudzić, a nie zasypiać! Nie wiem, fto to ustalił, ze winnym tego wypadku (na scyncie bez ofiar w ludziak) był pon Morfeusz. Ale ten ftosi pomylił sie sakramencko. Jo se myśle, ze to musiało inacej wyglądać. Na przikład tak…

Jechoł se pociąg, jechoł, jechoł, jechoł… jaz dotorł do stacji Zakopane. Pon masynista, widząc, ze pora hamować, piknie zaciągnął stosowny hamulec. Ku jego zaskoceniu jednak… lokomotywa pędziła dalej! Pon masynista wartko zaciągnął drugi hamulec. A potem moze i trzeci (nie wiem, kielo hamulców jest w lokomotywie, ale kielo ik jest, telo właśnie zostało uzytyk). Ba syćko daremnie – lokomotywa w dalsym ciągu nie miała najmniejsego zamiaru stawać.

– Co sie dzieje, krucafuks! – zawołoł zdumiony kolejorz. – Zatrzymos sie wreście, beskurcyjo, cy nie?
– Ani mi sie śni! – odpowiedziała lokomotywa.
– Co takiego!? – wykrzyknął zacny, ba juz zupełnie skołowany pracownik PKP. – Lokomotywa godo ludzkim głosem?
– Padło pytonie – to odpowiedziałak – rzekła lokomotywa.
– Ale to było pytonie retorycne – zauwazył masynista.
– O tym nie uprzedziliście mnie, krzesny. Nie mojo wina.
– Niewozne cyjo! Wozne, cobyś wreście stanęła, ty weredo sakramencko! Inacej zaroz tory sie skońcom!
– I o to właśnie idzie! Niek sie końcom! Dość mom jazdy po torak! Jo fce być kolejom linowom, nie torowom! Piknie wozić pasazerów wysoko nad ziemiom. Nad smrekami i kosówkami. Wśród obłocków, turnicek i ślebodnyk orłów! Postanowiłak dojechać do samyk Kuźnic i tamok złozyć podanie o przyjęcie mnie do pracy w Polskik Kolejak Linowyk.

Tak godając, furt gnała przed siebie. TRRRACH! – staranowała kozła zaporowego. TRRRACH! – rozwaliła dworcowy parkan. Wyjechała na ulice i… jak to sie skońcyło, to uwidzieliście na fotce, ftórom wom wyzej zalinkowołek.

– I co? – spytoł drwiąco pon masynista. – Cyzby mały postój w drodze do Kuźnic?
– Przynajmniej próbowałak – odparła lokomotywa, dowodząc tym samym, ze Lot nad kukułczym gniazdem jest filmem piknie uniwersalnym, wyrazającym dązenia nie ino ludzi, ale tyz – rzekomo bezdusnyk – masyn.

Jo wiem, ostomili, co mi fcecie pedzieć: Zmyślos, owcarku. Zmyślos i telo. Sam nie wierzys, w to, co nom tutok godos.

Ba jo wom odpowiem tak: Cy wierze, cy nie wierze… pewne jest jedno – ta mojo wersja wydarzeń jest mimo syćko bardziej prowdopodobno niz ta, ze pon masynista, wjezdzając do samiućkiej stolicy Podhola, do miejsca, ka 90 procentów powietrza stanowi orzeźwiająco witkacowsko zakopanina… ot tak po prostu se zasnął. Hau!

* M. Krupa, Kroniki zakopiańskie. Wydawnictwo Czarne, Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem, Wołowiec 2015, s. 97.
** No… chyba juz w tamtyk casak u zbiegu zakopiańskik ulic Kościuszki i Jagiellońskiej bardziej pachniało spalinami niz oscypkiem. Ale przecie Podhole to miejsce, we ftórym wse sięgało sie tamok, ka wzrok… i węch… nie sięgajom.

26.03.2019
wtorek

Dobry król Wacław, dobry wojak Szwejk i dobry trener Doleżal

26 marca 2019, wtorek,

I oto zakońcył sie kolejny pikny rozdział w historii polskik skoków narciarskik. Pon Horngacher, dzięki ftóremu zdobyli my całom kupe piknyk medali, końcy prace u nos, a zacyno w ojcyźnie pona Hannawalda. Na mój dusiu! Przyzwycaili my sie juz, ze to on właśnie trenuje nasyk skocków. Więc kie pod koniec listopada znów rusom narciarskie zawody Pucharu Świata, to jakosi dziwnie bedzie wyglądało, kie sygnał do startu bedzie on dawoł nie nasym reprezentantom, ino miemieckim.

