Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego

4.03.2019
poniedziałek

Telefon do pona Horngachera

4 marca 2019, poniedziałek,

– O, Jezusickuuu!
– Fatalnie!
– O, krucafuks!
– Katastrofa!
– No, nieeee!
– Koszmar! Dramat! Tragedia!

Fto tak wykrzykiwoł? Ano mój baca z mojom gaździnom, a wroz z nimi takie małzeństwo z jednej podkrakowskiej miejscowości, ftóre postanowiło spędzić pare dni pod Turbaczem i wynajęło se pokój w nasej chałupie. W piątkowe popołudnie cało cwórka wspólnie zasiadła przed telewizorem i oglądała transmisje z mistrzostw w skokak narciarskik. A ze w pierwsej serii nasym sło – delikatnie mówiąc – kiepsko, to pewnie nie oni jedni, pozirając w telewizor, tak straśnie wte biadolili.

Jo tyz te transmisje widziołek, jak zwykle przez okno, siedząc na stosie drew pod stodołom. Kie ta niescynsno pierwso seria wreście sie skońcyła, podeseł ku mnie mały zabawny kundelek o imieniu Piksel. Był to piesek nasyk gości. Przyjechoł tutok wroz ze swoim poństwem.

– Gazdo – ten kundelecek tak właśnie sie ku mnie zwracoł. – Czytałem twojego bloga. Spodobał mi się twój pomysł, żeby naszym skoczkom przed konkursem dawać do słuchania piosenkę Andrzeja Rosiewicza o polskich dziewczynach.
– Dzięki – pedziołek uprzejmie. – Skoda ino, ze nie wymyśliłek zodnej piosnki na dzisiejsy konkurs.
– Ależ ta piosenka przyda się również dzisiaj! – odporł Piksel. – Przecież ci nasi skoczkowie wiedzą, że wśród ich kibiców są też polskie dziewczyny. Więc teraz – ten utwór zadziała na nich równie mobilizująco.
– Ino chyba juz jest za późno – zauwazyłek. – Syćka Polacy som na odległyk miejscak. A Pietrek Żyła nawet do drugiej serii sie nie załapoł. Zodno piosnka juz im nie pomoze. Jest beznadziejnie.
– Beznadziejne to jest gadanie, że jest beznadziejnie, kiedy walka jeszcze się nie skończyła – pedzioł na to kundelek.
– Ba co niby my mozemy zrobić? – spytołek. – Jesteśmy o setki kilometrów od miejsca, ka odbywajom sie te zawody.
– Zaufaj mi – popytoł Piksel. – Moi państwo są właścicielami małej rodzinnej firmy informatycznej. I są bardzo dobrymi informatykami. A ja, towarzysząc im, nauczyłem się tego i owego.
– Na przikład cego? – spytołek.
– Przekonasz się – odrzekł Piksel. – Mam tylko prośbę, żebyś udostępnił mi laptopa, z którego korzystają twoi dwunożni.

Zgodziłek sie tym chętniej, ze byłek ciekaw, co ta beskurcyja wymyśliła. Zakradli my sie do chałupy i wesli do izby, ka nojdowoł sie laptop. Wgramoliłek sie na stojący przy stole fotel. Piksel hipnął na stół. Włącyli my lezącego tamok komputra.

– Zaraz połączę się z telefonem trenera Horngachera – oznajmił mi mój nowy przyjaciel.
– Do sie to zrobić z tego urządzenia? – spytołek. – No… załózmy, ze sie do. Ba skąd weźmiecie numer telefonu do tego pona?
– Już przecież mówiłem – odpowiedzioł Piksel. – Moi państwo są bardzo zdolnymi informatykami, a ja nauczyłem się przy nich tego i owego.

Piksel postukoł w klawiature, pacnął pare rozy pazurkiem w laptopowy padzik i… z komputra dobyły sie krótkie, regularnie sie powtarzające bucenia, dokładnie takie, jakie słysycie, kie dzwonicie do kogosi.

– Żeby tylko odebrał – sepnął Piksel.

– Halo! – odezwoł sie nagle głos z laptopowego głośnika. – Słuchom, kto dzwoni?

Pytanie to zabrzmiało po miemiecku, ale jo wom je tutok przetłumacyłek.

– O, Jezusicku! – zawołołek. – Naprowde słysymy w tej kwili samiućkiego pona Horngachera?

Piksel potwierdził. A potem błyskawicnie wystukoł na klawiaturze, tyz po miemiecku, takie oto słowa: Stefanie ostomiły, piknie pytom, wysłuchoj mnie.

– Teraz – pedzioł Piksel – przepuszczę ten tekst przez znajdujący się w chmurze specjalny program, który przetworzy go na ludzką mowę.

Kundelek znowu postukoł w klawiature, pacnął w padzik i… Na mój dusiu! Z komputrowyk głośników dało sie słyseć to, co przed kwileckom napisoł!

– Cy pon Horngacher słysy to teroz w swoim telefornie? – spytołek.
– Zgadza się – potwierdził Piksel.

Zaroz znów usłysołek głos trenera nasyk skocków:
– Fto to tak godo ku mnie?

Piksel wartko napisoł: To jo, twój wewnętrzny głos. Twojo trenersko intuicja.

I znowu słowa, ftóre napisoł, za pomocom tego samego programu piknie przeinacył na ludzkom mowe.

– Cy to jakiesi śpasy? – spytoł pon Horngacher. – Nimom teroz casu. Rozłącom sie.
Nie rób tego! – odpowiedzioł Piksel w ten sam sposób, co poprzednio – Piknie pytom, wysłuchoj mnie, jeśli nie fces, coby polsy skockowie ponieśli dzisiok klęske.
– A niby cemu miołbyk słuchać jakiegosi zartownisia, ftóry wmawio mi, ze jest moim wewnętrznym głosem?
Cóz, sytuacja twoik podopiecnyk jest w tej kwili tak zło, ze gorzej juz być chyba nie moze. Więc co mos do stracenia?
– Hmm… właściwie to nic. No dobrze, co mom robić?
Na trzy minuty przyłóz swój telefon do ucha Kamila Stocha.
– Kamila nimo teroz przy mnie. Kasi sie oddalił.
To do ucha Dawida Kubackiego.
– No….niekze ta. Przykładom.

Kie Piksel uznoł, ze pon Horngacher wykonoł jego polecenie, wartko puścił do trenerskiego telefonu te piosnke pona Rosiewicza, o ftórej wceśniej ześmy godali.

– Zrobione – odezwoł sie znowu pon Horngaher, kie trzy minuty upłynęły. – A tak w ogóle to Kamil Stoch juz tutok wrócił.
Świetnie! To teroz na trzy minuty przyłóz telefon do ucha Kamila, a potem tyz na trzy minuty do ucha Stefana Huli.
– Moze być kłopot – odrzekł Austriok. – Za pięć minut muse iść na stanowisko dlo trenerów, ka bede dawoł nasym skockom sygnał do startu.
No to jak nie na trzy, to chociaz na dwie minutki przyłóz ten telefon najpierw jednemu, a potem drugiemu.
– Zgoda, chociaz chyba zwariowołek, ze cie słuchom.

