Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego

15.01.2020
środa

Jak pon Adamowicz gwarzył z Ponem Bóckiem o WOŚP-ie

15 stycznia 2020, środa,

Właśnie minął rok od tego pełnego przygnębienia popołudnia, kie ozesła sie wieść, ze nie udało sie uratować prezydenta Gdańska, pona Pawła Adamowicza – pomorł od ran zadanyk przez jednegoz tyk ludzi, co to kochajom nienawidzić bliźnik. W okolicak tej rocnicy nieftóre media (no bo wiadomo, ze nie syćkie) piknie zbocowały postać tego siumnego samorządowca. Ale jak nietrudno sie domyślić – we wspomnieniak wierchowoł nastrój smutku.

Tymcasem tamok, pośród Niebieskik Wierchów, ka pon Adamowicz zyje teroz – zodnego smutku nimo. On sam zaś nadal piknie interesuje sie tym, co dzieje sie u nos w Polsce. No i tyz tym, co ryktuje Wielko Orkiestra Świątecnej Pomocy, ze ftórom piknie za swego ziemskiego zywobycia współpracowoł. W ostatniom niedziele nawet odbył rozmowe na ten temat z Ponem Bóckiem. Zacął Pon Bócek takimi oto słowami:

– Witoj, Pawełecku, ostomiły! Chociaz… dzisiok to moze racej nalezałoby powitać cie zawołaniem: „sie ma”?
– Bajuści, Ponie Bócku – pedzioł pon Adamowicz. – Momy przecie 12 stycnia 2020 rocku, dzień dwudziestego ósmego finału Wielkiej Orkiestry. Cyli barzo pikny dzień!
– Ano pikny – zgodził sie Pon Bócek. – Choć przyznom, ze jo z tym WOŚP-em mom pewien frasunek.
– Frasunek u Pona Bócka? – zdziwił sie pon Adamowicz. – Jak to mozliwe?
– Cóz – rzekł Stwórca. – Jak wiadomo, ta pikno Orkiestra bedzie grała jaze do końca świata i jeden dzień dłuzej. Wypadałoby więc chyba, cobyk jo osobiście pokierowoł organizacjom najostatniejsego finału WOŚP-u, właśnie w tym „jednym dniu dłuzej”.
– No… chyba tak – przytaknął pon Adamowicz.
– No właśnie – westchnął Pon Bócek. – Ale cy jo bede umioł to zrobić? Umiem wyryktować świat w seść dni, umiem panować nad zywiołami, umiem lecyć syćkie choroby i przywracać pomarłyk do zycia. Jeśli jednak idzie o organizowanie imprez masowyk – tutok niestety nimom zodnego doświadcenia.
– Ponie Bócku, domy rade! – odrzekł z przekonaniem pon Adamowicz. – Kie idzie o imprezy masowe, to jo cosi na ten temat wiem. Więc jak bedzie trza – chętnie pomoge.
– Uff! To piknie! – uciesył sie Pon Bócek. – Sakramencko piknie! Nie wiem ino, jak ci sie, Pawełecku, odwdzięcyć? Potrzebujes moze cegosi?
– No… właściwie… – zacął nieśmiało gdański prezydent. – Jest tako jedno sprawa. Otóz wpodłek jo na taki pomysł, coby z okazji tak piknego dnia, jakim jest 28. finał WOŚP-u, syćkik świętyk w niebie pocęstować pąckami z budyniem.* Ale jak jo wyryktuje telo pącków, coby wystarcyło dlo syćkik?
– Tutok z kolei jo barzo chętnie pomoge – oznajmił Pon Bócek. – Na produkcji i przetwórstwie zywności i napojów to jo sie akurat piknie znom. Wyryktowołek manne z nieba, przeinacyłek wode w wino, rozmnozyłek chleb… To z pąckami na pewno tyz se poradze.

No i Pon Bócek piknie pomógł prezydentowi Adamowiczowi w usmazeniu pącków z budyniem dlo syćkik świętyk. A ze był to niebiański budyń – to piknie smakowoł nawet tym, co nie za barzo go lubiom.

Inkso rzec, ze nas Stwórca kapecke przesadził – naryktowoł dwa rozy więcej pącków, niz święci byli w stanie zjeść. Ale to u Pona Bócka typowe, ze jak sie biere za robienie cegosi do jedzenia, to casem narobi więcej niz trza. Bocycie, jak to było, kie cudownie rozmnozył pięć chlebecków i dwie rybki w celu nakarmienia wielotysięcnej rzesy ludzi? Tyz za barzo rozpędził sie w tym mnozeniu. I potem uzbierało sie jaz dwanoście kosów niezjedzonyk reśtek. Na scynście z tymi pąckami bedzie łatwiej. Za niewiele ponad miesiąc jest przecie Tłusty Cwortek. Tak więc ta pąckowo nadwyzka na pewno sie nie zmarnuje. Haj.

Co zaś z tym następnym dniem po końcu świata, kie Wielko Orkiestra zagro po roz ostani? Heeej! Jo se myśle, ze bedzie piknie! No bo skoro sam pon Adamowicz bedzie tutok oficalnym doradcom Pona Bócka, to inacej być nie moze. Przecie ten hyrny gdański samorządowiec to siumny cłek, sprawny organizator, tryskający pozytywnom energiom, ftórom zarozem umie piknie zarazić inksyk. Jeśli więc zarazi niom i świętyk, i janiołki, to bedziemy mieli, ostomili, niesamowite, niezwykłe, wystrzałowe i arcyfantastycne zwieńcenie piknego dzieła pona Jurka Owsiaka i całej wielkiej ślachetnej armii pomagającyk mu ochotników. I fto wie? Moze syćka popytajom WOŚP, coby groł nie do końca świata, ino wiecnie? Syćko mozliwe, ostomili, syćko jest mozliwe… Sie ma i hau!

P.S.1. A w przysłym tyźniu – 21 stycnia – bedom Jagusickowe i Kapisoneckowe imieniny. Zdrowie Jagusicki i Kapisonecki! 🙂

P.S.2. Zaś 29 stycnia – rocnica ślubu Poństwa Aneckowyk – pikne zdowie Piknie Młodej Pary! 🙂

*Nie wiem, cy syćka to wiedzom, więc na wselki wypadek piknie informuje, ze kiesik ponu Adamowiczowi nadano przydomek Budyń. Pon prezydent mioł dwa wyjścia: obrazić sie abo podejść do sprawy z humorem. Wybroł to drugie, cemu doł wyraz na przikład w taki sposób, ze chodził se po ulicak Trójmiasta i cęstowoł napotkanyk ludzi pąckami z budyniem.

8.01.2020
środa

Co wte Dawid mógł se myśleć?

8 stycznia 2020, środa,

Na mój dusicku! Cy przed nastaniem XXI wieku ftosi przewidzioł, ze w ciągu pierwsyk dwók dekad tego stulecia jaz trzek Polaków bedzie triumfatorami Turnieju Śtyrek Skocni? Jeśli tak – to ten ftosi jest tak piknym prorokiem, ze te syćkie Nostradamusy i Wernyhory niek sie przy nim schowajom.

