Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego Hau! - Blog Owczarka Podhalańskiego

4.12.2018
wtorek

Jesce jedno ksiązka pona Piątka i jesce jedno ksiązka pona Wohllebena

4 grudnia 2018, wtorek,

Łońskiego roku, jakosi tak na pocątku sierpnia, godołek wom tutok o dwók ksiązkak – jednej autorstwa pona Petera Wohllebena i jednej pona Tomasza Piątka. No i tak sie składo, ze… ostatnio znów przecytołek po jednej ksiązecce obu tyk ponów. Ta pona Wohllebena mo tytuł Duchowe życie zwierząt, a ta pona Piątka – Macierewicz. Jak to się stało. Komu jo byk te dwa tytuły polecił? Ten pierwsy – właściwie kozdemu. Bo to piknie odpręzająco rzec. Piknie sie stamtela dowiecie, ze róznice w psychice ludzkiej i zwierzęcej wcale nie som jaz tak wielkie, jako to sie wom ludziom widzi. No bo – na przikład – myślicie, ze ino wy jesteście zdolni do bezinteresownej pomocy? Mylicie sie sakramencko! Zywina tyz jest. I to nie ino ssaki, jako wy, ale ptoki tyz. Fcecie dowodu? A prose piknie. W piknym hamerykańskim stanie Massachusetts zyła se kiesik wrona o imieniu Mojżesz. I wiecie, co ten ptok zrobił? Ano… zaopiekowoł sie małym bezdomnym kotkiem! Posłuchojcie, ostomili…

Kociątko było naprawdę malutkie i dość bezradne, bo najwyraźniej straciło matkę […] Zabłąkane zwierzątko pojawiło się w ogrodzie Ann i Wally’ego Collito. Mieszkali oni w domku w North Attleboro w Massachusetts i od tamtej chwili zyskali możliwość czynienia zdumiewających obserwacji. A to dlatego, że do kociątka dołączyła wrona, która najwyraźniej zaopiekowała się kocim dzieckiem. Ptak karmił sierotkę dżdżownicami i chrząszczami, na co naturalnie państwo Collito nie mogli patrzeć bezczynnie i zaoferowali kociakowi odpowiedni pokarm. Przyjaźń między wroną a dorosłą już domową tygrysicą trwała aż do chwili, gdy pięć lat później ptak gdzieś zniknął.*

Jeśli fcecie poznać więcej niesamowityk historii z zywinom w roli głównej – piknie zachęcom do lektury. Haj.

No a co z publikacjom pona Piątka? Na mój dusiu! To jest właściwie thriller kryminalno-sensacyjny, telo ino, ze wcale nie wymyślony. I racej dlo tyk, co majom mocne nerwy. Chociaz casem mozno sie tyz tamok pośmiać. Na przikład wte, kie cyto sie o pewnym młodym, ambitnym ubeku, ftóry na kilka roków przed końcem PRL-u zainteresowoł sie tytułowym bohaterem ponopiątkowej ksiązki. Ubek ten wyryktowoł do swyk przełozonyk takie oto pismo (coby nie zanudzać, nie bede tutok cytowoł całości, ino piknie stresce): Moi ostomili ubeccy przełozeni. Fciołbyk piknie zwrócić wom uwage na to, ze po Warsiawie krynci sie taki jeden solidarnościowiec, ftóry – wedle barzo wiarygodnyk informacji – w przysłości bedzie tytułowym bohaterem co najmniej dwók ksiązek obywatela Tomasza Piątka. Co mom zrobić? Moze przydałoby sie wsadzić tego solidarnościowca do hereśtu? Z komunistycnym pozdrowieniem – Ambitny Ubek.

Przełozeni opowiedzieli na to pismo tak: Ostomiły Ambitny Ubeku. Piknie sie wom kwoli was zapał w słuzbie socjalizmowi, ale tego bohatera przysłyk ksiązek pona Piątka to wy ostowcie w spokoju. Najlepiej o nim zaboccie. Mocie wokół siebie wystarcająco duzo inksyk wrogów władzy ludowej, ftóryk mozecie hereśtować, kielo dusa zapragnie. Haj.