Ba w jesce trudniejsej sytuacji bedom sami skockowie. No bo przecie co siła przyzwycajenia to siła przyzwycajenia. Wyobroźmy se, ze na belce startowej siednie taki pon Karl Geiger. Kie uwidzi on machającego chorągiewkom pona Horngachera, to zamiast hipnąć… zdziwi sie, rozejrzy wokoło i spyto:
– Jest tu jakisi polski skocek?
– Jo jestem – odezwie sie na przikład Pietrek Żyła.
– To chodźcie tutok, krzesny i skakojcie – powie pon Geiger. – Bo myślołek, ze to jo mom skakać. Ale widze, ze sygnał doje pon Horngacher, ftóry przecie wse puscoł z belki wos, Polaków, a nie nos, Miemców.

No i zaroz ci dwaj zawodnicy zamieniom sie miejscami, Pietrek piknie hipnie, sędziowie zaś… bedom mieli problem.

– Krucafuks! – zawoło jeden z nik. – Mioł skakać Miemiec, a skocył Polak. To komu momy teroz przyznać punkty?
– Polakowi, ocywiście, ze Polakowi – powie drugi sędzia. – W końcu to on hipnął.
– Cóz… – powie trzeci sędzia. – Faktycnie hipnął Polak, ale formalnie – Miemiec. A my sędziowie jesteśmy przecie od tego, coby skrupulatnie przestrzegać wselkik formalności. Więc punkty za ten skok nalezy przyznać ponu Geigerowi.
– Obaj nie mocie racji – wtrąci cworty sędzia. – Skoro formalnie skocył fto inksy, a faktycnie fto inksy – rozstrzygające znacenie powinna mieć narodowość trenera, ftóry doł sygnał startu. A trener Horngacher jest Austriakiem. Punkty nalezy zatem przyznać jakiemusi austriackiemu skockowi, na przikład ponu Kraftowi.
– Bzdura! – zawoło piąty sędzia. – W sytuacji, kie nie wiadomo, ftórego zawodnika nalezy ocenić, trza postawić na kraj neutralny. A krajem neutralnym wse była Śwajcaria, cyli punkty za ten skok powinien dostać pon Ammann.

No i zacnie sie między arbitrami sarpacka. Kozdy bedzie upieroł sie przy swoim zdaniu.

Tak niestety bedzie sie działo w kozdym kolejnym konkursie. Przynajmniej do Turnieju Śtyrek Skocni. A jak źle pódzie – to jaz do końca sezonu. Najlepsym zaś dowodem na trafność moik przewidywań niek bedzie fakt, ze dyrektor Pucharu Świata w skokak, pon Walter Hofer, zapowiedzioł, ze sezon 2019/2020 bedzie juz ostatnim sezonem jego dyrektorowania. Po 28 rokak sprawowania tej funkcji… Na mój dusiu! Cemu nie fcioł pockać do piknej okrągłej trzydziestki? Wyjaśnienie moze być ino jedno: on tyz wie, ze pon Horngacher swoim przejściem do Miemców wyryktuje tak wielkie zamiesanie, ze kie następny sezon sie skońcy, to on, bidny pon Hofer, bedzie juz tak wycerpany, ze nie bedzie mioł siły na dalse gazdowanie w Pucharze.

Ftosi ocywiście mógłby spytać, cemu w takim rozie ten pon nie zrezygnuje juz teroz, przed nastaniem nieuchronnego ambarasu? Odpowiedź tyz jest prosto: pon Hofer to górol. Górol z Karyntii, spod piknyk alpejskik wiersycków. A ftóryz górol fciołby wyjść na uciekającego przed kłopotami tchórza?

Ale bedzie dobrze, ostomili. Prędzej cy później syćko piknie sie unormuje i syćka, włącnie ze skockami, oswojom sie z tym, ze trenerem Miemców jest pon Horngacher, a trenerem Polaków pon Michal Doležal. Temu drugiemu zycmy ocywiście, coby wroz z nasymi siumnymi sportowcami odnosił same pikne sukcesy i piknie wroz z nimi wierchowoł i w Wiśle, i na zakopiańskiej Krokwi, i w Planicy, i na syćkik inksyk skocniak. Zycmy mu tyz, coby juz wkrótce śmiało mozno było godać, ze Czechy słynom z co najmniej trzek dobryk chłopów. Jakik? A, wymieniłek ik juz w tytule tego wpisu.* Hau!