No i – jak nalezało sie domyślać – pon trener przyłozył telefon do ucha Kamilowego. Piksel znów puścił te samom piosnke. Po dwók minutak pon Horngacher zakomunikowoł, ze teroz przykłado telefon do ucha Stefana Huli. Piksel puścił te piosnke po roz kolejny. Nie minęła jednak minuta, jak znów doł sie słyseć głos pona Horngachera:

– Niestety, Stefan juz musi udać się na góre skocni. Zaroz zacyno sie drugo seria, a on przecie skace jako jeden z pierwsyk.
Cóz, trudno – odrzekł głos wyryktowany komputrowo przez Piksela. – Pozostoje nom trzymać piknie kciuki.

No i zacęła sie drugo seria skoków w piknym austriackim Seefeld. Jak było? Na mój dusicku! Fto oglądoł – ten wie. Dawid, ftóry po pierwsej serii był dopiero na dwudziestym siódmym miejscu – po trzyminutowym odsłuchaniu piosnki o polskik dziewcynak zostoł mistrzem świata! Kamil, ftóry po pierwsej serii był osiemnosty – po dwuminutowym odsłuchaniu tej piosnki zostoł wicemistrzem. Skoda, ze Stefan słuchoł jej tak krótko. Kieby słuchoł dłuzej, tyz byłby na podiumie. Jednak to, ze z miejsca 29. przesunął sie na dwunoste – to przecie tyz pikne.

Następnego dnia – nasi goście wroz z Pikselem wybrali sie do Jaworek. Dlotego niestety ten genialny psiak nie mógł tym rozem pomóc nasej druzynie, ftóro skakała wte w druzynowym konkursie dziewcyńsko-chłopskim. Kieby mógł – na pewno znów byłby medal. A tak – było sóste miejsce. Ale cy to źle? Na mój dusiu! Bierąc pod uwage to, ze w Polsce dziewcyńskie skakanie dopiero sie zacyno i ze w ogóle to był nas debiut w takim konkursie – sóste miejsce jest barzo pikne! I ślus.

I pomyśleć, ze jo jesce pare dni temu turbowołek sie, ze na tyk mistrzostwak nie za dobrze nom idzie. Dołek temu wyraz w swoim poprzednim wpisie. Ba po piątkowym i sobotnim konkursie – to turbowanie znikło całkowicie, nicym kiełbasa jałowcowo, ftórom wcora wykrodłek mojej gaździnie z kuchni. Teroz twierdze, ze dlo nasyk skocków – i dlo dziewcyn, i dlo chłopaków – były to sakramencko pikne mistrzostwa! Hau!

P.S.1. W najblizsy cwortek, 7 marca, Profesoreckowe imieniny bedom. Zdrowie Profesorecka! 🙂

P.S.2. 13 marca – bedzie u nos imieninowo i urodzinowo. Bo bedom imieniny Hortensjeckowe i urodziny Małgosieckowe. Zdrowie Hortensjecki i Małgosiecki! 🙂

P.S.3. Dzień 17 marca tyz bedzie imieninowo-urodzinowy. Bedziemy wte mieli imieniny Zbyseckowe i urodziny Jędrzejeckowe. Zdrowie Zbysecka i Jędrzejecka! 🙂

P.S.4. A 19 marca – piknie Józefickowe imieniny obchodzimy. Zdrowie Józeficka! 🙂

27.02.2019
środa

Jak zdobyć medal dziewcyńsko-chłopski?

27 lutego 2019, środa,

No i… nimo medalu. Przynajmniej na rozie. Godom ocywiście o tegorocnyk mistrzostwak świata w skokak narciarskik. A jeśli w najblizsy weekend tyz sie nie udo – bedom to pierwse od 2009 rocku mistrzostwa, na ftóryk zoden z nasyk skocków ani rozu nie stanął na podiumie. Jest powód, coby sie turbować? E, tam. Kieby był, to co mieliby pedzieć Norwegowie, ftórzy w poprzednim sezonie święcili telo piknyk triumfów, a teroz idzie im jesce gorzej niz nom?

Zreśtom… obacymy jesce, co bedzie w najblizsy piątek i najblizsom sobote. A powinno być ciekawie, zwłasca w sobote, bo wte, moi ostomili, wydarzy sie cosi, co sie jesce potela nie wydarzyło: Polska weźmie udział w druzynowym konkursie uniseksowym, to znacy takim, ka w kozdej druzynie bedom po dwie dziewcyny i dwók chłopów.

Na mój dusiu! Co zrobić, coby w takim dwupłciowym skakaniu dobrze nom posło? Jo se myśle, ze chłopakom, ftóryk pon Horngacher wyznacy do tej rywalizacji, nalezy przez caluśki piątkowy wiecór puscać te hyrnom piosnke pona Rosiewicza z casów, kie ryktowoł on duzo fajniejse rzecy niz te, ftóre ryktowoł później. Kie nasi skockowie bedom tego słuchać, to tak se pomyślom:

– O, Jezusicku! Co prowda, to prowda – Polki majom piknyk witamin telo, kielo nie majom zodne inkse. Przy całym sacunku dlo dziewcyn francuskik, hamerykańskik, japońskik cy wybrzeżańsko-kościańsko-słoniańskik. Heeej! Nie godzi sie więc przy nasyk śwarnyk polskik dziewcynak brzyćko skakać. Głupio by wysło. Sakramencko głupio!

No i nasi skockowie tak piknie sie spręzom, tak zmobilizujom, ze w tym łąconym konkursie bedom skakali lepiej niz Stasek Marusarz, Adaś Małysz i Kamil Stoch rozem wzięci za swoik najlepsyk casów.

Ba worce tyz nasym dwóm reprezentantkom puścić piosnke, ftóro piknie wpłynie na ik skakanie. Ino jakom? Jest kasi piosnka ze słowami „najlepse w kozde klocki wse som polskie panocki”? Nie słysołek o takiej… O! Juz wiem. Dziewcynom puśćmy to, co śpiewoł pon Tadeusz Olsza z ponem Eugeniuszem Bodo, a skomponowoł nieśmierztelny pon Henryk Wars (tak swojom drogom to zupełnie nie rozumiem, cemu w Wikipedii napisali, ze pon Wars pomorł w rocku 1977 – przecie jak ftosi jest nieśmierztelny, to nie pomorł).

Właściwie mozno pedzieć, ze jest to wceśniejso wersja dzieła pona Rosiewicza, telo ino ze tutok piknie kwolono jest nie ino uroda i wdzięk mieskanek nasego piknego kraju, ale tyz ik siumny i ślebodny charakter. Bajuści! Przybocmy te piosnke nasym narciorkom (zdoje sie, ze bedom to Kamila Karpiel i Kinga Rajda). Niek se jej posłuchajom. A jak posłuchajom, to pomyślom:

– O, Jezusicku! Tak dobrom opinie majom o nos, Polkak! No to straśnie płóno bedzie, jeśli my w najblizsym konkursie te opinie zepsujemy. Nie moze tak być! W te sobote koniecnie musimy piknie wypaść, coby nifto nie pomyśloł, ze pon Olsza z ponem Bodo pomylili sie, wyśpiewując o nos, ze my to jesteśmy takie harde, twarde skały.

Tak, tak, ostomili. Jeśli tuz przed zawodami dadzom nasym sportowcom do słuchania te dwie piosnki, to miejsce na podiumie pewne! A jak nie dadzom – to wte medalu moze niestety nie być.