Tak, tak, ostomili. Jest piknie. Do dwók polskik zwycięzców tego prestizowego konkursu – górola z Wisły Adasia Małysza i górola z Zębu Kamila Stocha – dołącył górol z Szaflar Dawid Kubacki.

A jesce rok temu, zaroz po triumfie pona Kobayashiego na tyk samyk śtyrek skocniak, co ten nas Dawid mógł zrobić? Ano… mógł se siednąć i tak zacąć śpekulować:

– I cóz… Skocek japoński na pierwsym miejscu, skocek miemiecki na drugim, inksy skocek miemiecki na trzecim… A jo? Jo dopiero cworty. Cyli niby nie tak źle, ale tyz nie za dobrze… Eh… Cy jo moge jesce w tyk skokak cosi zdziałać? Chyba trudno bedzie. Wkrótce skońce dwajścia dziewięć roków. Skocek, ftóry przed osiągnięciem tego wieku zdązył zostać mistrzem – mo sanse, ze jesce kapecke tym mistrzem pobedzie. Natomiast jeśli nie zdązył – to juz racej po nim. Moze ino skakać coroz gorzej i gorzej, jaz syćka go zabocom, ze sprawozdawcami Eurosportu włącnie. Taki Adaś Małysz, kie mioł telo roków, co jo teroz, to mioł juz w swoim dorobku dwa medale olimpijskie, trzy tytuły mistrza świata, zwycięstwo w Turnieju Śtyrek Skocni, a zwycięstw w konkursak Pucharu Świata telo, ze jaz trudno zlicyć. A Kamil Stoch? On, kie mioł telo roków, co jo teroz, to w dorobku tyz mioł dwa medale olimpijskie (i to złote!), a poza tym mistrzostwo świata, zaś zwycięstw w pucharowyk konkursak kapecke mniej niz Adaś, ale w sumie tyz niemało. Nie dorównom nawet „Dziadkowi” Marusarzowi, ftóry mając dwajścia pięć roków zostoł wicemistrzem świata. Ani ponu Pietrowi Fijasowi, ftóry mając dwajścia jeden roków zdobył brązowy medal mistrzostw na mamucie. Owsem, miołek sukcesy w letniej Grand Prix – ale przecie letnie konkursy to nie to samo co zimowe. No i były tyz medale w mistrzostwak druzynowyk – ale tamok z kolei jo miołek ino swój mały wkład w sukces całej druzyny. Tak więc nimo co zaklinać rzecywistości. Jest, jak jest. Na dobrom sprawe… cego jo właściwie jesce w sporcie sukom? Moze powinienek zmienić profesje? Moze załozyć zakład naprawy motocykli? Abo zająć sie produkcjom sprzętu wędkarskiego? Chyba tak zrobie, zamiast dalej cekać na narciarskiego Godota. Zaroz póde do trenera i powiem mu, ze końce ze skokami. Natychmiast i nieodwołalnie.

Mógł se tak właśnie nas Dawid myśleć równo rok temu? Na samiućkim pocątku 2019 rocku? Ano… mógł. I wte – w tamtej kwilecce – wyglądałoby to na całkiem zdroworozsądkowe rozumowanie. W tamtej kwilecce, cyli… na tydzień przed jego pierwsym zwycięstwem w Pucharze Świata, kilka tyźni przed zdobyciem złotego medalu mistrzostw świata* i na rok przed tom piknom wygranom w ostatniom niedziele 🙂 🙂 🙂 Hau!

*A kieby ftosi fcioł pedzieć, ze nie wiadomo, na kielo ten złoty medal w Seefeld był dziełem przipadku, to jo fciołbyk piknie przybocyć, ze dzień później, na tej samej skocni, ino tym rozem w konkursie miesanym – indywidualnie nas Dawid znów był najlepsy.

4.01.2020
sobota

Niós

4 stycznia 2020, sobota,

W komentorzak pod poprzednim wpisem ukwalowaliście, ostomili, nad słowem „news”. Cy to jest juz polskie słowo cy nie? Słusnie cy niesłusnie zaistniało ono w najnowsyk wydaniak słownika języka polskiego?

Krucafuks! Skoro sie o tym godo, to chyba juz najwyzso pora, cobyk ujawnił wreście, skąd sie w ogóle to słowo wzięło. A wzięło sie… od jednego z synów przodka mojego bacy. Wiecie, ftórego przodka? Ano tego samego, co to najpierw pomógł ponu Lincolnowi wygrać wojne secesyjnom, potem pomógł Indianom pokonać pona Custera, a jesce później – doprowadził do upadku Ku-Klux-Klanu.

We wpisie z 13 grudnia 2007 rocku godołek wom o tym, jak ten przodek poślubił córke Cornego Kotlika, hyrnego wodza Czejenów.

No i wśród dzieci, jakie im sie porodziły, był taki siuhaj, ftóry w barzo młodym wieku zatrudnił sie w redakcji miesięcnika „Harper’s New Monthly Magazine”. Heeej! Hyrne i pikne to było pismo. Z róznymi piknymi informacjami, w tym takimi, ftóre napływały z samiućkiego Dzikiego Zachodu.* Miesięcnik zreśtom ukazuje sie do dzisiok, telo ino, ze pod kapecke krótsym tytułem: „Harper’s Monthly”.

Co syn przodka mojego bacy tamok robił? Teoretycnie… nic wielkiego. Był takim zwycajnym chłopcem na posyłki. Cyli furt cosi kasi niósł. A to niósł ponom dziennikorzom ołówki, a to niósł ponu zecerowi materiały do wydrukowania, a to niósł kawe zarządowi kompanii Harper & Brothers, ftóro to kompania kierowała tym pismem… No i niemalze codziennie niósł tyz depese z woznymi informacjami dlo redakcji. Pracownikiem był barzo sumiennym. Kie w końcu postanowił stamtela odejść, sam zarząd kompanii zaprosił go ku sobie i tak pedzioł:

– Słuchojze, chłopce. Jesteś tak znakomitym pracownikiem, ze najchętniej trzymaliby my cie u siebie jesce przez długie, długie roki. Ale skoro twoim ojcem jest uparty polski górol, a twojom matkom uparto córka wodza Czejenów, to pewnie ty jesteś tak sakramecnko uparty, ze próba namówienia cie do zmiany zdania, to by była ino strata casu. Postanowili my jednak, ze piknie upamiętnimy twojom piknom prace dlo nos. Momy pewien pomysł. Powiedz nom, jak po polsku określo sie cynność, ftórom ześ u nos ryktowoł?
– Ano… nieść – usłyseli w odpowiedzi.
– O, Jezusicku! Nom, Hamerykanom, straśnie trudno to wymówić! Moze w casie przesłym bedzie łatwiej?
– W casie przesłym to bedzie: niós – odpowiedzioł chłopok, połykając przy tym końcowe „ł”, co nie powinno dziwić nikogo, fto jest z mowom góralskom jako tako obeznany.
– O! To juz lepiej! – zakwycili sie cłonkowie zarządu. – Zatem na twojom ceść, chłopce, ukwalowujemy, ze od tej pory pikno dziennikarsko informacja z ostatniej kwili bedzie sie nazywała… niósem.