Ba nas ubek nijak nie mógł zrozumieć, jak mozno ostawiać w spokoju kogosi, fto krocy inksom drogom niz ta jedynie słusno, wytycono przez wiadomom partie. Dlotego zamiast zastosować sie do polecenia i zabocyć, to zacął słać do swoik dowódców kolejne zapytania w tej sprawie, ci jednak ino furt tego bidoka zbywali.** Na mój dusicku! Kieby te ksiązke napisoł nie pon Piątek, ino pon Goethe, to pewnie rozdziałowi o tym ubeku nadołby tytuł „Cierpienia młodego służbisty”.

Ba publikacja jako całość – wcale śmiesno nie jest. Wręc przeciwnie. Osoby sympatycne pojawiajom sie w niej rzadko (chociaz casem sie trafiajom, na przikład poni Hanna Zaremska*** – sakramencko fajno poni profesor od średniowieca). Podobnie jak w poprzednim dziele pona Tomasza, wiele jest tamok mowy o tym, kielo to zła dzieje sie na świecie za sprawom potęznyk cornyk charakterów. O, Jezusicku! Cy tacy właśnie ludzie nadal bedom to zło ryktować? Takie pytanie zadołek se, kie dosłek do ostatniej, 507 strony. Ba wte… przybocyła mi sie ta wrona Mojżesz z ksiązecki pona Wohllebena. I cosi mnie zacęło turbować. Na mój dusiu! Właściwie to cemu ten ptok tak nagle zniknął? Nolozł se kasi lepse miejsce? E, tam! Kany mogłoby mu sie zyć lepiej niz u tyk ludzi w North Attleboro! No to moze przytrafiło sie mu jakiesi niescynście? Hmm… Mało prowdopodobne. Kieby tak hyrnej wronie zdarzył sie jakisi wypadek, to prędzej cy później ftosi natknąłby sie na jej ślad i opinia publicno piknie by sie o syćkim dowiedziała. Zatem cosik inksego musiało sie tamok zadziać. Ino co? Jo widze ino jedno mozliwe wyjaśnienie. Otóz, ostomili, jo se myśle ze pewnego piknego dnia ten zaprzyjaźniony z Mojżeszem kot zauwazył, ze jego kompan jest cosi dziwnie zamyślony. A właściwie to chyba… nie telo kot, co kotka, bo przecie pon Wohlleben napisoł, ze ten mrucek wyrósł na „domowom tygrysice”. No więc ta „tygrysica” spytała Mojżesza:
– Nad cym tak śpekulujecie, krzesny?
– A – rzekł ptok – właśnie zacąłek sie zastanawiać, skąd właściwie sie wzięło to moje imie?
– Tego nie wiem – pedziała kotka. – Ba podsłuchując ludzi, dowiedziałak sie, ze Mojżesz to jest imie cłeka, o ftórym pisali w Piśmie Świętym i śpiewali w hyrnym musicalu. W starodownyk casak ten cłek piknie uratowoł cały naród izraelski przed takim jednym faraonem, ftóry był straśnom weredom.
– Uratowoł cały naród, godocie? – Mojżesz zamyślił sie jesce bardziej. Wreście po paru minutak zawołoł. – Wiem! Juz wiem! Mom takie imie, jakie mom, bo moim przeznaceniem jest ratowanie!
– Ratowanie kogo? – spytała kotka.
– Syćkik! – padła odpowiedź. – I zywiny, i ludzi, i całyk narodów! To mojo cecha wrodzono. Dlotego właśnie pomogłek kiesik wom, choć to przecie nienormalne, coby wrona pomagała kotu. O, Jezusicku! Teroz coroz wyraźniej to cuje, ze jo jestem urodzony wybawca. Dlotego muse rusyć w świat, coby pomagać, komu sie ino do. Cóz, ostomiło kocio przyjaciółko, muse niestety opuścić te strony i noleźć kasi miejsce, ka bede mógł w spokoju, po cichu, barzo starannie ryktować sie do mojej misji zbawiania świata.
– Eh… – westchnęła kotka. – Zol bedzie sie z womi rozstawać. Ale ocywiście rozumiem. Skoro nazywocie sie Mojżesz, to chyba faktycnie musi być tak, jako godocie.

No i para druhów pozegnała sie. Mojżesz odfrunął kasi w dal. Kany? Na rozie nie wiadomo. Ale cosi mi sie widzi, ze jesce o nim usłysymy.