Chociaz… nawet jeśli zajmiemy ostatnie miejsce, to i tak bedzie sukces. Cemu? No bo godołek przecie – po roz pierwsy w takim łąconym konkursie Polska wystawio swojom druzyne. A zatem co by sie tamok nie zadziało – to i tak bedzie mozno śmiało pedzieć, ze w całej dotykcasowej historii skoków dziewcyńsko-chłopskik to był najlepsy występ polskiej reprezentacji. Hau!

P.S.1. A kieby w te najblizsom sobote występ dwók Polek i dwók Polaków piknie sie udoł, to pewnie byłby pikny prezent dlo nasej Fusillecki, ftóro dzień później urodziny bedzie miała. Tak cy siak – tutok w Owcarkówce uccijmy nasom Jubilatke piknie. Zdrowie Fusillecki! 🙂

P.S.2. Ostomili, jako ukwalowali my wspólnie pod poprzednim wpisem, tako bedzie – pon Jurek Owsiak zostoje nowym Honorowym Obywatelem Owcarkówki. Witomy go piknie ku nom! 🙂

21.02.2019
czwartek

Zanim pon Owsiak dostonie Nobla

21 lutego 2019, czwartek,

Zaroz, zaroz! A skąd pewność, ze go dostonie? – ftosi mógłby spytać. I mógłby mi przybocyć, ze przecie jo sam jesce dwa wpisy temu takiej pewności nie miołek. Cóz… to prowda, nie miołek. Ba ino dlotego, ze wte godołek ino o biezącym rocku 2019. Natomiast kie idzie o CAŁOM przysłość, a nie ino te najblizsom – to nie wątpie, ze w tej Norwegii prędzej cy później nasego pona Jurka dostrzegom i piknie wręcom mu tego pokojowego Nobla. Jak nie w tym rocku – to w przysłym. Jak nie w przysłym – to w jesce następnym. Cierpliwości. Przecie ta siumno Wielko Orkiestra bedzie grała jaze do końca świata i jeden dzień dłuzej. Więc jeśli zdarzy sie tak, ze ów koniec nadejdzie, a pon Owsiak nadal nie bedzie mioł tej nagrody – to juz następnego dnia zbierom sie te syćkie woznioki, jakie kiedykolwiek w historii zasiadały w Komitecie Norweskim, pośpekulujom kwile, a potem zawołajom: O, Jezusicku! A ka ześmy syćka mieli ocy? No ka? Jak mogli my nie zauwazyć tak piknej działalności pon Jerzego Owsiaka z Polski! No to niekze teroz przyznomy mu wreście te nasom hyrnom nagrode. Przyznojemy jom jednogłośnie! I ślus.

Ba zanim w tej Norwegii wreście sie zdecydujom, to my tutok Siumnego Dyrygenta WOŚP-u mozemy uhonorować na nas budowy sposób. Mom na myśli ocywiście propozycje, jako zrodziła sie tutok w blogowej dyskusji – nadanie ponu Owsiakowi honorowego obywatelstwa Owcarkówki. Za co? Ano ocywiście za te syćkie pikne rzecy, ftóryk naryktowoł w swym zywobyciu niemało. Wymieniać ik chyba nie trza. W końcu jaki jest koń, kozdy widzi, a jakie som zasługi pona Owsiaka – kozdy widzi jesce pikniej.

Coby jednak budowym zwycajom stało sie zadość, muse najpierw piknie zapytać tutejsyk bywalców (i tyk cęstyk, i tyk sporadycnyk). A więc, moi ostomili, cy jesteście za tym, coby pon Jurek Owsiak stoł sie kolejnym honorowym obywatelem nasej Owcarkówki? Hau?

P.S.1. Pod ostatnim wpisem nowy gość do Owcarkówki zawędrowoł – PodhaloveMysliNowecek. Powitojmy piknie PodhaloveMysliNowecka! 🙂

P.S.2. Całkiem niedowno, w ostatni wtorek, mieli my tutok pikne budowe święto – Wawrzeckowe urodziny. No to zdrowie Wawrzecka! 🙂

P.S.3. A juz dzisiok – następne święto, Jagusickowe, urodziny. Ostomili, zdrowie Jagusicki! 🙂

19.01.2019
sobota

Gdańsk, Zakopane

19 stycznia 2019, sobota,

Na mój dusiu! Jesce tydzień temu zanosiło sie na to, ze weekend 19-20 stycnia upłynie przede syćkim pod znakiem piknyk zawodów na zakopiańskiej Krokwi. Teroz… wiadomo juz, ze na przeciwległym krańcu Polski, w Gdańsku, bedzie sie działo cosi duzo hyrniejsego. I zarozem duzo smutniejsego niestety.

Cy te oba wydarzenia cosi łący? Ano łący. A co? Juz godom.

Fto w poprzedni weekend oglądoł w telewizyjej skoki narciarskie, rozgrywane we włoskim Val di Fiemme, ten wie, jak było. Sakramencko piknie! W niedziele – najlepiej ze syćkik skakoł nas Dawid, górol z Szaflar. Trzeci był górol z Zębu, Kamil. A górol z Wisły, Pietrek Żyła, tyz nieźle wypodł, bo nolozł sie w pierwsej dziesiątkce, zaś syćka pozostali nasi skockowie – w pierwsej trzydziestce.

Dzień wceśniej nie było jaz tak piknie, ale tyz Polacy zajęli na podiumie jaz dwa miejsca: Dawid był drugi, a Kamil – tak jak w niedziele – trzeci.

Telo ino, ze zaroz po tyk sobotnik zawodak – było juz mniej miło. Nie wiem, cy to jest do odnolezienia kasi na Jutubie, ale wsłuchując sie w telewizyjnom transmisje z dekoracji medalowej, mozno było barzo wyraźnie usłyseć, co sie dzieje. Otóz, ostomili, kie na ceść zwycięskiego w tym dniu pona Kobayashiego zacęto grać japoński hymn, to jednoceśnie rozległ sie głośny śpiew „Mazurka Dąbrowskiego”, ryktowany niewątpliwie przez polskik kibiców. Najwyraźniej próbowali oni zagłusyć hymn Kraju Kwitnącej Wiśni. Krucafuks! W swoim własnym mniemaniu – zapewne zachowali sie tak, jak na wzorowyk patriotów przystało. Ba w mniemaniu moim owcarkowym – sprofanowali dwa hymny naroz. I polski, i japoński. Tak więc choć w tym Val di Fiemme polscy skockowie spisali sie sakramencko piknie, druzynowo wręc najlepiej, to zarozem w kategorii „kultura kibiców” – Polska zajęła niestety ostatnie miejsce.

I tutok właśnie, ostomili, dochodze do tego, co w te sobote bedzie łącyło sportowe wydarzenie w polskik górak ze smutnom urocystościom nad polskim morzem. Jest teroz cas, kie Polacy zdajom egzamin z przyzwoitości i odpowiedzialności. Znacy sie… właściwie to kozdy zdoje taki egzamin codziennie. Ba tak to sie zadziało, ze w te dni – jest on wozniejsy niz zazwycaj. W ten weekend bedom go zdawali i ci, co bedom na wiadomym pogrzebie w Trójmieście, i ci, co bedom pod Wielkom Krokwiom. Ba o ile jestem racej spokojny, ze ci w Trójmieście go zdadzom, to kie idzie o tyk pod Krokwiom… No właśnie, cy wypadnom lepiej niz nasi rodacy tydzień temu pod włoskom skocniom? Oby tak!