I tak właśnie sie stało. Autorytet kompanii Harper & Brothers był w środowisku hamerykańskik dziennikorzy tak wielki, ze nikomu nawet nie przysło do głowy, coby sie temu prociwiać. Był ino jeden kłopot – jak napisać „niós” po angielsku? Przecie w tym języku nimo „ó” kreskowanego! Dlotego wymyślono, ze bedzie sie pisało „news”. I telo. A w końcu wiecie, ostomili, ze jo tutok samom prowde ino godom.

Cy zatem mozno to słowo spolscyć? Cóz… spolscyć cosi, co było polskie od samego pocątku, to tak jakby komusi, fto siedzi, kazać usiąść, abo komusi, fto lezy, kazać sie połozyć. Ba trza tutok zwrócić uwage na jednom rzec. Otóz jest wielu takik, co próbujom tyz „spolscyć” pisownie tego słowa. Ale robiom to z błędem ortograficnym! Bo pisom „nius”, zamiast „niós”. Ten błąd jest nawet… w Wielkim Słowniku Języka Polskiego, ryktowanym przez Instytut Języka Polskiego PAN!!! Zatem jeśli ftosi mo do tego instytutu dostęp – piknie pytom, coby doł im znać o pomyłce. Niek jom wartko poprawiom.

No a tak poza tym, ostomili… nowy rocek piknie nom sie zacął! Więc fciołbyk zycyć wom, coby w tym nowym 2020 rocku nie było zodnyk brzyćkik niósów, ino same sakramencko pikne – i te politycne, i te gospodarce, i te sportowe, i wselkie inkse. Krótko mówiąc, po polsku fciołbyk zycyć: SCYNŚLIWEGO NIÓSIEGO ROKU! Po angielsku: HAPPY NEWS YEAR! A po psiemu: HÂU!

*Choć niekoniecie były to informacje rzetelne. Na przikład w numerze z września 1879 rocku niejaki pon Frank Taylor zachowanie kowbojów określił jako przejaw natury ludzkiej w swoim najgorsym wydaniu, a do artykułu załącony był rysunek z kowbojami mającymi kufy paskudnyk zbirów (F.H. Taylor, Through Texas, „Harper’s New Monthly Magazine” 1879, No 352, s. 709). A przecie kozdy, fto obejrzoł choćby ino kilka klasycnyk westernów, dobrze wie, ze kowboje byli mili, sympatycni, uprzejmi, kulturalni, nigdy nie uzywali brzyćkik słów, no i w ogóle och i ach!

20.12.2019
piątek

Dobry król Wacław

20 grudnia 2019, piątek,

Kiesik juz tutok godołek, ze w historii Czechów było wielu dobryk ludzi, ale dwók z nik zdobyło w świecie scególny hyr: dobry król Wacław i dobry wojak Szwejk. Kim był Szwejk – to chyba wie kozdy, nawet ten, fto nie cytoł hyrnej powieści pona Haška. Kim zaś był Wacław? Ano – piknym czeskim królem. Abo… ino księciem…. Ale ostońmy przy królu, bo skoro do wiceministra godo sie „ponie ministrze”, to równie dobrze do księcia mozno godać „ponie królu”. I ślus.

Heeej! Zył se ten Wacław w starodownyk casak, kie u nos w Polsce cciło sie jesce śtyry kufy Światowida, a nie trzy osoby Pona Bócka. No i zył tak piknie, ze uznano go za świętego. A poza tym dlo Czechów do dzisiok jest on piknym bohaterem narodowym.

Roz – w drugi dzień Świąt Bozego Narodzenia, cyli dzień Świętego Szczepana – władca ten weseł na sam wierch najwyzsej wiezy swojego zamku, stojącego w miejscu, fóre później nazwano Hradczanami. Nie było wte stamtela takiej panoramy jako dzisiok, bo wiele praskik zabytków nie zdązono jesce wyryktować. Ale i tak widocek był pikny: u stóp zamku – pikno, pomału rozbudowująco sie Praga, dalej – pikne pola i lasy.

Król nie był sam. Towarzysył mu jeden z paziów. W pewnej kwili Wacław zawołoł:

– Hej! Paziu! Mos młody wzrok, to widzis lepiej niz jo. Tamok w dali, za miastem, widze, ze jakisi cłek idzie ku lasowi. Domyślos sie, fto to moze być?

Paź poźreł we wskazanym przez monarche kierunku.

– Idzie pochylony – pedzioł – tak jakby cosi niesł na grzbiecie. Moze chrust? I widze, ze zmierzo w strone Źródełka Świętej Agnieski, nad ftórym mo swom chałupe taki jeden trubadur. Cyli to pewnie on.

– Znos tego trubadura, paziu?

– Ano znom. Nazywo sie Hynek Vondraček. Roz podcas ucty na nasym zamku przyśpiewywoł nom do knedlików. Towarzysyły mu wte dwie jego kuzynki: Karla Gottova i Jiřina Kornova.

– Przybocuje se! – zawołoł Wacław. – Był niezły. Moze worce zatrudnić go u nos na etacie nadwornego grajka?

– On nawet staroł sie o ten etat – pedzioł paź – ale przepodł w rozmowie kwalifikacyjnej z nasym palatynem, bo palatyn uznoł, ze w repertuarze tego śpiewoka jest za duzo cułości, a za mało o wspólnocie narodowej.

– Jaz sie zastanawiom, z jakiej gliny ulepiony jest ten palatyn – westchnął król. – A ten bidny trubadur pewnie teroz jest bezrobotny? No to, paziu, nimo co cekać. Hybojmy do zamkowej kuchni, weźmiemy stamtela cosi dobrego do jedzenia, jakiesi wino… no i ocywiście dobre czeskie piwo. Pódziemy z tym syćkim do tego trubadura, coby nie głodowoł.

– Miłościwy królu! – jęknął paź. – Na polu jest teroz tak sakramencko zimno, ze zyjemy chyba w casak globalnego ochłodzenia! Moze ten trubadur wytrzymo jakosi do końca zimy? A kie nadejdzie pikno prasko wiosna – to wybieremy sie ku niemu z wizytom.

– Na praskom wiosne, ostomiły paziu, być moze trza bedzie długo jesce pockać – stwierdził król. – Nimo co zwlekać. Idziemy teroz! Ale dobrze, ze zwróciłeś uwage na zimno. Weźmiemy tyz opał. Na rozie nie musi być ekologicny. Podkeślom – na rozie, pokiela stan zaludnienia tego kraju jest tak słaby, ze jego mieskańcy nie som jesce w stanie zaskodzić środowisku naturalnemu.

No i jak władca postanowił, tak zrobił. Z pomocom pazia zebroł suchy prowiant, napitki i pikny opał. Król i paź popakowali to syćko do dwók worków, ftóre zarzucili se na plecy, po cym wyrusyli poza miasto, ku Źródełku Świętej Agnieski.