P.S.1. W najblizsom niedziele – Profesoreckowe urodziny bedom. Zdrowie Profesorecka! 🙂

P.S.2. A w Prima Aprilisa – imieniny Wawelokowe! Zdrowie Waweloka! 🙂

* Ba o dokonaniak pierwsego z tej trójki – chyba nie syćka w Polsce wiedzom. No to jak by co, mozno se na ten temat pocytać tutok (po polsku – niestety zaledwie pare słów tutok) abo posłuchać tutok.

4.03.2019
poniedziałek

Telefon do pona Horngachera

4 marca 2019, poniedziałek,

– O, Jezusickuuu!
– Fatalnie!
– O, krucafuks!
– Katastrofa!
– No, nieeee!
– Koszmar! Dramat! Tragedia!

Fto tak wykrzykiwoł? Ano mój baca z mojom gaździnom, a wroz z nimi takie małzeństwo z jednej podkrakowskiej miejscowości, ftóre postanowiło spędzić pare dni pod Turbaczem i wynajęło se pokój w nasej chałupie. W piątkowe popołudnie cało cwórka wspólnie zasiadła przed telewizorem i oglądała transmisje z mistrzostw w skokak narciarskik. A ze w pierwsej serii nasym sło – delikatnie mówiąc – kiepsko, to pewnie nie oni jedni, pozirając w telewizor, tak straśnie wte biadolili.

Jo tyz te transmisje widziołek, jak zwykle przez okno, siedząc na stosie drew pod stodołom. Kie ta niescynsno pierwso seria wreście sie skońcyła, podeseł ku mnie mały zabawny kundelek o imieniu Piksel. Był to piesek nasyk gości. Przyjechoł tutok wroz ze swoim poństwem.

– Gazdo – ten kundelecek tak właśnie sie ku mnie zwracoł. – Czytałem twojego bloga. Spodobał mi się twój pomysł, żeby naszym skoczkom przed konkursem dawać do słuchania piosenkę Andrzeja Rosiewicza o polskich dziewczynach.
– Dzięki – pedziołek uprzejmie. – Skoda ino, ze nie wymyśliłek zodnej piosnki na dzisiejsy konkurs.
– Ależ ta piosenka przyda się również dzisiaj! – odporł Piksel. – Przecież ci nasi skoczkowie wiedzą, że wśród ich kibiców są też polskie dziewczyny. Więc teraz – ten utwór zadziała na nich równie mobilizująco.
– Ino chyba juz jest za późno – zauwazyłek. – Syćka Polacy som na odległyk miejscak. A Pietrek Żyła nawet do drugiej serii sie nie załapoł. Zodno piosnka juz im nie pomoze. Jest beznadziejnie.
– Beznadziejne to jest gadanie, że jest beznadziejnie, kiedy walka jeszcze się nie skończyła – pedzioł na to kundelek.
– Ba co niby my mozemy zrobić? – spytołek. – Jesteśmy o setki kilometrów od miejsca, ka odbywajom sie te zawody.
– Zaufaj mi – popytoł Piksel. – Moi państwo są właścicielami małej rodzinnej firmy informatycznej. I są bardzo dobrymi informatykami. A ja, towarzysząc im, nauczyłem się tego i owego.
– Na przikład cego? – spytołek.
– Przekonasz się – odrzekł Piksel. – Mam tylko prośbę, żebyś udostępnił mi laptopa, z którego korzystają twoi dwunożni.

Zgodziłek sie tym chętniej, ze byłek ciekaw, co ta beskurcyja wymyśliła. Zakradli my sie do chałupy i wesli do izby, ka nojdowoł sie laptop. Wgramoliłek sie na stojący przy stole fotel. Piksel hipnął na stół. Włącyli my lezącego tamok komputra.

– Zaraz połączę się z telefonem trenera Horngachera – oznajmił mi mój nowy przyjaciel.
– Do sie to zrobić z tego urządzenia? – spytołek. – No… załózmy, ze sie do. Ba skąd weźmiecie numer telefonu do tego pona?
– Już przecież mówiłem – odpowiedzioł Piksel. – Moi państwo są bardzo zdolnymi informatykami, a ja nauczyłem się przy nich tego i owego.