„Gdańsk, Warszawa – wspólna sprawa!” – skandowało sie ponad 30 roków temu na solidarnościowyk demonstracjak. Gdańsk, Zakopane – to tyz była i jest wspólno sprawa, choć tutok akurat nie rymuje sie to tak piknie. Ale przecie wiadomo, ze nie rymy som tutok najwozniejse. Nie rymy, ino meritum. Hau!

P.S.1. W najblizsy poniedziałek – pierwse budowe święto w tym roku. Jagusickowe i Kapisoneckowe imieniny. Zdrowie Jagusicki i Kapisonecki! 🙂

P.S.2. A fto zajrzoł do Owcarkówki pod poprzednim wpisem – ten mógł piknie uwidzieć, ze nowy gość tutok przybył – Teodorecka. Powitać piknie Teodorecke! 🙂

17.01.2019
czwartek

Nobel dlo pona Jurka?

17 stycznia 2019, czwartek,

Nieftórzy z wos, ostomili, juz to na pewno wiedzom. Komitet Norweski piknie sie zgodził, coby pon Jurek Owsiak zostoł oficjalnym kandydatem do Pokojowej Nagrody Pona Nobla. Na mój dusiu! Cy ponu Jurkowi udo sie niom dostać? Nie wiem. Nimom nawet zielonego pojęcia, na kielo procent mozno ocenić jego sanse. A jeśli ftosi barzo by fcioł, cobyk jednak ocenił, to byk pedzioł, ze pewnie nie mniej niz jeden procent i nie więcej niz 99. Bajako.

Ale nie jo jeden śpekuluje tak, ze po tym, co ostatnio wydarzyło sie w Gdańsku, to właśnie teroz, w tym roku, to hyrne wyróznienie przydałoby sie nasej siumnej Orkiestrze bardziej niz kiedykolwiek wceśniej. W pracującyk dlo niej ludziak – teroz, co zrozumiałe, kapecke podłamanyk – piknie podbudowałoby to wiare w sens tego, co robiom. A przecie wiemy, ze robiom wspaniałe rzecy! Bo som prawie jak podhalańscy zbójnicy. Z tom ino róznicom, ze zbójnicy zabierali bogatym i oddawali bidnym, ci z WOŚP-u zaś – jakosi namówili tyk bogatyk, coby sami zacęli oddawać bidnym.

I tak mi sie widzi, ostomili, ze kieby w tej Norwegii ukwalowano, ze tegorocnym laureatem bedzie właśnie pomysłodawca WOŚP-u, to skutki takiej decyzji byłyby sakramencko pikne. Tak pikne i tak fantastycne, ze w przysłym rocku dlo syćkik byłoby ocywiste, ze za tak dobrocynnom w skutkak decyzje – Norweski Komitet Noblowski powinien uhonorować swojom nagrodom… samego siebie. I hau!

15.01.2019
wtorek

Pokiela ten rok jest młody

15 stycznia 2019, wtorek,

Na mój dusiu! Jak wiele wysiłku, jak wielu tysięcy par ludzkik rąk, było potrzeba, coby na dwudziesty siódmy finał Wielkiej Orkiestry wyryktować ogrom radości! I jak niewiele wystarcyło wysiłku, coby te całom radość zepsuć – ot, ino wskocyć na jednom scene i machnąć pare rozy nozem.

Inkso rzec, ze… nawet kieby tyk machnięć było sto rozy więcej – to i tak by nie wystarcyło, coby pon prezydent Adamowicz przestoł wroz z tom Orkiestrom grać. Bo prowda jest tako, jak pon Jurek Owsiak pedzioł – pon prezydent Gdańska dalej gro w piknej Wielkiej Orkiestrze. I bedzie groł jesce długo – tak jak inksi, do końca świata i jesce jeden dzień. Tak właśnie bedzie i ślus.

Cy ten rok jest jesce wystarcająco młody, coby móc składać noworocne zycenia? Jeśli tak, to wiem juz cego zycyć – i wom, ostomili, i sobie, i w ogóle syćkim. Mom dwa zycenia. Po pierwse… coby w tym Nowym Rocku 2019 – na przekór temu złu, ftórego doświadcyli my w ostatni niedzielny wiecór – udało sie naryktować dobra co niemiara. I coby z tego dobra wynikło sakramencko duzo piknej radości. Po drugie zaś – zyce nom syćkim, coby psucie tej radości stało sie duuuuuuzo trudniejse, niz teroz jest. Niemozliwe? Ocywiście ze niemozliwe – tak jak wiele inksyk rzecy, ftóryk choćby tako Wielko Orkiestra nie miała sans dokonać, a jednak… dokonała piknie. I hau!

23.12.2018
niedziela

Pierwse gwiozdkowe prezenty

23 grudnia 2018, niedziela,

Rankiem, dzień przed narodzinami Poniezusa, Pon Bócek obudził sie, wygrzeboł ze swej piknej niebiańskiej pościeli i poźreł w kalendorz.
– 24 grudnia – mruknął do siebie, kapecke jesce zaspany.
Ba po kwilecce oprzytomnioł i zawołoł:
– Na mój dusiu! To juz dzisiok! Janiołeckuuuu!!!

Zaroz pohyboł ku Stwórcy ten janiołek, ftóry akurat nojdowoł sie najblizej Ponobóckowej sypialni.
– Słuchom, Ponie Bócku – pedzioł, kie stanął przed Stwórcom.
– Momy Wigilie – rzekł Pon Bócek. – Cy Święty Mikołaj wyryktowoł juz dlo Świętej Rodziny jakiesi pikne prezenty?
– Nie wyryktowoł, Ponie Bócku, bo on sam jesce nie jest wyryktowany – odpowiedzioł janiołek. – Jego rodzice wyryktujom go dopiero za 300 roków.
– Ano prowda! – uświadomił se Pon Bócek. – No ale jednak głupio bedzie, kie jutro nastanom pierwse w historii świata Święta Bozego Narodzenia, a nifto z tej okazji nie dostonie zodnego prezentu. Ba mom pomysł! Ty, janiołecku, zastąpis nieistniejącego jesce Mikołaja i piknie obdarujes cymsi Świętom Rodzine.

I tak oto narodziła sie nowo (nie)świecko tradycja – w nieftóryk regionak to nie Święty Mikołaj podrzuco prezenty pod bozonarodzeniowom choinke, ino robi to w jego zastępstwie janiołek.

– Ale co jo im dom? – spytoł janiołecek.
– Wymyśl cosi – odporł Pon Bócek. – Podarki mogom być skromne, ba musom piknie pasować do klimatu Bozego Narodzenia. Haj.

No i janiołek pomyśloł, pomyśloł… i wyryktowoł trzy skromne, ale barzo pikne i sympatycne prezenciki. Wnet pohyboł do betlejemskiej stajenki i wręcył je Matce Boskiej i Józefowi. Oboje wypakowali prezenty ze świątecnego papieru i… ocom ik ukazały sie małe płaskie pudełecka. Wnet je otworzyli i uwidzieli, ze wewnątrz były jakiesi cienkie niewielkie krązki z małom dziurkom w środku.