Droga nie była łatwo. Na polu lezoł wysoki śnieg – i robił sie coroz wyzsy, bo zacęło sypać. W dodatku zacęło tyz duć. Król zdawoł sie tym nie przejmować. Seł raźno przed siebie i cosi se przemyśliwoł, cemu zreśtom nimo sie co dziwić, bo był on przecie z dynastii Przemyślidów. Nieftóre myśli wyrazoł na głos. Na przikład takom:

– Som święta, idziemy z pomocom do bidnego muzykanta… Hmm… święta, pomoc, muzyka… Moze kiesik, w blizsej lub dalsej przysłości, do sie te trzy rzecy połącyć w jednom idee? I wyryktować jakomsi Wielkom Orkiestre Świątecnej Pomocy? Jak nie w Czechak, to moze w jakimsi inksym kraju?

Duzo gorzej trudy wędrowania znosił paź.

– O, Jezusicku! – biadolił. – Cemu nifto nie odśniezo tego gościńca? Zima zaskocyła drogowców cy jak? Nie dom rady dalej iść! Nimom kondycji czeskiej lokomotywy!

– Nie poddawoj sie, paziu – popytoł król. – Jeśli trudno ci brnąć przez ten śnieg, to cemu nie idzies po moik śladak?

– Jakze byk śmioł! – wykrzyknął paź. – Jo, prosty poddany, miołbyk swoim pospolitymi gicołami rozdeptywać pełne majestatu ślady wasej królewskiej mości?

– Paziu! – skarcił swego sługe Wacław. – Twoje poglądy na relacje władza-obywatel som rodem ze średniowieca!

– A niby jakie majom być, miłościwy królu? Zyjemy przecie w pierwsej połowie X wieku – zauwazył paź.

– A nigdy, paziu, nie pomyślołeś o tym, coby spróbować wyprzedzić swojom epoke? – spytoł król. – Właśnie przez takik jak ty w przysłości średniowiece bedzie sie kojarzyło przede syćkim z ciemnotom i zacofaniem, a dopiero w dalsej kolejności z piknom architekturom gotyckom.*

Na te słowa paź zawstydził sie straśnie. I zeby u przysłyk pokoleń jesce bardziej nie psuć i tak juz nienajlepsej opinii o wiekak średnik – zgodził sie iść po królewskik śladak.

I tak oto obaj dosli wreście do Źródła Świętej Agnieski i do walącej sie chałupy bidnego trubadura Vondračka.

– Ahoj! – Król i paź powitali barda tym piknym staroczeskim pozdrowieniem (jo se nawet myśle, ze to było najpierwse słowo, jakie powstało w języku czeskim, dopiero potem zacęły sie ryktować kolejne).

Zaroz tyz złozyli pikne świątecne zycenia i wręcyli przyniesione ze sobom prezenty w postaci jadła, napitku i opału. Trubadur uciesył sie piknie. Zarozem był sakramencko zaskocony tym, ze oto sam król ku niemu zawitoł. Wte władca opowiedzioł mu, dlocego i jak przybył tutok wroz ze swym sympatycnym, choć kapecke marudnym paziem. Vondraček wysłuchoł opowieści, a potem pedzioł:

– Pikno historia, miłościwy królu. W dodatku jakze inspirująco!

– Inspirująco? Do cego? – zaciekawił sie król.

– Do wyryktowania oryginalnej kolędy – odpowiedzioł trubadur.

– Coroz bardziej intrygujes mnie, ostomiły trubadurze – przyznoł monarcha. – Na cym ta oryginalność miałaby polegać?

– Ano… poźrejcie, miłościwy królu, we syćkik kolędak jest właściwie to samo: nowo narodzony Poniezus, Matka Bosko z Józefem, stajenka, pasterze, janiołki… To syćko ocywiście pikne, ale jo fciołbyk wyryktować kolęde o cymsi inksym.

– Nie do sie o cymsi inksym! – wtrącił paź. – Kolęda bez Poniezusa, Matki Bozej i stajenki? To niemozliwe!

– Niemozliwe? – Trubadur uśmiechnął sie tajemnico.

A potem wyciągnął ze skrzini piknom lutnie, choć kapecke nadgryzionom zarówno zębem casu, jak i ząbkami paru mysek. Kwilecke sie zastanowił, brzdąknął jednom strunom, brzdąknął drugom, znowu sie zastanowił…

– Posłuchojcie, piknie pytom – pedzioł wreście.

I zacął grać i śpiewać na na te oto melodie:


Wacław to jest dobry król,
A nie typ tyrana.
Kiesik w strone swoik pól
Patrzył w dzień Szczepana.

Wsędy bioły lezoł śnieg,
Wsędy pola puste,
Wtem król widzi – bidny cłek
Kasi lezie z chruuustem.

„Hej! Mój paziu, moze ty
„Znos tego cłowieka?
„Cy on dobry jest cy zły?
„Cy przybył z daleka?”

„Mości królu, on swój dom
„Mo mile od Pragi,
„Nad źródełkiem, ftóre zwom
„Źródłem Świętej Aaagi.”

„Weźmy jadło, wina dzban
„I drewno na opał.
„Mom jo, paziu, pikny plan –
„Wspomozemy chłopa.”

I rusyli w sinom dal
Król ze swoim paziem,
Choć duł wiater, a za szal
Śnieg niestety właaaził.

„Na mój dusiu! Mom juz dość!
„Królu ostomiły,
„Zmorzłek prawie juz na kość!
„Jo juz nimom siły!”

„Jo ci, paziu, rade dom,
„Oto mojo rada:
„W ślad mój wstawioj stope swom,
„Idź po moik ślaaadak.”

Siumny władca z paziem wroz
Seł przez śniegu kopy.
Jak król radził, tak paź lozł,
Oscędzając stopy.

Kozdy zaś ślachetny gest
Doje pikne plony,
A fto zbawcom bidnyk jest –
Tyz bedzie zbawiooony!

Król był zakwycony prawykonaniem tej piknej kolędy. Wcale nie dlotego, ze był jej głównym bohaterem, ino ze względu na wartość artystycnom. Jaz nie mógł sie powstrzymać od owacji na stojąco.

– Brawooo! – wołoł. – Bis! Maestro, pytomy o bis!

– A mi sie to nie widzi – skrzywił sie paź. – Kolęda, we ftórej nimo ani słowa o nowo narodzonym Zbawicielu, to nie jest kolęda.

– Oj, paziu, paziu – zafrasowoł sie król. – Mom nadzieje, ze nie syćka Czesi fcom ogranicać śtuke tak jak ty. Bo inacej to ten kraj nigdy nie dorobi sie takik twórców jak Alfons Mucha, Bohumil Hrabal cy Miloš Forman… Sam nie wiem, skąd przysły mi do głowy te nazwiska, ale… jakosi przysły.

Następnie władca piknie pogratulowoł trubadurowi i wyraził nadzieje, ze jego nowo pieśń trafi kiesik na światowom liste kolędowyk przebojów.

No i…Święty Wacław mioł racje! Nie od rozu wprowdzie, ale po wielu wiekak kolęda trubadura Vondračka stała sie piknie hyrno. W 1853 rocku pon John Mason Neale przetłumacył jej słowa na angielski. Jego tłumacenie mozecie noleźć na przikład tutok.