Piksel postukoł w klawiature, pacnął pare rozy pazurkiem w laptopowy padzik i… z komputra dobyły sie krótkie, regularnie sie powtarzające bucenia, dokładnie takie, jakie słysycie, kie dzwonicie do kogosi.

– Żeby tylko odebrał – sepnął Piksel.

– Halo! – odezwoł sie nagle głos z laptopowego głośnika. – Słuchom, kto dzwoni?

Pytanie to zabrzmiało po miemiecku, ale jo wom je tutok przetłumacyłek.

– O, Jezusicku! – zawołołek. – Naprowde słysymy w tej kwili samiućkiego pona Horngachera?

Piksel potwierdził. A potem błyskawicnie wystukoł na klawiaturze, tyz po miemiecku, takie oto słowa: Stefanie ostomiły, piknie pytom, wysłuchoj mnie.

– Teraz – pedzioł Piksel – przepuszczę ten tekst przez znajdujący się w chmurze specjalny program, który przetworzy go na ludzką mowę.

Kundelek znowu postukoł w klawiature, pacnął w padzik i… Na mój dusiu! Z komputrowyk głośników dało sie słyseć to, co przed kwileckom napisoł!

– Cy pon Horngacher słysy to teroz w swoim telefornie? – spytołek.
– Zgadza się – potwierdził Piksel.

Zaroz znów usłysołek głos trenera nasyk skocków:
– Fto to tak godo ku mnie?

Piksel wartko napisoł: To jo, twój wewnętrzny głos. Twojo trenersko intuicja.

I znowu słowa, ftóre napisoł, za pomocom tego samego programu piknie przeinacył na ludzkom mowe.

– Cy to jakiesi śpasy? – spytoł pon Horngacher. – Nimom teroz casu. Rozłącom sie.
Nie rób tego! – odpowiedzioł Piksel w ten sam sposób, co poprzednio – Piknie pytom, wysłuchoj mnie, jeśli nie fces, coby polsy skockowie ponieśli dzisiok klęske.
– A niby cemu miołbyk słuchać jakiegosi zartownisia, ftóry wmawio mi, ze jest moim wewnętrznym głosem?
Cóz, sytuacja twoik podopiecnyk jest w tej kwili tak zło, ze gorzej juz być chyba nie moze. Więc co mos do stracenia?
– Hmm… właściwie to nic. No dobrze, co mom robić?
Na trzy minuty przyłóz swój telefon do ucha Kamila Stocha.
– Kamila nimo teroz przy mnie. Kasi sie oddalił.
To do ucha Dawida Kubackiego.
– No….niekze ta. Przykładom.

Kie Piksel uznoł, ze pon Horngacher wykonoł jego polecenie, wartko puścił do trenerskiego telefonu te piosnke pona Rosiewicza, o ftórej wceśniej ześmy godali.

– Zrobione – odezwoł sie znowu pon Horngaher, kie trzy minuty upłynęły. – A tak w ogóle to Kamil Stoch juz tutok wrócił.
Świetnie! To teroz na trzy minuty przyłóz telefon do ucha Kamila, a potem tyz na trzy minuty do ucha Stefana Huli.
– Moze być kłopot – odrzekł Austriok. – Za pięć minut muse iść na stanowisko dlo trenerów, ka bede dawoł nasym skockom sygnał do startu.
No to jak nie na trzy, to chociaz na dwie minutki przyłóz ten telefon najpierw jednemu, a potem drugiemu.
– Zgoda, chociaz chyba zwariowołek, ze cie słuchom.

No i – jak nalezało sie domyślać – pon trener przyłozył telefon do ucha Kamilowego. Piksel znów puścił te samom piosnke. Po dwók minutak pon Horngacher zakomunikowoł, ze teroz przykłado telefon do ucha Stefana Huli. Piksel puścił te piosnke po roz kolejny. Nie minęła jednak minuta, jak znów doł sie słyseć głos pona Horngachera:

– Niestety, Stefan juz musi udać się na góre skocni. Zaroz zacyno sie drugo seria, a on przecie skace jako jeden z pierwsyk.
Cóz, trudno – odrzekł głos wyryktowany komputrowo przez Piksela. – Pozostoje nom trzymać piknie kciuki.