– Janiołecku, co to takiego? – spytała Matka Bosko.
– Pikne płyty CD z muzykom świątecnom – oznajmił janiołek. – Dlo ciebie, Matko Bosko – płyta z bozonarodzeniowymi piosnkami śpiewanymi przez poniom Barbre Streisand. Dlo Świętego Józefa – piosnki pona Binga Crosby’ego. A dlo małego Jezuska, ftóry juz za pare godzin narodzi sie piknie – kolędy śpiewone przez siumnom góralskom rodzine Trebuniów-Tutków.

Święty Józef zacął oglądać swojom płytke z jednej i drugiej strony. Potem przyłozył jom do ucha.

– Nie słyse zodnyk piosnek – pedzioł rozcarowany.
– Bo do tego przecie potrzebny jest odtwarzac – zauwazył janiołek.
– Jaki odtwarzac? – spytoł Józef.
– Jak to jaki? – Janiołek zdziwił sie, ze takie pytanie zadoje cłek słynny nie ino z bycia świętym, ale tyz z wiedzy i uzdolnień technicnyk. – Ten, ftóry u nos w niebie jest w masowej produkcji od pocątków ery paleozoicnej, zaś tutok na ziemi – od 1982 rocku.
– Janiołku – odezwała sie Matka Bosko. – Mos na myśli rok 1982 nasej ery cy przed nasom erom?

I… w tej kwili dopiero janiołek uświadomił sobie, jakie zrobił głupstwo.

– Na mój dusiu! – zmartwił sie i złapoł za głowe. – Nie pomyślołek o tym, ftóry teroz jest rok! Ale ze mnie sietniok!
– Nie turbuj sie, janiołecku – Matka Bosko próbowała pociesyć bidoka. – Na pewno te płytki do cegosi sie przydadzom. Jak nie do słuchania – to do cegosi inksego.

No i… w sumie mozno pedzieć, ze Maryja miała racje. Bo kie jakisi cas potem Święto Rodzina musiała uciekać do kraju faraonów, to po wkroceniu na kontynent afrykański zetknęła sie ze straśliwie dokucliwym upałem znad Sahary.

– Wies co, Święty Józefie? – zagodała wte Matka Bosko. – Osłońmy se głowy tymi płytkami, cośmy je w Wigilie dostali od janiołka. Moze niewiele cienia one dadzom, ale przecie lepse niewiele niz nic.

I zaroz cało trójka wędrowców kontynuowała swom podróz trzymając nad głowami pikne płytki kompaktowe. To znacy Matka Bosko trzymała jednom płyte nad sobom, Święty Józef zaś jednom nad sobom, a drugom nad głowom małego Jezuska.

W pewnej kwilecce – z naprzeciwka wyjechało dwók podrózującyk na wielbłądak kupców. Jeden to był kupiec rzymski, a drugi iberyjski.

– Poźrejcie, krzesny – odezwoł sie rzymski kupiec do swego towarzysa. – Widzicie tyk dwoje ludzi z niemowlakiem? Cosi straśnie dziwnego świeci sie nad ik głowami! Co to moze być?

Bajuści, te płytki CD tak piknie błyscały w promieniak słonka, ze z daleka mogło sie zdawać, ze nad głowami Matki Boskiej, Józefa i Poniezusa unosi sie jakiesi niesamowite światło.

– Nimom pojęcia, co to jest, amigo – pedzioł kupiec iberyjski. – Ba moze mozno to cosi od nik kupić? A potem odsprzedać z zyskiem?
– Dobry pomysł, krzesny! – stwierdził Rzymianin.

– O, nie! Tylko nie to! – jęknął Pon Bócek, ftóry poziroł na to syćko z wierchu. – Tego tylko brakowało, coby te podarki od janiołka zostały zakupione przez tyk kupców, a potem trafiły nie wiadomo kany. A za dwa tysiące roków… to dopiero bedzie cyrk, kie w starozytnyk ruinak, kasi w Aleksadrii cy inksej Kartaginie, archeolodzy wykopiom płyty z piosnkami poni Barbry, pona Binga i Trebuniów-Tutków! Muse cym prędzej sprawić, coby te syćkie trzy kompakcicki trafiły tamok, ka nigdy nie nojdzie ik zoden cłowiek.

I nagle zaduł barzo silny wiater. Tak silny, ze wyrwoł Świętej Rodzinie z rąk te trzy płytecki i poniesł het daleko. Kany? Wiem, ale nie powiem. Pon Bócek postanowił, ze nie nojdzie ik zoden cłowiek, więc jo do boskik planów nie bede sie wtrącoł. I ślus.

Święto Rodzina nie zmartwiła sie zbytnio utratom płyt. Wręc przeciwnie! Bo wiater, ftóry tak nagle zaduł, był chłodny, saharyjskie powietrze odepchnął nazod na południe i dalso podróz przez egipskie piaski od rozu stała sie znośniejso.

Zmartwili sie natomiast obaj kupcy.
– Na mój dusiu! – westchnął kupiec rzymski. – Chyba jednak nie kupimy od tyk nieznajomyk tego niezwykłego świetlistego ustrojstwa. Eh… przeminęło z wiatrem.
Ocywiście pedzioł to nie po polsku, ino po łacinie. A „przeminęło z wiatrem” po łacinie brzmi: „abiit cum aura”.
– Olé! – zawołoł kupiec iberyjski, bo w jego stronak, jak ftosi nie wiedzioł, co pedzieć, to wołoł właśnie „Olé!”

No i, moi ostomili, od tej właśnie historii wzięło sie mniemanie, że głowom ludzi świętyk towarzysom jakiesi niezwykłe światła. A ze Rzymianin uzył słowa „aura”, zaś Iber „olé” – na te pikne światła zacęto godać, ze som to aureole. W podręcnikak językowyk nojdziecie inksom etymologie tego słówka. Ale prowda jest tako, jako jo wom opowiedziołek. Haj.