W róznyk ksiązkak, w angielskiej Wikipedii tyz, wycytocie, ze ten pon był nie tłumacem, ino autorem tyk słów. No ale cóz… som rzecy, ftóryk wy ludzie nie wiecie, a my psy – owsem.

Trza to jednak ponu Neale’owi przyznać, ze za sprawom jego przekładu pieśń zyskała pikny rozgłos w w krajak anglojęzycnyk. Piknie śpiewoł jom hamerykański piosenkorz pon Bing Crosby, kanadyjsko piosenkorka poni Loreena McKennitt, irlandzko kapela Irish Rovers i wielu inksyk hyrnyk śpiewoków.

A w Polsce? Cóz, u nos jakosi jest ona mało znano. Więksość Polaków być moze kojarzy melodie, ale pewnie głównie z hamerykańskik filmów o Bozym Narodzeniu. Jeśli jednak, ostomili, w cas świąt mocie w zwycaju siadać pod choinkom i śpiewać kolędy, a zarozem mocie ochote zaśpiewać w tym roku cosi, cegoście potela jesce nie śpiewali, to… moze spróbujcie właśnie z pieśniom o królu Wacławie?

Kozdemu zaś – cy bedzie śpiewoł w te Święta, cy nie – zyce duzo piknego spokoju, duzo piknej radości i… duzo piknej ślebody – ślebody, ftórej nifto nie zabiere wom ani w cas Bozego Narodzenia, ani w Nowym Rocku 2020, ani nigdy. Zyce tego Abnegateckowi, Agecce, Alecce i Jerzoreckowi wroz z Mrusieckom, Alfredzickowi, Alsecce, Amigeckowi, Andrzejeckowi, Anecce Chochołowskiej, Anecce Holenderskiej, Anecce Schroniskowej, Anonimowej Celebrytecce, Babecce, Badzieleckowi, Basiecce, BlejkKocickowi, Bobickowi, Borsuckowi, Emilecce, EMTeSiódemecce, Enzeckowi, Evecce, Fomeckowi, Fusillecce, Gosicce, Grazynecce, Grzesickowi, Helenecce, Heretickowi, Hokeckowi, Hortensjecce, Innocencickowi, Jagusicce, Janickowi, Jarutecce, Jasieckowi Juhasowi, Jędrzejeckowi, Józefickowi, KaeSicce, Kapisonecce, Kiciafecce, Kiniecce, Maackowi, Magecce, MajsterKlepeckowi, Małgosiecce, Marcineckowi, Mietecce, Misieckowi, Moguncjuseckowi, Mordechajeckowi, Motyleckowi, Mysecce, Noboru Watayecce, Noweckowi, Observereckowi, Okonickowi, Olecce, Orecce, Original_Replikeckowi, Paffeckowi, PAKeckowi, Plumbumecce, PodhaloveMysliNoveckowi, Poni Agnieszce, Poni Basi i Ponu Pietrowi wroz z Rudolfem, Poni Dorotecce, Poni Justynie wroz Maćkiem i Michałem, Ponu Jakubowi, Profesoreckowi, Radwickowi, Rózecce Wigelandecce, Sebastianickowi, Seiendeseckowi, Tanakeckowi, Teodorecce. Teresecce, TesTeqeckowi, Tubyleckowi, Ubukruleckowi, Verbenecce, Voltereckowi, Wawelokowi, Wawrzeckowi, Werbalisteckowi, Wiecnościecce, Witoldeckowi, Yanockowi, Zbyseckowi, Zeeneckowi, Zzakałuzeckow i wselkim ludziom i wselkiej zywinie.

Wesołyk i ŚLEBODNYK Świąt, ostomili! Hau!

*Ze co? Ze w casak Świętego Wacława nie było jesce stylu gotyckiego? Widocnie ten król mioł dar prorocy.

8.12.2019
niedziela

I jesce jedno ksiązka pona Piątka i jesce jedno ksiązka pona Wohllebena

8 grudnia 2019, niedziela,

Na mój dusiu! Tak sie jakosi dzieje, ze kielo rozy wpodnie mi w łapy najnowso ksiązka pona Tomasza Piątka… to zaroz tyz trafio ku mnie jedno z ksiązek pona Petera Wohllebena. Juz dwa rozy tak sie zdarzało (godołek o tym we wpisak 4 sierpnia 2017 i 4 grudnia 2018 rocku), a niedowno… zdarzyło sie po roz trzeci. Przipadek? Tak sądze. Bo chyba nie fatum. Fatumy majom zazwycaj ciekawse rzecy do robienia niz dobieranie owcarkom podhalańskim lektur.

O cym tym rozem pon Piątek napisoł? Cy tytułowy bohater jego najnowsej ksiązki jest ten sam, co dwók poprzednik? Nie, tym rozem jest inksy. Ale tematyka podobno – rozmaite corne charaktery, mające blizse lub dalse związki z ponem Putinem i jego niezbyt sympatycnymi kompanami. Piknie widać, ze pon autor znowu napracowoł sie sakramencko. Fto poźre na przypisy, zaroz uwidzi, jak wiele trza było tamok prześledzić dokumentów z IPN-u i jak wiele różnyk publikacji przecytać. A do tego jesce cało kupa informacji od naocnyk świadków.

Cy ponu Piątkowi udało sie dowiedzieć syćkiego, cego fcioł? No…niestety nie. Cemu? Cóz… cynść dokumentów zaginęła. Cynść świadków juz nie zyje, a inksi zyjom, ba nie syćka fcom z ponem redaktorem godać.

Pomyślołek se więc, ze jo – jako ten najwięksy przyjaciel cłowieka – moze powinienek jakosi pomóc ponu autorowi w dotarciu do faktów potela dlo niego nieosiągalnyk? Ino – krucafuks – jak to zrobić? Przejrzołek jego ksiązke jesce roz, w nadziei, ze nojde cosi, co mnie nagle olśni. Potem przejrzołek znowu. Nie bede godoł, jak ta ksiązecka zacęła wyglądać po kilkakrotnym przekartkowaniu moimi owcarkowymi łapami. Ba kie po roz kolejny zacąłek jom wertować, to… nagle zwróciłek uwage na jednom pozornie mało woznom informacje. A dokładniej – na wzmianke o takim jednym chłopie, ftóry przez pewien cas był dyrektorem Hortexu.*

Na mój dusiu! Jak to sie stało, ze wceśniej na to nie wpodłek? Hortex! Krucafuks! Hortex! Firma, ftóro – jak wiadomo – ryktuje rózne soki. A z cego te soki som? Ocywiście z owoców. Kany zaś owoce rosnom? Ano… na piknyk drzewak i krzakak.

I w tej kwilecce uświadomiłek se, ze pon Piątek, zbierając materiały do swojej ksiązki, godoł z barzo wieloma ludźmi, ale… z ani jednym drzewem! A przecie niejedno z nik musiało być świadkiem niejednego spotkania opisanyk przez niego ancykrystów. Skoro zaś tak – to te drzewa majom na pewno wiele ciekawego do opowiedzenia.