Tak więc, moi ostomili, jeśli po przecytaniu ksiązki pona Piątka, zacniecie sie bać, ze opisane tamok ancykrysty naryktujom jesce wiele złego, zwłasca w tej cynści świata, we ftórej my zyjemy, jo wom godom: nie bójcie sie nic a nic. Wrona Mojżesz na pewno piknie cuwo. I jak bedzie trza – piknie nom pomoze. Jo wiem, ze juz byli rózni tacy, co to mieli nos chronić przed niebezpieceństwami: śpiący rycerze pod Skałom Pisanom, śpiący rycerze pod Czantoriom, rycerz Giewont… I jakosi w zodnyk kronikak nimo najmniejsej wzmianki o tym, coby pomogli nom choć roz. Wse ino chrapali w najlepse. Ale z tom wronom z ksiązki pona Wohllebena to jest inkso sprawa. Ona – w porównaniu z tymi rycerzami – mo wprowdzie wątłe ciałko, ale za to wielkie serce i pikny rozum! No i nosi imie hyrnego wybawcy narodu wybranego. A takie imie – chyba zgodzicie sie ze mnom – zobowiązuje. Hau!

P.S.1. A w ten wtorek momy Barbórke. Cyli w Owcarkówce piknie świętujemy pikne Basieckowe imieniny. Zdrowie Basiecki! 😀

P.S.2. Dzień później zaś – wigilia Mikołajek. Wte z kolei świętujemy tutok pikne Zbyseckowe urodziny. Zdrowie Zbysecka! 😀

*P. Wohlleben, Duchowe życie zwierząt, tł. E. Kochanowska. Otwarte, Kraków 2017, s. 23.
** T. Piątek, Macierewicz. Jak to się stało. Arbitror, Warszawa 2018, s. 152-158.
*** Ibidem, s. 29.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Primo, nie tylko w musicalu. O:
    https://www.youtube.com/watch?v=8JNCS27rtQ8
    Ale też i Polityka coś ostatnio pisała, że ukazała się na płytach opera Mojżesz Rubinsteina, o ile pamiętam… Prosz: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/muzyka/1765644,1,recenzja-plyty-polska-orkiestra-sinfonia-iuventus-chor-filharmonii-narodowej-anton-rubinstein-moses.read
    Wracając do Armstronga, to faktycznie, go down śpiewać do wrony ma sens większy niż do kreta, czy nornicy…

    Secundo, Wohllebena słuchałem, a Piątka słuchać się jeszcze nie da. Zresztą… czy ja chcę? Wczoraj słuchałem Ogórka o przywódcach Polski na stulecie niepodległości i w nocy śniła mi się para prezydencka — Lech i Maria Kaczyńscy, spacerujący po podtrójmiejskich wzgórzach… Mogę śnić o zakochanych krukach, nawet, trudno stało się, o Kaczyńskim, czy Rydzu-Śmigłym, ale o Macierewiczu..? Brr…

  2. By się odmoderować — usuwam link.
    —-
    Primo, nie tylko w musicalu. O:
    https://www.youtube.com/watch?v=8JNCS27rtQ8
    Ale też i Polityka coś ostatnio pisała, że ukazała się na płytach opera Mojżesz Rubinsteina, o ile pamiętam…
    Wracając do Armstronga, to faktycznie, go down śpiewać do wrony ma sens większy niż do kreta, czy nornicy…

    Secundo, Wohllebena słuchałem, a Piątka słuchać się jeszcze nie da. Zresztą… czy ja chcę? Wczoraj słuchałem Ogórka o przywódcach Polski na stulecie niepodległości i w nocy śniła mi się para prezydencka — Lech i Maria Kaczyńscy, spacerujący po podtrójmiejskich wzgórzach… Mogę śnić o zakochanych krukach, nawet, trudno stało się, o Kaczyńskim, czy Rydzu-Śmigłym, ale o Macierewiczu..? Brr…

  3. Owczarku, Ty się kiedy doigrasz!… Mówię Ci!… — Wrona Mojżesz przelatująca z jednego realu w drugi (z jednej fikcji w drugą)… i jeszcze ratująca… ❓ ❗

    Dzięki za błyskotliwy humor, rekomendacje lekturowe i ogólnomyślowe 😐 …tudzież za imieninową pamięć 😉 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan Antoni w piętkę goni
    Czeka ,aż pan Piątek to odsłoni.
    Jeśli było zasłonione
    znaczy ze słoniem uzgodnione.
    😉