I cóz… Minęły roki, wieki, tysiąclecia… Casy sie zmieniły – teroz, jeśli ftosi dostołby pod choinke płyte CD, to racej nie bedzie mioł problemu z jej odsłuchaniem. Nieftórzy z wos moze nawet bedom słuchać takik płytek w Święta? Niekoniecnie tyk wykonawców, jakik dostała Matka Bosko wroz ze Świętym Józefem i Poniezusem. Mogom być inksi, na przikład poni Minogue śpiewająco Christmas Isn’t Christmas `Til You Gete Here, co mozno by przetłumać na: Święta to nie Święta, pokiela cie tu nimo. Moi ostomili, na to nachodzące Boze Narodzenie piknie zyce wom, coby w ten cas nie zabrakło wom nikogusieńko, bez kogo Święta nie som Świętami. No i w ogóle, coby ta Gwiozdka upłynęła wom najpikniej, jak ino sie do. Piknie tego zyce Abnegateckowi, Agecce, Alecce i Jerzoreckowi wroz z Mrusieckom, Alfredzickowi, Alsecce, Amigeckowi, Andorfeckowi, Andrzejeckowi, Anecce Chochołowskiej, Anecce Holenderskiej, Anecce Schroniskowej, Anonimowej Celebrytecce, Babciecce, Babecce, Babulecce, Badzieleckowi, Basiecce, Bercickowi, Bezecnickowi, BlejkKocickowi, Bobickowi, Borsuckowi, Breslauereckowi, Bukrabackowi, Byckowi, Córecce Komturecka, Devineckowi, Emilecce, EMTeSiódemecce, Enzeckowi, Evecce, Fluxiceckowi, Fomeckowi, Fusillecce, Gosicce, Grazynecce, Grzesickowi, Helenecce, Heretickowi, Hokeckowi, Hortensjecce, Innocencickowi, Jagusicce, Janickowi, Jarutecce, Jasieckowi Juhasowi, Jerzeckowi, Jerzeckowi Pieculeckowi, Jędrzejeckowi, Jotecce, Józefickowi, KaeSicce, Kapisonecce, Kavickowi, Kiciafecce, Kiniecce, Kocureckowi, Kruckowi, Krzycheckowi, Ktośtameckowi, Kundeleckowi Laskowiackiemu, Lemarckowi, Lorecce, Maackowi, Magecce, Małgosiecce, Marcineckowi, Mietecce, Misieckowi, Moguncjuseckowi, Mordechajeckowi, Motyleckowi, Mysecce, Noboru Watayecce, Noweckowi, Observereckowi, Okonickowi, Olecce, Orecce, Original_Replikeckowi, Ozzeckowi, Paffeckowi, PAKeckowi, Pawełeckowi Markiewickowi, PikuMycheckowi, Plumbumecce, Poni Agnieszce, Poni Basi i Ponu Pietrowi wroz z Rudolfem, Poni Dorotecce, Poni Justynie wroz Maćkiem i Michałem, Ponu Jakubowi, Potworecce, Profesoreckowi, Rackowi, Radwickowi, Rózecce Wigelandecce, Sebastianickowi, Seiendeseckowi, Starej Babecce, Staruseckowi, Tanakeckowi, Teresecce, TesTeqeckowi, Tubyleckowi, TyzPieseckowi, Ubukruleckowi,Verbenecce, Voltereckowi, Wawelokowi, Wawrzeckowi, Werbalisteckowi, Wiecnościecce, Witoldeckowi, Yanockowi, Yyckowi, Zbyseckowi, Zeeneckowi, Zzakałuzeckow, syćkim tym, co tego bloga cytajom, ba nie komentujom i syćkim, ftórzy w ogóle go nie cytajom, cyli po prostu kozdemu zywemu stworzeniu. Wesołyk Świąt! Hau!

4.12.2018
wtorek

Jesce jedno ksiązka pona Piątka i jesce jedno ksiązka pona Wohllebena

4 grudnia 2018, wtorek,

Łońskiego roku, jakosi tak na pocątku sierpnia, godołek wom tutok o dwók ksiązkak – jednej autorstwa pona Petera Wohllebena i jednej pona Tomasza Piątka. No i tak sie składo, ze… ostatnio znów przecytołek po jednej ksiązecce obu tyk ponów. Ta pona Wohllebena mo tytuł Duchowe życie zwierząt, a ta pona Piątka – Macierewicz. Jak to się stało. Komu jo byk te dwa tytuły polecił? Ten pierwsy – właściwie kozdemu. Bo to piknie odpręzająco rzec. Piknie sie stamtela dowiecie, ze róznice w psychice ludzkiej i zwierzęcej wcale nie som jaz tak wielkie, jako to sie wom ludziom widzi. No bo – na przikład – myślicie, ze ino wy jesteście zdolni do bezinteresownej pomocy? Mylicie sie sakramencko! Zywina tyz jest. I to nie ino ssaki, jako wy, ale ptoki tyz. Fcecie dowodu? A prose piknie. W piknym hamerykańskim stanie Massachusetts zyła se kiesik wrona o imieniu Mojżesz. I wiecie, co ten ptok zrobił? Ano… zaopiekowoł sie małym bezdomnym kotkiem! Posłuchojcie, ostomili…

Kociątko było naprawdę malutkie i dość bezradne, bo najwyraźniej straciło matkę […] Zabłąkane zwierzątko pojawiło się w ogrodzie Ann i Wally’ego Collito. Mieszkali oni w domku w North Attleboro w Massachusetts i od tamtej chwili zyskali możliwość czynienia zdumiewających obserwacji. A to dlatego, że do kociątka dołączyła wrona, która najwyraźniej zaopiekowała się kocim dzieckiem. Ptak karmił sierotkę dżdżownicami i chrząszczami, na co naturalnie państwo Collito nie mogli patrzeć bezczynnie i zaoferowali kociakowi odpowiedni pokarm. Przyjaźń między wroną a dorosłą już domową tygrysicą trwała aż do chwili, gdy pięć lat później ptak gdzieś zniknął.*

Jeśli fcecie poznać więcej niesamowityk historii z zywinom w roli głównej – piknie zachęcom do lektury. Haj.

No a co z publikacjom pona Piątka? Na mój dusiu! To jest właściwie thriller kryminalno-sensacyjny, telo ino, ze wcale nie wymyślony. I racej dlo tyk, co majom mocne nerwy. Chociaz casem mozno sie tyz tamok pośmiać. Na przikład wte, kie cyto sie o pewnym młodym, ambitnym ubeku, ftóry na kilka roków przed końcem PRL-u zainteresowoł sie tytułowym bohaterem ponopiątkowej ksiązki. Ubek ten wyryktowoł do swyk przełozonyk takie oto pismo (coby nie zanudzać, nie bede tutok cytowoł całości, ino piknie stresce): Moi ostomili ubeccy przełozeni. Fciołbyk piknie zwrócić wom uwage na to, ze po Warsiawie krynci sie taki jeden solidarnościowiec, ftóry – wedle barzo wiarygodnyk informacji – w przysłości bedzie tytułowym bohaterem co najmniej dwók ksiązek obywatela Tomasza Piątka. Co mom zrobić? Moze przydałoby sie wsadzić tego solidarnościowca do hereśtu? Z komunistycnym pozdrowieniem – Ambitny Ubek.

Przełozeni opowiedzieli na to pismo tak: Ostomiły Ambitny Ubeku. Piknie sie wom kwoli was zapał w słuzbie socjalizmowi, ale tego bohatera przysłyk ksiązek pona Piątka to wy ostowcie w spokoju. Najlepiej o nim zaboccie. Mocie wokół siebie wystarcająco duzo inksyk wrogów władzy ludowej, ftóryk mozecie hereśtować, kielo dusa zapragnie. Haj.

Ba nas ubek nijak nie mógł zrozumieć, jak mozno ostawiać w spokoju kogosi, fto krocy inksom drogom niz ta jedynie słusno, wytycono przez wiadomom partie. Dlotego zamiast zastosować sie do polecenia i zabocyć, to zacął słać do swoik dowódców kolejne zapytania w tej sprawie, ci jednak ino furt tego bidoka zbywali.** Na mój dusicku! Kieby te ksiązke napisoł nie pon Piątek, ino pon Goethe, to pewnie rozdziałowi o tym ubeku nadołby tytuł „Cierpienia młodego służbisty”.