Ftosi moze spytać: Niby jak miałyby one cokolwiek pedzieć? Przecie drzewa nie godajom! – Hahahaaaaa! Prowda, moi ostomili, jest tako, ze… godajom. Godajom piknie! Telo ino, ze w inksy sposób niz wy ludzie. Moze sie o tym przekonać kozdy, fto przecyto właśnie te ksiązecke pona Wohllebena, ftórom ostatnio przecytołek jo. Tytuł jej brzmi: „O czym szumią drzewa”.**

Dowiecie sie stamtela na przikład tego, ze drzewa majom… własny internet. Zreśtom duzo bardziej ekologicny od wasego ludzkiego. Bo ik internetem jest… grzybnia. Ona to – jak sie okazuje – słuzy nie ino do ryktowania podgrzybków i prowdziwków, ale tyz do przekazywania informacji.

Posłuchojcie, co pon Wohlleben o tym gwarzy: Znajdź internet grzybów! W tym celu rozgarnij górną warstwę leśnej ściółki. Tam gdzie jest mokro i widać już zbutwiałe liście, zaczyna się internet. Cienkie białe pasma, które krzyżują się ze sobą i biegną we wszystkich kierunkach, są czymś w rodzaju głównego przewodu. To nimi drzewa przesyłają wiadomość. Nie martw się – jeśli weźmiesz z ziemi kilka nitek grzybów, nie wyłączysz leśnego internetu. Wiadomości będą po prostu przesyłane okrężną drogą wokół niewielkiej wyrwy.***

Heeej! Wasi ludzcy informatycy powinni pomyśleć o cymsi takim zamiast tyk syckik światłowodów. A pon Piątek – tak mi sie widzi – moze hipnąć z laptopem i jakimsi kabelkiem USB do lasa. Tamok zaś – mógłby jednom końcówke kabelka wetknąć do komputra, a drugom wepchnąć w jakomsi grzybnie, ftórom w tym lesie nojdzie. Skoro grzybnia to internet, to… na ekranie laptopa powinien wyświetlić sie komunikat, ze wykryto nowe połącenie. I wte pon Piątek mógłby piknie wystukać na klawiaturze na przikład takie słowa: Hej, heeej! Ostomiłe drzewa! Jestem pon redaktor Tomasz Piątek, dziennikorz śledcy. Próbuje jo tropić brzyćkie sprawki róznyk cornyk charakterów. Cy jest wśród wos takie drzewo, ftóre mogłoby mi pomóc?

Zdziwilibyście sie, ostomili, kieby na monitorze pona Piątka pojawiła sie odpowiedź ze strony drzew? Jo – jesce niedowno zdziwiłbyk sie straśnie. Ale teroz, po lekturze pona Wohllebena – ani kapecke.

Ocywiście mogłyby sie tutok zrodzić dwie wątpliwości. Jedno jest to tako, ze przecie ludzie nie znajom drzewnego języka. Cy zatem pon Piątek byłby w stanie porozumieć sie ze światem roślin? Spokojnie. Mógłby. On jest przecie z wykstałcenia lingwistom. Więc na pewno se piknie poradzi.

Drugo zaś wątpliwość jest tako, ze kieby pon redaktor zacął godać z drzewami, to cy corne charaktery nie postanowiłyby robić tak samo? Moze tyz zacęłyby gwarzyć z bukami, dębami i inksymi lipami w celu wciągnięcia ik do jakiejsi mafii? Ale tutok tyz byłbyk spokojny. No bo cy jest znany choć jeden przipadek, coby w ciągu milionów roków istnienia drzew na nasej planecie choć jedno z nik zachowało sie niegodziwie? Ano… chyba nimo. Przipadki, kie drzewo przygnietło cłowieka ocywiście sie nie licom, bo wte winne jest nie drzewo, ino wiater, ftóry je przewrócił. A zatem drzewa som w porządku. One tylko z porządnymi ludźmi bedom współpracowały. Natomiast z weredami – nimo takiej opcji. I hau!

*Tomasz Piątek, Morawiecki i jego tajemnice. Arbitror, Warszawa 2019, s. 43.

**I jest tamok pikny rozdział pt.: „Czy drzewa potrafią mówić?” (Peter Wohlleben, O czym szumią drzewa, tł. Ewa Kochanowska. Otwarte, Kraków 2018, s. 38-40).

*** Op.cit., s. 43. Tak w ogóle pon Wohlleben o komunikacji międzydrzewowej pisoł tyz w inksej swojej ksiązce, Sekretne życie drzew, o cym zreśtom tyz juz godołek ponad dwa roki temu, we wpisie z 4 sierpnia 2017 rocku.

27.11.2019
środa

Jo mom idealnego kandydata na prezydenta

27 listopada 2019, środa,

Na mój dusiu! Co teroz robi opozycja? Ano… furt śpekuluje, kogo by tutok wystawić w najblizsyk wyborak prezydenckik. Myślom nad tym, myślom… i nie wiadomo, jak długo bedom jesce myśleli. Jaz dziw biere, ze w tej sytaucji nie wpadli na najprostse rozwiązanie – popytać o rade przyjaciela. Fto tym przyjacielem miołby być? Jak to fto? Ocywiście jakisi pies! A najlepiej pies pasterski, bo ten jest przyjacielem dlo syćkik ludzi, ba najbardziej – dlo tyk, co broniom ślebody. Haj.

Kieby ku mnie przyseł jakisi cłek i popytoł o rade w tej sprawie- tyz byk pomógł. I pedziołbyk, ze najpierw to trza pomyśleć, jakie cechy powinien mieć taki pikny kandydat na prezydenta. Mi sie widzi, ze ideałem byłby taki ftosi, fto….

  • jest sakramencko sympatycny
  • u syćkik, ftórzy go spotkajom, ryktuje poprawe humoru
  • jest uwielbiany przez dzieci (jo wiem, ze dzieci nie majom praw wyborcyk, ale… ftóz nie zagłosuje na kandydata, ftóry jest ulubieńcem własnego dziecka lub własnego wnuka!)
  • mo końskie zdrowie
  • jest kuty na śtyry nogi (a przynajmniej… moze być)
  • nie goni za dutkami
  • nie bujo kasi w obłokak, ba furt jest blisko ziemi, blizej niz więksość ludzi
  • doje absolutnom pewność, ze nigdy, nawet prywatnie, nie pedzioł nicego, co mogłoby skompromitować go w przysłości (w rozie gdyby jakisi fudament próbowoł nagrać jego wypowiedź, a potem upublicnić)
  • jest w stanie zaimponować samemu hamerykańskiemu prezydentowi Trumpowi (na przikład… duzo okazalsom grzywkom)
  • z kolei biegłość w posługiwaniu sie długopisem moim zdaniem nie jest koniecno (doświadcenia ostatnik śtyrek roków dowodzom, ze casem wręc lepiej by było, kieby prezydent nasego piknego kraju nie posługiwoł sie długopisem zbyt sprawnie)
  • no i… przydałoby sie jesce cosi piknie wyrózniającego, i to najlepiej ryktującego wpis do Księgi Rekordów Pona Guinnesa.