  6. Niech imienniczka
    dzisiejszej patronki,
    Dobrze pracuje,
    a nie zbija bąki. 🙂
    Czego serdecznie jej życzymy
    sami obijać się lubimy 😉

  7. Zbyszku! 😀
    Jasnowidz-telepata… 🙂

    Wiem, wiem, o tej porze roku pomyśleć w pewnych kierunkach nietrudno! 😉 😎

    Pięknych Urodzin i pomyślności wszelakiej przez cały rok! 😀

  8. Mogę zaświadczyć, że żywina w osobie Mrusiska jak najbardziej wie, o co chodzi w domu i jak mi czasem coś doskwiera, reumatyzmy i inne -izmy, to wie, gdzie się do mnie przykleić i co ogrzać 🙂
    Ona z pewnością ma życie duchowe! Ponieważ przebywam z nią prawie całodobowo od ponad 5 lat, mogę na ten temat coś powiedzieć.
    Otóż rozumiemy się bez słów w sprawach zasadniczych – spojrzenie wystarczy! Ja rozumiem jej kocie miauknięcia, ona rozumie moją mowę, a zwłaszcza, jak powiem „chcesz cukierka?”. Ten „cukierek” to taki koci przysmak, omal nóg nie połamie, kiedy biegnie do kuchni po to-to. Opanowała też inne słowa, na hasło „miąchamy?” natychmiast rozkłada się na dywanie i następuje „miąchanie kota”, na szczęście to jest panienka, więc niektóre zakazy miąchania ma w głębokim poważaniu, a nawet się domaga. Tu jest o miąchaniu:
    https://demotywatory.pl/4689689/Podrecznik-miachania-kota

  9. Zbyskowi stolata, no i może by częściej wpadał do Budy? 😉

  10. p.s.Jeśli chodzi o Antoniego M. – spuszczam zasłonę milczenia, bo nie chcę się denerwować. Idiotów (pożytecznych wiadomo, komu) nie sieją – sami wyłażą spod kamienia, gdzie na chwilę ich schowano 🙄

  11. Pokłony w podzięce perswaduje w Wasze ręce 🙂

  12. Pięknie dziękuję Owczarku za podpowiedzi czytelnicze!
    Swoją drogą, przyjaźni miedzygatunkowych tylko miedzy zwierzętami jest całe mnóstwo. Np. te:
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/56,80530,17762501,Niezwykle_przyjaznie_miedzygatunkowe__GALERIA_.html
    https://www.o2.pl/galeria/miedzygatunkowa-przyjazn-o-psie-ktory-zaopiekowal-sie-sowa-6026959709475457g
    A Grudniowym Solenizantkom i Jubilatom życzę wszysstkiego Najlepszego, i oczywiście podsyłam duuużo Ciepłego z Puchatym!

  13. Mikołajom wszystkiego dobrego 🙂
    A propos pana antoniego (celowo z małej litery), można się już nim właściwie nie przejmować, bo prawie nie istnieje i chyba nie ma szansy na powrót. Moim zdaniem należałoby skupić uwagę na panu zbyszku (też celowo z małej litery), bo to jest taki pan, który nie na darmo skupił w swoich rękach dwie najważniejsze pozycje, minister sprawiedliwości (ha ha…) i prokurator generalny. Przyjdzie moment i ten pan wykorzysta swoją władzę.
    Oby się moje słowa w g… obróciły.

  14. p.s.Zbysecka imię zawsze z dużej litery!