Ba publikacja jako całość – wcale śmiesno nie jest. Wręc przeciwnie. Osoby sympatycne pojawiajom sie w niej rzadko (chociaz casem sie trafiajom, na przikład poni Hanna Zaremska*** – sakramencko fajno poni profesor od średniowieca). Podobnie jak w poprzednim dziele pona Tomasza, wiele jest tamok mowy o tym, kielo to zła dzieje sie na świecie za sprawom potęznyk cornyk charakterów. O, Jezusicku! Cy tacy właśnie ludzie nadal bedom to zło ryktować? Takie pytanie zadołek se, kie dosłek do ostatniej, 507 strony. Ba wte… przybocyła mi sie ta wrona Mojżesz z ksiązecki pona Wohllebena. I cosi mnie zacęło turbować. Na mój dusiu! Właściwie to cemu ten ptok tak nagle zniknął? Nolozł se kasi lepse miejsce? E, tam! Kany mogłoby mu sie zyć lepiej niz u tyk ludzi w North Attleboro! No to moze przytrafiło sie mu jakiesi niescynście? Hmm… Mało prowdopodobne. Kieby tak hyrnej wronie zdarzył sie jakisi wypadek, to prędzej cy później ftosi natknąłby sie na jej ślad i opinia publicno piknie by sie o syćkim dowiedziała. Zatem cosik inksego musiało sie tamok zadziać. Ino co? Jo widze ino jedno mozliwe wyjaśnienie. Otóz, ostomili, jo se myśle ze pewnego piknego dnia ten zaprzyjaźniony z Mojżeszem kot zauwazył, ze jego kompan jest cosi dziwnie zamyślony. A właściwie to chyba… nie telo kot, co kotka, bo przecie pon Wohlleben napisoł, ze ten mrucek wyrósł na „domowom tygrysice”. No więc ta „tygrysica” spytała Mojżesza:
– Nad cym tak śpekulujecie, krzesny?
– A – rzekł ptok – właśnie zacąłek sie zastanawiać, skąd właściwie sie wzięło to moje imie?
– Tego nie wiem – pedziała kotka. – Ba podsłuchując ludzi, dowiedziałak sie, ze Mojżesz to jest imie cłeka, o ftórym pisali w Piśmie Świętym i śpiewali w hyrnym musicalu. W starodownyk casak ten cłek piknie uratowoł cały naród izraelski przed takim jednym faraonem, ftóry był straśnom weredom.
– Uratowoł cały naród, godocie? – Mojżesz zamyślił sie jesce bardziej. Wreście po paru minutak zawołoł. – Wiem! Juz wiem! Mom takie imie, jakie mom, bo moim przeznaceniem jest ratowanie!
– Ratowanie kogo? – spytała kotka.
– Syćkik! – padła odpowiedź. – I zywiny, i ludzi, i całyk narodów! To mojo cecha wrodzono. Dlotego właśnie pomogłek kiesik wom, choć to przecie nienormalne, coby wrona pomagała kotu. O, Jezusicku! Teroz coroz wyraźniej to cuje, ze jo jestem urodzony wybawca. Dlotego muse rusyć w świat, coby pomagać, komu sie ino do. Cóz, ostomiło kocio przyjaciółko, muse niestety opuścić te strony i noleźć kasi miejsce, ka bede mógł w spokoju, po cichu, barzo starannie ryktować sie do mojej misji zbawiania świata.
– Eh… – westchnęła kotka. – Zol bedzie sie z womi rozstawać. Ale ocywiście rozumiem. Skoro nazywocie sie Mojżesz, to chyba faktycnie musi być tak, jako godocie.

No i para druhów pozegnała sie. Mojżesz odfrunął kasi w dal. Kany? Na rozie nie wiadomo. Ale cosi mi sie widzi, ze jesce o nim usłysymy.

Tak więc, moi ostomili, jeśli po przecytaniu ksiązki pona Piątka, zacniecie sie bać, ze opisane tamok ancykrysty naryktujom jesce wiele złego, zwłasca w tej cynści świata, we ftórej my zyjemy, jo wom godom: nie bójcie sie nic a nic. Wrona Mojżesz na pewno piknie cuwo. I jak bedzie trza – piknie nom pomoze. Jo wiem, ze juz byli rózni tacy, co to mieli nos chronić przed niebezpieceństwami: śpiący rycerze pod Skałom Pisanom, śpiący rycerze pod Czantoriom, rycerz Giewont… I jakosi w zodnyk kronikak nimo najmniejsej wzmianki o tym, coby pomogli nom choć roz. Wse ino chrapali w najlepse. Ale z tom wronom z ksiązki pona Wohllebena to jest inkso sprawa. Ona – w porównaniu z tymi rycerzami – mo wprowdzie wątłe ciałko, ale za to wielkie serce i pikny rozum! No i nosi imie hyrnego wybawcy narodu wybranego. A takie imie – chyba zgodzicie sie ze mnom – zobowiązuje. Hau!

P.S.1. A w ten wtorek momy Barbórke. Cyli w Owcarkówce piknie świętujemy pikne Basieckowe imieniny. Zdrowie Basiecki! 😀

P.S.2. Dzień później zaś – wigilia Mikołajek. Wte z kolei świętujemy tutok pikne Zbyseckowe urodziny. Zdrowie Zbysecka! 😀

*P. Wohlleben, Duchowe życie zwierząt, tł. E. Kochanowska. Otwarte, Kraków 2017, s. 23.
** T. Piątek, Macierewicz. Jak to się stało. Arbitror, Warszawa 2018, s. 152-158.
*** Ibidem, s. 29.

22.11.2018
czwartek

Kogo boi sie myśliwy?

22 listopada 2018, czwartek,

Na mój dusicku! Teroz to juz nie ino Starsi Panowie wiedzom, ze lepiej wybrać sie na grzyby (ewentualnie na ryby) niz na lwy-by. Jak donosi Gazeta Wyborco, w piknyk lasak Puscy Karpackiej miało miejsce „starcie” między Kołem Grzybiarek „Rydz” a Kołem Łowieckim „Żbik”. Na cym to starcie polegało? Gazeta blizsyk scegółów nie podoje. Ba miejmy nadzieje, ze była to ino słowno sarpacka, nie ręcno. Z artykułu mozno dowiedzieć sie telo, ze do tej piknej puscy przybyli myśliwi, coby se postrzelać do bidnej zywiny. Ba prociwiły sie temu miejscowe grzybiorki. No bo wiadomo: cłowiek strzelo, Pon Bóg kule nosi, ale on przecie jest juz stary, więc moze cegosi niedowidzieć i niefcący ponieść nie tamok, ka trza. I jeśli w okolicak trajektorii tyk kul ftosi akurat zbiero prowdziwki – niescynście gotowe.

No i kie myśliwi fcieli rozpocąć swojom polowacke, grzybiorki stanęły im na drodze, za broń mając ino wiklinowe kosyki i transparenty z napisami: „Puszcza Karpacka dla grzybiarek nie myśliwych”, „Zamień strzelbę na koszyk” i „‚Koło grzybiarek ‚Rydz’ mówi nie polowaniom zbiorowym”. Ftosi mógłby spytać, cy takie transparenty były w stanie zatrzymać uzbrojonyk w strzelby polowacy? Na mój dusiu! Okazuje sie, ze… były! Bo choć – jako godołek – nie wiem dokładnie, jaki był przebieg sarpacki, to wiem, jaki był jej wynik: grzybiorki wierchowały, a amatorzy zabijania zającków i sarenek jak niepysni musieli wycofać sie i wrócić do domu, coby tamok zjeść zalanego wrzątkiem gotowca z supermarketu zamiast upolowanej własnoręcnie dzicyzny. Haj.