No i zacęła sie drugo seria skoków w piknym austriackim Seefeld. Jak było? Na mój dusicku! Fto oglądoł – ten wie. Dawid, ftóry po pierwsej serii był dopiero na dwudziestym siódmym miejscu – po trzyminutowym odsłuchaniu piosnki o polskik dziewcynak zostoł mistrzem świata! Kamil, ftóry po pierwsej serii był osiemnosty – po dwuminutowym odsłuchaniu tej piosnki zostoł wicemistrzem. Skoda, ze Stefan słuchoł jej tak krótko. Kieby słuchoł dłuzej, tyz byłby na podiumie. Jednak to, ze z miejsca 29. przesunął sie na dwunoste – to przecie tyz pikne.

Następnego dnia – nasi goście wroz z Pikselem wybrali sie do Jaworek. Dlotego niestety ten genialny psiak nie mógł tym rozem pomóc nasej druzynie, ftóro skakała wte w druzynowym konkursie dziewcyńsko-chłopskim. Kieby mógł – na pewno znów byłby medal. A tak – było sóste miejsce. Ale cy to źle? Na mój dusiu! Bierąc pod uwage to, ze w Polsce dziewcyńskie skakanie dopiero sie zacyno i ze w ogóle to był nas debiut w takim konkursie – sóste miejsce jest barzo pikne! I ślus.

I pomyśleć, ze jo jesce pare dni temu turbowołek sie, ze na tyk mistrzostwak nie za dobrze nom idzie. Dołek temu wyraz w swoim poprzednim wpisie. Ba po piątkowym i sobotnim konkursie – to turbowanie znikło całkowicie, nicym kiełbasa jałowcowo, ftórom wcora wykrodłek mojej gaździnie z kuchni. Teroz twierdze, ze dlo nasyk skocków – i dlo dziewcyn, i dlo chłopaków – były to sakramencko pikne mistrzostwa! Hau!

P.S.1. W najblizsy cwortek, 7 marca, Profesoreckowe imieniny bedom. Zdrowie Profesorecka! 🙂

P.S.2. 13 marca – bedzie u nos imieninowo i urodzinowo. Bo bedom imieniny Hortensjeckowe i urodziny Małgosieckowe. Zdrowie Hortensjecki i Małgosiecki! 🙂

P.S.3. Dzień 17 marca tyz bedzie imieninowo-urodzinowy. Bedziemy wte mieli imieniny Zbyseckowe i urodziny Jędrzejeckowe. Zdrowie Zbysecka i Jędrzejecka! 🙂

P.S.4. A 19 marca – piknie Józefickowe imieniny obchodzimy. Zdrowie Józeficka! 🙂

27.02.2019
środa

Jak zdobyć medal dziewcyńsko-chłopski?

27 lutego 2019, środa,

No i… nimo medalu. Przynajmniej na rozie. Godom ocywiście o tegorocnyk mistrzostwak świata w skokak narciarskik. A jeśli w najblizsy weekend tyz sie nie udo – bedom to pierwse od 2009 rocku mistrzostwa, na ftóryk zoden z nasyk skocków ani rozu nie stanął na podiumie. Jest powód, coby sie turbować? E, tam. Kieby był, to co mieliby pedzieć Norwegowie, ftórzy w poprzednim sezonie święcili telo piknyk triumfów, a teroz idzie im jesce gorzej niz nom?

Zreśtom… obacymy jesce, co bedzie w najblizsy piątek i najblizsom sobote. A powinno być ciekawie, zwłasca w sobote, bo wte, moi ostomili, wydarzy sie cosi, co sie jesce potela nie wydarzyło: Polska weźmie udział w druzynowym konkursie uniseksowym, to znacy takim, ka w kozdej druzynie bedom po dwie dziewcyny i dwók chłopów.

Na mój dusiu! Co zrobić, coby w takim dwupłciowym skakaniu dobrze nom posło? Jo se myśle, ze chłopakom, ftóryk pon Horngacher wyznacy do tej rywalizacji, nalezy przez caluśki piątkowy wiecór puscać te hyrnom piosnke pona Rosiewicza z casów, kie ryktowoł on duzo fajniejse rzecy niz te, ftóre ryktowoł później. Kie nasi skockowie bedom tego słuchać, to tak se pomyślom:

– O, Jezusicku! Co prowda, to prowda – Polki majom piknyk witamin telo, kielo nie majom zodne inkse. Przy całym sacunku dlo dziewcyn francuskik, hamerykańskik, japońskik cy wybrzeżańsko-kościańsko-słoniańskik. Heeej! Nie godzi sie więc przy nasyk śwarnyk polskik dziewcynak brzyćko skakać. Głupio by wysło. Sakramencko głupio!