Owcarku! – zawołocie pewnie – chyba zbyt wielkie wymagania stawios! Ftóz mógłby odznacać sie syćkimi wymienionymi przez ciebie cechami? Kogosi takiego nigdy nie nojdzies!

Hahaha! Nie nojde? Juz nolozłek! Moi ostomili, poznojcie piknego Bombla, o ftórym niedowno wyryktowano reportaz na TVN24. A kie poznocie, to nie wiem, co se o nim pomyślicie, ba moim zdaniem – noleźć kogosi, fto lepiej niz on nadawołby sie na głowe państwa, byłoby sakramencko trudno. Tak więc dlo mnie sprawa jest ocywisto: Bombel na prezydenta!!! Hauuuuuu!

P.S.1. Nowy gość pod poprzednim wpisem do Owcarkówki zaseł – MajsterKlepecek. Powitać piknie MajsterKlepecka! 🙂

P.S.2. A 23 listopada urodziny Yanockowe były. Ostomili – zdrowie Yanocka 🙂

P.S.3. 25 listopada – były urodziny Borsuckowe. Zdrowie Borsucka! 🙂

P.S.4. Potem z urodzin przestawiomy sie na imieniny. I to takie, o ftóryk kozdy górnik powinien wiedzieć, bo to imieniny Basieckowe. ZdrowieBasiecki! 🙂

P.S.5. Następnego zaś dnia wracomy do urodzin. Coby Zbyseckowy jubileus uccić. Zdrowie Zbysecka! 🙂

18.11.2019
poniedziałek

Jest mi przykro, ale…

18 listopada 2019, poniedziałek,

Przykro mi, ponie Rumcajs.

Przykro mi, ponie Robinsonie Crusoe.

Przykro mi, ponie Kleks.

Przykro mi, ponie Gandalf.

Przykro mi, ponie Panoramiks.

Przykro mi, ponie Obi Wan Kenobi.

Przykro mi, ponie Leonardo da Vinci.

Przykro mi, ponie Fidelu Castro.

Przykro mi, ponowie z zespołu ZZ Top.

Przykro mi, ponie Hansie Langset.

I w ogóle syćkim ponom, co majom brody, godom, ze jest mi sakramencko przykro, ale nic nie poradze na to, ze jest tak, jak jest. A co jest? Ano… to, moi ostomili, właśnie to. Hau!

P.S.1. A pare dni temu, 9 listopada, mieli my Aneckowe urodziny. No to, ostomili, zdrowie Anecki! 🙂

P.S.2. 15 listopada zaś – Mageckowe urodziny były. A zatem zdrowie Magecki! 🙂

15.10.2019
wtorek

Co dalej?

15 października 2019, wtorek,

Trzeba tak długo przegrywać, aż się zacznie wygrywać.* I hau!

P.S. Barzo piknie fiołbyk pozdrowić pona Ariberta, ze ftórym spotkołek sie przy okazji Konferencji Psów Pasterskik. On sam – bedzie juz piknie wiedzioł, o cym tutok godom 😀 😀 😀 😀 😀

* Zacytowołek z pamięci, ale racej słowo w słowo. Fto tak napisoł? Ano pon Jerzy Pilch, w casak, kie jesce ryktowoł felietony dlo Polityki. Boce, ze felieton dotycył piłki noznej, ba tak mi sie widzi, ze som na tym świece rzecy, do ftóryk te słowa pasujom jesce pikniej niz do futbolu. I ślus.

2.10.2019
środa

Wiedza o ślebodzie* (cyli nowe zadanie dlo siumnyk zbójników)

2 października 2019, środa,

Na mój dusiu! Straśnie długo mnie w Owcarkówce nie było. Cemu? Ano… z powodu ozmyślania, ryktowanego w trzyosobowym, a właściwie trzyzywinowym gronie. Bo skład tego grona to: Maryna Krywaniec, kot mojej gaździny, no i jo. O cym my tak ozmyślali? Heeej! O nasej polskiej ślebodzie, straśnie cudacnej i straśnie pokrynconej – ale nasej i piknej. Ba jako wiecie, nie jest z niom teroz dobrze. A za półtora tyźnia – moze być jesce gorzej. I to wcale nie dlotego, ze jakisi zagranicny wróg jej zagrazo, ino dlotego, ze miliony Polaków – w odróznieniu od Chłopców z Placu Broni – nie kochajom jej, nie rozumiom, za to umiom jom oddać, i to za byle kawałecek kiełbasy (wyborcej, nie jałowcowej). „Phi! Po co śleboda?” – pyto wielu z nik, jakby wyjęto ik z hyrnej piosnki pona Kazika.

Na mój dusiu! Nawet w mojej wsi jest wielu takik, co to kiesik chodzili na Turbacz i wroz z jegomościem Tischnerem śpiewali: „Zatonie, zatonie piórecko na wodzie, ale nie zaginie nuta o ślebodzie”. A teroz co? Ano, teroz chętniej chadzajom na koncerty diskopolo niż na Turbacz. O tym, co godoł hyrny jegomość, zabocyli. Za to straśnie łatwo dajom sie manipulować faryzeusom i inksym fałsywym prorokom. I to tak łatwo, ze skaranie boskie! W sumie to ci ludzie bidni som. I co mozno z nimi zrobić? Cóz… skoro som bidni – to trza ik wzbogacić. Ale nie w dutki, ino w wiedze – wiedze o tym, co to jest śleboda i jak barzo ona jest piknom i woznom rzecom. Bajako.

Wiem, wiem – juz wielu mędroli próbowało im te wiedze przekazać. Bez skutku. Casem wręc mozno było odnieść wrazenie, ze skutek bywoł dokładnie odwrotny od zamierzonego. Co więc zrobić, coby odwrotny nie był? Nad tym właśnie – przez cały cyrwiec, lipiec, sierpień i wrzesień – śpekulowali my wroz kotem i Marynom. Śpekulowali my, śpekulowali, śpekulowali… I w końcu wymyślili my, ze tutok trza najlepsyk ekspertów od ślebody. A fto jest w tej dziedzinie najlepsy? Na mój dusiu! To przecie jasne! Zbójnicy! Siumni zbójnicy z Podhola, Beskidów cy Pienin… Przecie nigdy nifto nie miłowoł ślebody tak piknie jako oni. A skoro miłujom jom najpikniej – to i najlepiej sie na niej znajom. I ślus.

Ocywiście Maryna, kot i jo – cyli tyz zbójnicy – tyz chętnie sie tej misji podejmiemy. Telo ino, ze jako zywina… momy ogranicone mozliwości. No bo powiedzmy, ze spotkomy kasi na perci jakiegosi panocka. Jak mu powiemy: „Hej, panocku, cy wy wiecie, jako pikno jest śleboda?” Ano… jo moge to pedzieć po psiemu, cyli: „Hauuu hau-hau”, kot po kociemu, cyli: „Miauuu miau-miau”, a Maryna po orlemu, cyli: „Kraaa kra-krak”. Co panocek z tego zrozumie? Racej niewiele.