Ka diabeł nie moze, tam babe pośle? Niezupełnie. Bo po tej zwycięskiej stronie noleźli sie tyz… mężczyźni w „umundurowaniu” grzybiarek. To właśnie oni wsparli kobiety w proteście przeciwko polowaniom, które zagrażają bezpieczeństwu innych ludzi, którzy korzystają z lasów.

Heeej! Wiadomo, jakim prawom podlego przekazywano z ust do ust plotka. Tak więc pewnie juz za niedługo w środowisku łowieckim ozejdzie sie hyr o straśliwyk, krwiozercyk grzybiorkak, ftóre pozerajom myśliwyk zywcem, wroz ze skórom, kośćmi i całym zapasem nabojów.

A pewnie niejeden z wos, ostomili, nie roz i nie dwa słysoł historie o tym, jak to kasi w lesie spokojny spacerowic, cęsto z małymi dziećmi, pragnący nasycić sie piknem nasej polskiej przyrody, natrafioł nagle na gromade przynapityk fudamentów z dubeltówkami, wykrzykującyk: Precki stela! My tutok polujemy!

Ha! Teroz… kie cosi takiego wom sie przytrafi, to spokojnie mozecie odpowiedzieć: A my tutok zbieromy grzyby.

– Co?! Grzyby?! – wykrzyknom wte przerazeni polowace. – O, Jezusicku! Grzybiorze! Nie! Litości! Darujcie nom zycie! Ratunkuuuuuu!!!

I zaroz pierzchnom, ka pieprz rośnie. Tamok zreśtom tyz nie bedom mieli lekko, bo dlo odmiany dobierom sie im do skóry plantatorzy pieprzu.

Co w tyk okolicnościak mógłbyk doradzić polowacom? Cóz… starodowno zasada głosi, ze kie nie mozes kogosi pokonać, to sie do niego przyłąc. Zgodnie z tom zasadom, sanowni polowace, po prostu zróbcie to, do cego wzywały wos te grzybiorki: zamieńcie strzelby na kosyki. Tak bedzie zdecydowanie zdrowiej i dlo wos, i dlo leśnej zywiny, i dlo syćkik wędrującyk po lesie ludzi. A zdrowie przecie jest najwozniejse. Hau!

P.S.1. A juz jutro – Yanockowe urodziny momy. No to zdrowie Yanocka! 🙂

P.S.2. Dwa dni później – urodziny Borsuckowe. Ostomili, zdrowie Borsucka! 🙂

30.10.2018
wtorek

Cypr i Grecja tyz

30 października 2018, wtorek,

No i kolejno zmiana casu za nomi. Cy to juz ostatnio? Heeej! To by było pikne. Ba jesce pikniej by było, kieby sie okazało, ze w marcu bedzie trza przeinacyć godzine jesce roz, a potem… juz do samiućkiego końca świata ostoje sie cas letni. Cemu letni jest lepsy od zimowego? To proste. W letnim casie słonko później zachodzi. A kie słonko później zachodzi, to turyści dłuzej wędrujom po ślakak. Kie zaś turyści dłuzej wędrujom, to jo mom więcej casu na wyłudzanie od nik kanapek. Bajako.

Widze, ze wy, ludzie, tyz juz nie mocie ochoty turbować starego bidnego Chronosa tymi ciągłymi zmianami. Piknie to wyniko z ogólnounijnej ankiety . Na mój dusiu! Jaz 84% mieskańców Unii jest za tym, coby skońcyć wreście z tym sakramenckim majstrowaniem przy zegarak. Choć teoretycnie som dwa takie kraje, ftóre zagłosowały inacej niz cało reśta: 55% Cypryjcyków i 56% Greków rzekomo nadal fce mieć rok podzielony na cas zimowy i letni. Ba cemu uzyłek słów „teoretycnie” i „rzekomo”? No bo… jakosi nie fce mi sie wierzyć, coby naprowde jednym i drugim fciało sie furt przesuwać godzinowe wskazówki roz do przodu, a roz do zadka. Jesce bardziej nie fce mi sie wierzyć, coby fcieli roz w roku musieć wstawać o godzine wceśniej, niz sie przyzwycaili. Dlocego zatem zagłosowali tak, a nie inacej? Jo se myśle, ze przycyna tkwi w… Konkursak Piosenki Eurowizji. Oglądocie te konkursy? Jo – teroz juz nie. Ale kiesik zdarzało mi sie od casu do casu zerknąć na telewizor, kie transmitowano te impreze. No i boce z tamtyk casów jedno: kie telewidzowie głosowali na najpikniej zaśpiewanom piosnke, to wse okazywało sie, ze najwięcej Greków głosowało na przedstawiciela Cypru, a najwięcej Cypryjcyków – na przedstawiciela Grecji. Furt tak było. Jaze syćka zacęli sie z tyk dwók nacji śmiać. I do cego te śmichy-chichy doprowadziły? Ano do tego, ze kie teroz wyryktowano te unijnom ankiete, to Grecy pomyśleli se tak: O, Jezusicku! O, Jezusicku! Wiadomo, ze syćka som za tym, coby skońcyć wreście z tymi ciągłymi zmianami casu. I my chętnie zagłosujemy tak jak syćka. Ale Cypr… na pewno tyz. No to znowu cało Europa bedzie sie śmiała, ze my i oni w kozdym głosowaniu jesteśmy jak dwie papuzki nierozłącki. Nifto nie zwróci uwagi, ze tego samego zdania co my som tyz Miemcy, Francuzi cy inkisi Finowie. Kozdy bedzie wskazywoł palcem ino Cypryjcyków i nos. O, Jezusickuuu! I co my bidni momy zrobić? Juz wiemy! Zagłosujemy na odwyrtke. Wte cypryjskie głosowanie bedzie sie piknie rózniło od nasego, greckiego. I nifto juz śmiać sie nie bedzie. I ślus.

W tym samym casie Cypryjcyki pomyślały se tak: O, Jezusicku! Wiadomo, ze syćka som za tym, coby skońcyć wreście z tymi ciągłymi zmianami casu. I my chętnie zagłosujemy tak jak syćka. Ale Grecja…

I tak dalej. Haj.

Dlatego tyk, co we władzak unijnyk siedzom, fciołbyk piknie uspokoić, ze kie juz wyryktujom jeden stały cas dlo całego roku, to niek sie nie turbujom, ze sprawiom przykrość tym dwóm piknym śródziemnomorskim krajom. Bo prowda jest tako, ze one oba tyz fcom, coby zmiana casu posła se wreście precki. Telo ino, ze z powodów, ftóre wyzej podołek, nie fciały sie do tego przyznać. Hau!

P.S.1. Tak jakosi wysło, ze momy dłuzsom przerwe w budowyk świętak. Ale pockojmy cierpliwie i… 9 listopada będziemy mogli piknie uccić Aneckowe urodziny. Zdrowie Anecki! 🙂

P.S.2. Kapecke później zaś, 15 listopada, Mageckowe urodziny bedziemy świętowali. Ostomili, zdrowie Magecki! 🙂

P.S.3. A juz po wklejeniu tego wpisu… dowiedzieli my sie, ze jesce 12 listopada Witoldecek mo swoje pikne imieniny. No to zdrowie Witoldecka! 🙂

css.php