No i nasi skockowie tak piknie sie spręzom, tak zmobilizujom, ze w tym łąconym konkursie bedom skakali lepiej niz Stasek Marusarz, Adaś Małysz i Kamil Stoch rozem wzięci za swoik najlepsyk casów.

Ba worce tyz nasym dwóm reprezentantkom puścić piosnke, ftóro piknie wpłynie na ik skakanie. Ino jakom? Jest kasi piosnka ze słowami „najlepse w kozde klocki wse som polskie panocki”? Nie słysołek o takiej… O! Juz wiem. Dziewcynom puśćmy to, co śpiewoł pon Tadeusz Olsza z ponem Eugeniuszem Bodo, a skomponowoł nieśmierztelny pon Henryk Wars (tak swojom drogom to zupełnie nie rozumiem, cemu w Wikipedii napisali, ze pon Wars pomorł w rocku 1977 – przecie jak ftosi jest nieśmierztelny, to nie pomorł).

Właściwie mozno pedzieć, ze jest to wceśniejso wersja dzieła pona Rosiewicza, telo ino ze tutok piknie kwolono jest nie ino uroda i wdzięk mieskanek nasego piknego kraju, ale tyz ik siumny i ślebodny charakter. Bajuści! Przybocmy te piosnke nasym narciorkom (zdoje sie, ze bedom to Kamila Karpiel i Kinga Rajda). Niek se jej posłuchajom. A jak posłuchajom, to pomyślom:

– O, Jezusicku! Tak dobrom opinie majom o nos, Polkak! No to straśnie płóno bedzie, jeśli my w najblizsym konkursie te opinie zepsujemy. Nie moze tak być! W te sobote koniecnie musimy piknie wypaść, coby nifto nie pomyśloł, ze pon Olsza z ponem Bodo pomylili sie, wyśpiewując o nos, ze my to jesteśmy takie harde, twarde skały.

Tak, tak, ostomili. Jeśli tuz przed zawodami dadzom nasym sportowcom do słuchania te dwie piosnki, to miejsce na podiumie pewne! A jak nie dadzom – to wte medalu moze niestety nie być.

Chociaz… nawet jeśli zajmiemy ostatnie miejsce, to i tak bedzie sukces. Cemu? No bo godołek przecie – po roz pierwsy w takim łąconym konkursie Polska wystawio swojom druzyne. A zatem co by sie tamok nie zadziało – to i tak bedzie mozno śmiało pedzieć, ze w całej dotykcasowej historii skoków dziewcyńsko-chłopskik to był najlepsy występ polskiej reprezentacji. Hau!

P.S.1. A kieby w te najblizsom sobote występ dwók Polek i dwók Polaków piknie sie udoł, to pewnie byłby pikny prezent dlo nasej Fusillecki, ftóro dzień później urodziny bedzie miała. Tak cy siak – tutok w Owcarkówce uccijmy nasom Jubilatke piknie. Zdrowie Fusillecki! 🙂

P.S.2. Ostomili, jako ukwalowali my wspólnie pod poprzednim wpisem, tako bedzie – pon Jurek Owsiak zostoje nowym Honorowym Obywatelem Owcarkówki. Witomy go piknie ku nom! 🙂