  15. Nauka już dawno temu podejrzewała, że ze zwierzętami to jest całkiem inaczej, niż się panu Mojżeszowi zdawało. Nie panu wronie Mojżeszowi, ale temu, co to z Egiptu krajan wyciągnął i z nimi zwiał. Mojżeszowi się zdawało, eeeee…, co ja mówię – miał napisane przez Ponbocka w pewnej bardzo ślicznej książeczce w kolorze niebieskim: czyń sobie świat poddanym! No to i czynił, co miał powiedziane.
    I już całkiem dobrze szło, zwierzęta, rośliny, cała przyroda już ledwo od tego żyje, a niedługo w ogóle przestanie – co nie bardzo piknie, a dramatycznie wyjaśnił właśnie w Katowicach pan David Attenborough, co jakoś pana Mojżesza nie lubi, pewnie za to co on tam wyprawiał – ale jakoś teraz gorzej idzie. Bo i człowiek sam się też za siebie wziął i jak resztę przyrody – niszczy i truje.
    Od tego używania zwierząt i reszty przyrody dla naszej wygody to tak mamy, że zwierząt w ogóle nie słuchamy i nie rozumiemy, chociaż sami jesteśmy zwierzaki. No i dopiero teraz nauka, także z udziałem pana Davida Sir Attenborough, wyjaśnia nam jak wiele w nas zwierzęcia, a jak mało – człowieka, co do ktorego nam się zdaje to i owo, ale nie to co jest, tylko to co nam się zdaje, bo tak mamy napisane w tej książeczce, co to ją tamtem Mojżesz czytał.
    Okazuje się, że zwierzęta mądrzejsze są od człowieka, co widać po Owczarku, po moim owczarku i całej reszcie zwierzaków. Są bardziej życzliwe, zgodne do współpracy wzajemnej, empatyczne, altruistyczne, zdolne do porozumienia międzygatunkowego niż nam się zdaje i niż sami umiemy. Nie tylko zwierzęta nam genetycznie najbliższe. Weźmy taką kałamarnicę – ona ma w sobie tyle życzliwości, przyjaźni i chęci do bezpłatej pomocy, a przy tym taka zmyślna jest bestia, że i u świętych trudno to znaleźć.
    Ale nie tylko zwierzęta są takie, bo i rośliny mają podobnie. gadają ze sobą, pomagają sobie, bronią się razem, uczą się od siebie wzajemnie. Prowadzą przedszkola. I robią mnóstwo innych bardzo pożytecznych rzeczy.
    Ten pan Macierewicz od książki pana Piątka to chyba ma jakoś podobnie: też różne ciekawe i pożyteczne dla siebie rzeczy robił, a teraz to robi w dwójnasób, trójnasób i do potęgi entej. Ząbek go rozbolał, to go ubeki zaprowadzili do doktora w placówce niestrzeżonej, więc sobie wyszedl w krzaki i tyle go widzieli. I po tygodni dopiero zgłosili przełożonym: był, a nie ma. Czyli zachował się bardzo dla siebie życzliwie, po przyjacielsku, oraz całkiem inteligentnie. Prawie jak kałamarnica.
    A od trzech lat to ten pan Macierewicz w ogóle bardzo inteligentnie zbadał, że w Smoleńsku był wybuch i zamach. Bo wcześniej to on miał taką pewność, ale bez dowodów. Teraz ma dowody, pod postacią ich braku, ale skoro ich brakuje, to jest dowód. Że był zamach i wybuch, a właściwie cała seria wybuchów. wybuchały kocyki wybuchowe, co ściśle naukowo wyjaśnił taki badacz od pana Macierewicza z Ameryki, co on jest z Polski. Na pewno jest z Tatr i to jeden z tych śpiących rycerzy, którzy ciągle chrapią, zamiast się wreszcie obudzić.
    Inteligencję pana Macierewicza wraz z jego pozostałymi panami poznaje sie po tym, że ogłosił likwidację polskiego oficjalnego państwowego raportu w sprawie katastrofy, więc nie ma żadnego polskiego. Bo ten raport pana Macierewicza jest i wszystkiego dowodzi, ale nie ma go, bo nie jest ogłoszony jako raport, tylko jakiś „stan badań”.
    Pan Macierewicz jest inteligentny i nie szkodzi, że odwrotnie. Wie bowiem, że jak jego raport zostanie oficjalny, to będzie nie tylko wyśmiany, ale i rozniesiony w strzępy przez całą światową społeczność badaczy katastrof i naukowców niesmoleńskich, a bezprzymiotnikowych.
    I po tym właśnie poznajemy, że pan Macierewicz może już grać w szachy z kałamarnicą. A może nawet z ośmiornicą.

  16. Tanaka,
    zanim poznałam opowieści pana Davida Atenborough, to wiedziałam, jak się do zwierząt odnosić, było to sto lat temu. Ja wyrastałam ze zwierzętami odkąd pamiętam (a to są lata 60+), w domu weterynarzy, co podkreślam co jakiś czas. David Atenborough dla mnie jest bohaterem w sensie – starał nam się przybliżyć świat zwierząt jak tylko mógł, po to, żebyśmy starali się zrozumieć ten świat.
    Oh jej…
    https://www.youtube.com/watch?v=bVR5nTDCj0o

css.php