Dlotego potrzebni som ludzcy zbójnicy. Potomkowie Janosika, Ondraszka, Klimczoka abo jakiegosi inksego siumnego harnasia. Niek oni, na wzór swyk hyrnyk przodków, piknie pomagajom bidnym ludziom – tym rozem nie zrabowanymi komusi dutkami, ino wiedzom o ślebodzie.

A jeśli ftosi – na dowolnej syrokości cy długości geograficnej – nimo zodnego przodka-harnasia, ba jakosi cuje, ze mo w sobie zbójnicki gen, to cy moze wesprzeć nase działania? Na mój dusiu! Ocywiście ze moze! Im nos bedzie więcej – tym lepiej. Hau!

P.S.1. O, Jezusicku! Od casu ostatniego wpisu – świąt budowyk było co niemiara: 08 cyrwca – urodziny Olecki, 9 cyrwca urodziny BlejkKocicka , 10 cyrwca – imieniny Emilecki, Gosicki, Małgosiecki i Margecki, 18 cyrwca – imieniny Misiecka, 21 cyrwca – imieniny Alecki i Alsecki, 28 cyrwca – urodziny Madgarecki, 29 cyrwca – imieniny Paffecka, 1 lipca – rocnica ślubu Olecki, 9 lipca – imieniny Babecki, 22 lipca – imieniny Madgarecki i urodziny Poni Agnieski, 26 lipca – imieniny Anecki, Fusillecki i Anecki, 29 lipca – urodziny Grzesicka, 6 sierpnia – urodziny Basiecki, 10 sierpnia – rocnica ślubu Plumbumecki i imieniny Wawrzecka, 29 sierpnia – urodziny Anecki Schroniskowej, 14 września – urodziny Mietecki, 16 września – imieniny Dydyjecki, a 24 września – urodziny Poni Dorotecki. Piknie przepytuje, ostomili, ze tym rozem tak straśnie hurtowo, ale… pikne zdrowie po roz pierwsy syćkik nasyk ostomiłyk Solenizantów i Jubilatów! 🙂

P.S.2. A przed nomi – tyz pikne święta! Dzisiok – rocnica ślubu Alecki i Jerzorecka, 4 października – imieniny Bobicka, 6 października – rocnica ślubu Jasiecka Juhasa, 7 października – imieniny i urodziny EMTeSiódemecki. Nasyk przysłyk Solenizantów i Jubilatów – tyz pikne zdrowie po roz pierwsy! 🙂

* Ocywiście tytuł tego wpisu jest plagiatem z pewnego zbioru kazań jegomościa Tischnera (zgadnij jakiego, koteczku? – zapytuje, pozwalając se na kolejny plagiat, tym rozem z pona Kisiela 🙂 ).

1.06.2019
sobota

BaRania Góra

1 czerwca 2019, sobota,

Heeej! Roz jest lepiej, roz jest gorzej, ale w dzień dziecka – moze być ino lepiej! No to piknie radujmy sie tym lepsym dniem! A jo – zgodnie z tutejsom budowom tradycjom – mom tutok z okazji dzisiejsego święta cosi dlo dzieci właśnie…

Czy ktoś wie, skąd Wisła płynie?
Ja to wiem! Spod góry, która
W przecudownej jest krainie
I się zwie Barania Góra.

Pewnie – jak to zwykle bywa –
Zaraz zaczną się pytania:
Skąd ta nazwa osobliwa?
Czemu ona jest Barania?

Już wam mówię. Pod tym szczytem,
Co go widać już z daleka,
Jest miasteczko znamienite –
Zwie się Wisła (tak jak rzeka).

Całkiem fajne to miasteczko,
Dookoła piękne góry,
Czasem świeci tam słoneczko,
Czasem wiszą nad nim chmury,

Czasem obłok lub obłoczek.
A w tej Wiśle – prawdę gadam –
Żył narciarski świetny skoczek,
Sławny góral Małysz Adam.

Może wam opowie babcia,
Może mama, może tata,
Jaki był z Małysza narciarz:
Cichy, skromny – a mistrz świata!

W wielu miejscach on wygrywał:
W Austrii, w Niemczech, w Zakopanem…
Nie za wiele jadł mięsiwa,
Częściej raczył się bananem.

I tak rzekli raz wiślanie:
„Kto o naszym mistrzu słyszał,
„Dobrze wie, że to w bananie
„Sekret triumfów tkwi Małysza.

„Nigdy zatem dość zachwytów
„Nad bananem z żółtą skórą.
„Niechaj jeden z naszych szczytów
„Zwie się… Bananową Górą!

„Chociaż… to dość długie słowo.
„Więc by było mniej gadania,
„Zamiast zwać ją Bananową,
„Niech się krócej zwie: Banania.”

Burmistrz Wisły krzyknął: „Hura!
„Nasza Wisła będzie znana
„Z tego, że jest u nas góra,
„Co ma nazwę od banana!

„Niech dziennikarz tu przybędzie,
„Niech opisze nas w gazecie,
„Niech nasz szczyt rozsławi wszędzie –
„I w Europie, i na świecie!”

Wnet tam został zaproszony
Pan dziennikarz w garniturze
I napisał na trzy strony
Tekst o tej Bananiej Górze.

Co napisał, wysłał rano
Do redakcji swej gazety.
Tekst ten wnet wydrukowano,
Ale… był tam błąd, niestety…

Wszystko przez to, że w redakcji
Mieszkał chochlik, czyli skrzacik
Znany z wielu psotnych akcji,
Choć mu za to nikt nie płacił.

Jeśli jakiś błąd znajdziecie
Czy to w treści podręcznika,
Na ulotce czy w gazecie –
Błąd ten sprawką jest chochlika.

I w tym tekście o Bananiej –
Ach! będziecie oburzeni –
W nazwie góry ten skubaniec…
Pierwsze „n” na „r” zamienił!

Oj, chochliku! Ty psotniku!
Powinieneś dostać burę!
To przez ciebie powstał tytuł:
„Wisła ma Baranią Górę”.

To nie bujdy, to nie bzdury –
Wskutek chochliczego dzieła
Przekręcona nazwa góry
W całej Polsce się przyjęła!

I do dzisiaj każdy Polak –
Czy jest panem, czy jest panią,
Czy staruszek, czy przedszkolak –
Ową górę zwie Baranią.

Wam wszak, drodzy ludzie młodzi,
Prawda jest już teraz znana:
To jest nazwa, co pochodzi
Od banana, nie barana.

I tak było to z tą górą.
Ja to wiem – i wy też wiecie.
Znacie zatem prawdę, którą
Mało kto zna na tym świecie.

Hau!

P.S.1. W następnom niedziele – 9 cerwca – BlejkKocikowe urodziny bedom. Zdrowie BlejkKocicka! 🙂

P.S.2. Dzień później… Hohohooo! Kielo imienin! Emileckowe, Gosickowe, Małgosieckowe i Margeckowe. Zdrowie Emilecki, Gosicki, Małgosiecki i Margecki! 🙂

P.S.3. 18 cerwca – bedom pikne imieniny Misieckowe. Zdrowie Misiecka ! 🙂

P.S.4. 21 cerwca – świętujemy Aleckowe i Alseckowe imieniny. Zdrowie Alecki i Alsecki! 🙂

css.php