21.02.2019
czwartek

Zanim pon Owsiak dostonie Nobla

21 lutego 2019, czwartek,

Zaroz, zaroz! A skąd pewność, ze go dostonie? – ftosi mógłby spytać. I mógłby mi przybocyć, ze przecie jo sam jesce dwa wpisy temu takiej pewności nie miołek. Cóz… to prowda, nie miołek. Ba ino dlotego, ze wte godołek ino o biezącym rocku 2019. Natomiast kie idzie o CAŁOM przysłość, a nie ino te najblizsom – to nie wątpie, ze w tej Norwegii prędzej cy później nasego pona Jurka dostrzegom i piknie wręcom mu tego pokojowego Nobla. Jak nie w tym rocku – to w przysłym. Jak nie w przysłym – to w jesce następnym. Cierpliwości. Przecie ta siumno Wielko Orkiestra bedzie grała jaze do końca świata i jeden dzień dłuzej. Więc jeśli zdarzy sie tak, ze ów koniec nadejdzie, a pon Owsiak nadal nie bedzie mioł tej nagrody – to juz następnego dnia zbierom sie te syćkie woznioki, jakie kiedykolwiek w historii zasiadały w Komitecie Norweskim, pośpekulujom kwile, a potem zawołajom: O, Jezusicku! A ka ześmy syćka mieli ocy? No ka? Jak mogli my nie zauwazyć tak piknej działalności pon Jerzego Owsiaka z Polski! No to niekze teroz przyznomy mu wreście te nasom hyrnom nagrode. Przyznojemy jom jednogłośnie! I ślus.

Ba zanim w tej Norwegii wreście sie zdecydujom, to my tutok Siumnego Dyrygenta WOŚP-u mozemy uhonorować na nas budowy sposób. Mom na myśli ocywiście propozycje, jako zrodziła sie tutok w blogowej dyskusji – nadanie ponu Owsiakowi honorowego obywatelstwa Owcarkówki. Za co? Ano ocywiście za te syćkie pikne rzecy, ftóryk naryktowoł w swym zywobyciu niemało. Wymieniać ik chyba nie trza. W końcu jaki jest koń, kozdy widzi, a jakie som zasługi pona Owsiaka – kozdy widzi jesce pikniej.

Coby jednak budowym zwycajom stało sie zadość, muse najpierw piknie zapytać tutejsyk bywalców (i tyk cęstyk, i tyk sporadycnyk). A więc, moi ostomili, cy jesteście za tym, coby pon Jurek Owsiak stoł sie kolejnym honorowym obywatelem nasej Owcarkówki? Hau?

P.S.1. Pod ostatnim wpisem nowy gość do Owcarkówki zawędrowoł – PodhaloveMysliNowecek. Powitojmy piknie PodhaloveMysliNowecka! 🙂

P.S.2. Całkiem niedowno, w ostatni wtorek, mieli my tutok pikne budowe święto – Wawrzeckowe urodziny. No to zdrowie Wawrzecka! 🙂

P.S.3. A juz dzisiok – następne święto, Jagusickowe, urodziny. Ostomili, zdrowie Jagusicki! 🙂

19.01.2019
sobota

Gdańsk, Zakopane

19 stycznia 2019, sobota,

Na mój dusiu! Jesce tydzień temu zanosiło sie na to, ze weekend 19-20 stycnia upłynie przede syćkim pod znakiem piknyk zawodów na zakopiańskiej Krokwi. Teroz… wiadomo juz, ze na przeciwległym krańcu Polski, w Gdańsku, bedzie sie działo cosi duzo hyrniejsego. I zarozem duzo smutniejsego niestety.

Cy te oba wydarzenia cosi łący? Ano łący. A co? Juz godom.

Fto w poprzedni weekend oglądoł w telewizyjej skoki narciarskie, rozgrywane we włoskim Val di Fiemme, ten wie, jak było. Sakramencko piknie! W niedziele – najlepiej ze syćkik skakoł nas Dawid, górol z Szaflar. Trzeci był górol z Zębu, Kamil. A górol z Wisły, Pietrek Żyła, tyz nieźle wypodł, bo nolozł sie w pierwsej dziesiątkce, zaś syćka pozostali nasi skockowie – w pierwsej trzydziestce.

Dzień wceśniej nie było jaz tak piknie, ale tyz Polacy zajęli na podiumie jaz dwa miejsca: Dawid był drugi, a Kamil – tak jak w niedziele – trzeci.

Telo ino, ze zaroz po tyk sobotnik zawodak – było juz mniej miło. Nie wiem, cy to jest do odnolezienia kasi na Jutubie, ale wsłuchując sie w telewizyjnom transmisje z dekoracji medalowej, mozno było barzo wyraźnie usłyseć, co sie dzieje. Otóz, ostomili, kie na ceść zwycięskiego w tym dniu pona Kobayashiego zacęto grać japoński hymn, to jednoceśnie rozległ sie głośny śpiew „Mazurka Dąbrowskiego”, ryktowany niewątpliwie przez polskik kibiców. Najwyraźniej próbowali oni zagłusyć hymn Kraju Kwitnącej Wiśni. Krucafuks! W swoim własnym mniemaniu – zapewne zachowali sie tak, jak na wzorowyk patriotów przystało. Ba w mniemaniu moim owcarkowym – sprofanowali dwa hymny naroz. I polski, i japoński. Tak więc choć w tym Val di Fiemme polscy skockowie spisali sie sakramencko piknie, druzynowo wręc najlepiej, to zarozem w kategorii „kultura kibiców” – Polska zajęła niestety ostatnie miejsce.

I tutok właśnie, ostomili, dochodze do tego, co w te sobote bedzie łącyło sportowe wydarzenie w polskik górak ze smutnom urocystościom nad polskim morzem. Jest teroz cas, kie Polacy zdajom egzamin z przyzwoitości i odpowiedzialności. Znacy sie… właściwie to kozdy zdoje taki egzamin codziennie. Ba tak to sie zadziało, ze w te dni – jest on wozniejsy niz zazwycaj. W ten weekend bedom go zdawali i ci, co bedom na wiadomym pogrzebie w Trójmieście, i ci, co bedom pod Wielkom Krokwiom. Ba o ile jestem racej spokojny, ze ci w Trójmieście go zdadzom, to kie idzie o tyk pod Krokwiom… No właśnie, cy wypadnom lepiej niz nasi rodacy tydzień temu pod włoskom skocniom? Oby tak!

„Gdańsk, Warszawa – wspólna sprawa!” – skandowało sie ponad 30 roków temu na solidarnościowyk demonstracjak. Gdańsk, Zakopane – to tyz była i jest wspólno sprawa, choć tutok akurat nie rymuje sie to tak piknie. Ale przecie wiadomo, ze nie rymy som tutok najwozniejse. Nie rymy, ino meritum. Hau!

P.S.1. W najblizsy poniedziałek – pierwse budowe święto w tym roku. Jagusickowe i Kapisoneckowe imieniny. Zdrowie Jagusicki i Kapisonecki! 🙂

P.S.2. A fto zajrzoł do Owcarkówki pod poprzednim wpisem – ten mógł piknie uwidzieć, ze nowy gość tutok przybył – Teodorecka. Powitać piknie Teodorecke! 🙂

17.01.2019
czwartek

Nobel dlo pona Jurka?

17 stycznia 2019, czwartek,

Nieftórzy z wos, ostomili, juz to na pewno wiedzom. Komitet Norweski piknie sie zgodził, coby pon Jurek Owsiak zostoł oficjalnym kandydatem do Pokojowej Nagrody Pona Nobla. Na mój dusiu! Cy ponu Jurkowi udo sie niom dostać? Nie wiem. Nimom nawet zielonego pojęcia, na kielo procent mozno ocenić jego sanse. A jeśli ftosi barzo by fcioł, cobyk jednak ocenił, to byk pedzioł, ze pewnie nie mniej niz jeden procent i nie więcej niz 99. Bajako.

Ale nie jo jeden śpekuluje tak, ze po tym, co ostatnio wydarzyło sie w Gdańsku, to właśnie teroz, w tym roku, to hyrne wyróznienie przydałoby sie nasej siumnej Orkiestrze bardziej niz kiedykolwiek wceśniej. W pracującyk dlo niej ludziak – teroz, co zrozumiałe, kapecke podłamanyk – piknie podbudowałoby to wiare w sens tego, co robiom. A przecie wiemy, ze robiom wspaniałe rzecy! Bo som prawie jak podhalańscy zbójnicy. Z tom ino róznicom, ze zbójnicy zabierali bogatym i oddawali bidnym, ci z WOŚP-u zaś – jakosi namówili tyk bogatyk, coby sami zacęli oddawać bidnym.

I tak mi sie widzi, ostomili, ze kieby w tej Norwegii ukwalowano, ze tegorocnym laureatem bedzie właśnie pomysłodawca WOŚP-u, to skutki takiej decyzji byłyby sakramencko pikne. Tak pikne i tak fantastycne, ze w przysłym rocku dlo syćkik byłoby ocywiste, ze za tak dobrocynnom w skutkak decyzje – Norweski Komitet Noblowski powinien uhonorować swojom nagrodom… samego siebie. I hau!

css.php